Reklama

Pomagamy!

Niedziela lubelska 51/2009

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zaczęło się szesnaście lat temu. Dziesięcioletni Przemek, który brał udział w nagraniu programu radiowego „Jasiek - dobranocka dla najmłodszych” poprosił jego autorkę Ewę Dados o pomoc w znalezieniu pracy. Tłumaczył, że musi zarobić trochę pieniędzy, bo w jego domu nie zawsze jest coś do chleba. Ojciec nie mógł pracować, bo zajmował się siódemką dzieci, a ciężko chora mama była w szpitalu. - Przydałyby się odżywki, czekolada, zabawki. Przecież zbliża się Mikołaj i święta - pomyślała Ewa Dados po odwiedzeniu rodziny mieszkającej na lubelskim Starym Mieście. Wkrótce dziennikarka ogłosiła w Radio Lublin zbiórkę darów pod hasłem „Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę”.
Akcja trwa do dziś i zatacza coraz szersze kręgi. Dzieci będących w trudnej sytuacji życiowej, z rodzin wielodzietnych, niepełnych i zwyczajnie biednych jest przecież wiele. Wszystkie potrzebują pomocy. Ewa Dados wciąż otrzymuje od najmłodszych listy z prośbą o objęcie ich akcją. Dlatego już po raz 17. zorganizowała w tym roku wielką uliczną zbiórkę darów, ale nie pieniędzy. - Dzielimy się tym, co mamy. To niezwykle piękne, że możemy dać cząstkę swego serca nieznanemu przyjacielowi w potrzebie - wyjaśnia Ewa Dados. - Każdy dzieli się tym co ma: media udostępniają swoje łamy, firmy magazyny i samochody, pracownicy ośrodków pomocy społecznej wskazują, komu należy pomóc, producenci ofiarowują swoje wyroby. Najważniejsi są jednak zwykli ludzie, którzy dzielą się jedzeniem, ubraniami, oddają ukochane zabawki. W tej akcji widać, jak blisko są drugiego człowieka i jak wielkie mają serca. Przez to, co robią, stają się prawdziwymi bohaterami.
W akcję włączają się strażnicy miejscy, policjanci, strażacy, samorządowcy. Artyści wspierają zbiórkę nie tylko swoją obecnością, ale i tworząc okazjonalne utwory promujące akcję. Grupy hobbistów organizują spotkania, na których zbierają dary. Teatry i filharmonie organizują występy, na które biletem wstępu jest paczka dla najbiedniejszych.
W tym roku akcja objęła nie tylko region południowo-wschodniej Polski. Sztaby utworzono także m.in. na Dolnym Śląsku, w Kielcach, Krakowie, Koszalinie, Kutnie, Łodzi, Mielcu, Rzeszowie, Warszawie i Wrocławiu. Podczas, gdy w 1993 r. zebrane dary trafiły zaledwie (lub aż!) do 2 tys. rodzin z Lublina, to dziś już wiadomo, że trafią do wielokrotnie większej liczby rodzin w całej Polsce. - Magazyny są naprawdę pełne. Z roku na rok możemy obserwować, jak coraz większa rzesza ludzi dobrego serca dzieli się tym, co ma. Na początku patrzono na „Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę”, jako na kolejną zbiórkę. Teraz cieszymy się wielkim poparciem społecznym, akceptacją i zrozumieniem - podkreśla Jadwiga Miszczuk, wolontariuszka sortująca dary i przygotowująca paczki. - Serce rośnie mi, gdy widzę, że ludzie nie oddają najbiedniejszym rzeczy, które przeszkadzają w szafie, bo są niemodne lub w złym stanie. Ludzie oddają modne, często nowe rzeczy, kupione specjalnie po to, by podzielić się nimi z bliźnimi. Dzieci oddają zabawki, niektóre są utulone i ukochane, a inne mają jeszcze metki. Sama wychowałam się w Domu Dziecka i wiem, jak wielką radość wywołają takie prezenty. Polacy są wspaniałym narodem, który gdy trzeba włącza się całym sercem w takie akcje. Nam wszystkim należą się za to naprawdę duże brawa.
- Nie pamiętam tego, ale podobno zawsze przynoszę swoje zabawki dla biednych dzieci - opowiada 6-letni Wojtek Maj z Lublina. - Mama mi za każdym razem tłumaczy po co mam oddać zabawki i dla kogo. Wszystko rozumiem. Ja też, jakbym nie miał, to bym chciał, żeby ktoś się ze mną podzielił. Dlatego oddaję dwie bluzeczki z Ben 10. Takie na pewno chciałby mieć każdy chłopak. A do tego kilka cool kulek i gry planszowe. Wszystko bardzo fajne! Ja bym się cieszył. Mam nadzieję, że jakiś chłopak, który to dostanie, też się ucieszy. Dary dla potrzebujących przyniosła też 4-letnia Oliwka Kasperska. - Daje różowe buciki i lustereczko z elfikami. Tata naszykował jakieś jedzenie, a mama ubranie. Najważniejszym prezentem jest jednak Szczeniaczek Uczniaczek. Dostałam go kiedyś od babci Zosi, ale już jestem za duża, żeby się nim bawić. To fajna zabawka. Na pewno jakiś dzidziuś się ucieszy - mówi dziewczynka.
Dary wydawane będą jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Wszystko po to, by każde dziecko mogło cieszyć się z nadchodzącej Gwiazdki. Jedna z paczek trafi do Julki, która mieszka w podparczewskiej wsi. - W tamtym roku też dostaliśmy taką paczkę. Były w niej nie tylko kasze i mąki, ale cała góra bakalii i ciast w proszku. Mama zrobiła nam z tego wszystkiego bardzo smaczne święta. Najfajniejsze były jednak prezenty. Ja dostałam lalkę z kręconymi włosami, a brat duży mięciutki samochód - opowiada dziewczynka. - Co chciałabyś dostać w tym roku? - Najbardziej to misia, albo takie małpie drzewo co reklamują w telewizji. Ale ja wiem, że nie mogę wymagać. Będę się cieszyć ze wszystkiego, obiecuję! Najważniejsze, żeby rodzice się cieszyli, że znowu są wesołe święta. A taką małpią zabawkę to sama sobie kupię, jak już będę pracować. Bo mama mi mówi, że najlepiej się odwdzięczę za prezenty, jak będę się dobrze uczyć i znajdę dobrą pracę. Jak będę dużo zarabiać to też będę dawała prezenty dla innych dzieci w Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szwajcaria/ Świadkowie wydarzeń mówią o przyczynach tragicznego pożaru

