Reklama

Aspekty

Doceniać obecność kapłana

Z ks. Grzegorzem Słapkiem, moderatorem Dzieła Duchowej Pomocy Powołaniom „Przyjaciele Paradyża”, rozmawia Kamil Krasowski

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 33/2018, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

powołanie

Karolina Krasowska

Prośmy Pana Boga, a On sam będzie wiedział, ilu powołać do nasz ej diecezji, do naszego seminarium – mówi ks. Grzegorz Słapek

Prośmy Pana Boga, a On sam będzie wiedział, ilu powołać do nasz ej diecezji, do naszego seminarium – mówi ks. Grzegorz Słapek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kamil Krasowski: – Kilka miesięcy temu został Ksiądz mianowany moderatorem Dzieła Duchowej Pomocy Powołaniom, czyli Przyjaciół Paradyża. Jak się Ksiądz odnajduje w nowej roli? Czy ma już za sobą pierwsze spotkania i doświadczenia z przedstawicielami tej wspólnoty?

Reklama

Ks. Grzegorz Słapek: – Wspólnota Przyjaciół Paradyża jest mi bliska od pierwszych chwil, kiedy tutaj przyszedłem. Myślę tu o rozpoczęciu formacji do kapłaństwa. Przyszedłem do seminarium w 1991 r., jeszcze za bp. Józefa Michalika, i pamiętam, że nazwa „Przyjaciele Paradyża” dosyć często wtedy się przewijała. Odpowiedzialnym za tę wspólnotę był wtedy ks. Marek Kidoń. Pamiętam, że ci ludzie, ilekroć pojawialiśmy się jako klerycy, sami do nas podchodzili, mówili, że modlą się za nas i nas wspierają, żebyśmy wytrwali. Muszę także powiedzieć, że już jako kapłan wszędzie, gdzie pracowałem jako wikariusz, miałem do czynienia z tymi wspólnotami. Dlatego po otrzymaniu nominacji na moderatora podczas mojego pierwszego spotkania z członkami wspólnoty tutaj, w Paradyżu, podzieliłem się miniświadectwem. Mówiłem, że Przyjaciele Paradyża pewnie sami nie wiedzą, jak wielu księży zawdzięcza im to, że dzisiaj są kapłanami. Myślę też, że właśnie oni mają wielki udział w tym, że jestem dzisiaj tu, gdzie jestem.
Gdy chodzi o moje pierwsze poczynania, to na razie wszystko raczkuje ze względu na to, że nominację otrzymałem tuż przed wakacjami. Do tej pory odwiedziłem jedną wspólnotę, największą w diecezji, liczącą 62 osoby, i jednocześnie najmłodszą, istniejącą pół roku. Ta wspólnota znajduje się w parafii pw. Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny w Zbąszynku. Tradycją jest, że ksiądz moderator udaje się na spotkanie w towarzystwie kleryków, więc zabrałem ze sobą dwóch. Jeden z nich przeżywał praktykę w tej parafii. Był bardzo dobrze znany, zapamiętany, dobrze się wpisał w relacje panujące w parafii. Ludzie przyszli naprawdę licznie, byli bardzo wdzięczni za to spotkanie. My również okazaliśmy im naszą wdzięczność za podejmowany przez nich trud modlitwy, cierpienia i materialne wsparcie kleryków.

– Proszę opowiedzieć o Przyjaciołach Paradyża. Na czym polega to dzieło i jak na co dzień funkcjonuje?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram


– Może wyjdę od takiej codziennej sytuacji. Niejednokrotnie zdarza się, że ktoś prosi nas o pomoc. Najczęściej sami zwracamy się o nią do osób, które określamy jako przyjaciół. Stąd nazwa Przyjaciele Paradyża. Są to więc osoby, które możemy poprosić o wsparcie modlitwą, cierpieniem.
Tak jak wspomniałem wcześniej, wspólnota zaistniała pod koniec ubiegłego wieku. Bp Józef Michalik, widząc wówczas potrzebę takiego dzieła, w roku 1990 zainicjował formalnie jego istnienie. Wspólnoty zaczęły działać praktycznie w każdej parafii. Dziś to trochę inaczej wygląda, czas zrobił swoje. Wielu odeszło do wieczności, być może gorliwość w modlitwie trochę ustała, stąd potrzeba odwiedzania wspólnot, które istnieją, motywowania ich do modlitwy. A myślę, że to dzieło jest bardzo potrzebne, ponieważ jeśli ma się wsparcie duchowe z zewnątrz, to człowiek odważniej stawia kroki, także na drodze formacji do kapłaństwa. Dlatego jako ojciec duchowny w seminarium staram się uświadamiać klerykom, jak wielkim darem są ludzie na zewnątrz murów seminaryjnych, którzy modlą się za nich. Myślę, że trudno określić owoce tego dzieła, bo są niewymierne, ale na pewno błogosławione, bo gdyby nie było to dzieło Boże, z pewnością przestałoby już istnieć.

Reklama

– Na przełomie sierpnia i września odbędą się w Paradyżu rekolekcje dla liderów parafialnych kół Przyjaciół Paradyża. Co będzie tematem rekolekcji i co będzie Ksiądz chciał przekazać ich uczestnikom?


– Jeśli chodzi o rekolekcje, to mój poprzednik ks. Rafał Tur przekazał mi informacje na temat dotychczasowego funkcjonowania. Będę starał się korzystać z jego doświadczenia. Muszę wspomnieć, że miałem spotkanie w Łagowie, gdzie na przestrzeni lat grupa Przyjaciół podupadła w swojej aktywności. Dlatego obecny proboszcz ks. Zbigniew Zdanowicz poprosił mnie, abym dla chętnych osób odprawił tam Mszę św. Dwaj klerycy, którzy ze mną pojechali, powiedzieli świadectwa, rozdali 20 deklaracji i mam nadzieję, że także z tej parafii ktoś zgłosi się na rekolekcje.
Jeśli chodzi o temat spotkania, to będzie on niespodzianką. Na pewno będzie dotyczył podstawowej relacji z Panem Bogiem. To weekendowe zatrzymanie się