2026-01-01 15:25

[ TEMATY ]

pożar

Szwajcaria

PAP/EPA/ALESSANDRO DELLA VALLE

Świadkowie wydarzeń poinformowali, że pożar w kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii został spowodowany zimnymi ogniami umieszczonymi na butelkach szampana - przekazała w czwartek telewizja BFM.

- Kelnerki niosły butelki szampana z zimnymi ogniami i trzymały je blisko sufitu, co spowodowało pożar – powiedział jeden ze świadków.
CZYTAJ DALEJ

Na ten Nowy Rok

Niedziela przemyska 51/2002

Krzysztof Świderski

W Nowy Rok od świtu po kolędzie chodzą "szczodraki-szczodroki" składając mieszkańcom życzenia pomyślności, dostatku i zdrowia. Kiedyś gospodynie obdarzały ich małymi bułeczkami - "szczodrokami" wypiekanymi z pszennej mąki. Starsi chłopcy chodzili po kolędzie z "drobami" (okolice Sieniawy). Przebierali się w kożuchy odwrócone włosiem na zewnątrz lub okręcali się słomianymi powrósłami. Na twarze zakładali malowane maski. Często kolędowali w towarzystwie muzykantów. Obdarowywano ich miarką zboża lub drobnymi kwotami pieniężnymi. "Szczodroki" i "droby" śpiewali kolędy i składali rymowane życzenia: "Na szczęście, na zdrowie, Na ten Nowy Rok. Oby wam się urodziła kapusta i groch, Ziemniaki jak pniaki, Reczki pełne beczki. Jęczmień, żyto, pszenica i proso, Żebyście nie chodzili gospodarzu boso". Dawniej we wsi Nienadowa po szczodrokach chodzili dwaj parobcy przebrani za stary i nowy rok. Inscenizowali oni odejście starego i przybycie nowego roku, posługując się następującym tekstem: Stary rok: "Jestem sobie starym rokiem, Idę do was smutnym krokiem, Przynoszę wam nowinę, Że się stary rok skończył, A nowy zaczyna". Nowy rok potwierdzał to słowami: "Jestem sobie nowym rokiem, Idę do was śmiałym krokiem, Przynoszę wam nowinę, Że się stary rok skończył, A nowy zaczyna". Wynagrodzeni podarkiem lub poczęstunkiem śpiewali: "Wiwat, wiwat, już idziemy, Za kolędę dziękujemy. Przez narodzenie Chrystusa Będzie w niebie wasza dusza". Natomiast we wsi Słonne z życzeniami po szczodrokach chodziły dzieci i zbierały datki na ołówki szkolne. Z życzeniami po domach chodzili też starsi gospodarze, rozrzucając po podłodze ziarno pszenicy, owsa jęczmienia, co miało zapewnić im urodzaje. My także nie zapominajmy o noworocznych życzeniach. Niech "szerokim strumieniem" płyną z naszych serc.
CZYTAJ DALEJ

Sylwestrowe rekolekcje młodych

2026-01-01 10:43

Archiwum Diecezjalnego Duszpasterstwa Młodzieży

Uczestnicy rekolekcji podczas sylwestrowej zabawy

Uczestnicy rekolekcji podczas sylwestrowej zabawy

130 młodych, z różnych stron archidiecezji wrocławskiej i nie tylko, wzięło udział w Henrykowie w rekolekcjach sylwestrowych „Wielkie Odkrycie”.

To już piąta edycja wydarzenia, podczas którego młodzież spędzała poświąteczny i sylwestrowy czas na rekolekcjach i wspólnej zabawie. Przyjechali młodzi z różnych miejscowości, parafii, wspólnot. Dołączyli także klerycy i dziewczyny z młodzieżowego ośrodka wychowawczego prowadzonego we Wrocławiu przez Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. Po raz kolejny odkrywali relacje z Panem Bogiem i drugim człowiekiem, a tematem przewodnim było „Serce Dawida”. – Młody król Dawid miał takie serce, w którym Pan Bóg się rozmiłował. Chciałem pokazać młodym, że ich serca także podobają się Bogu – tłumaczy ks. Piotr Rozpędowski, diecezjalny duszpasterz młodzieży i organizator wydarzenia. – Bóg patrzy na serce, a młodzi mają dziś często wrażenie, że Bóg i ludzie wokół patrzą na wszystko inne, na to o na zewnątrz. A Bóg zauważył wzgardzonego Dawida i zaprosił go do wielkiego dzieła – dodaje ks. Rozpędowski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję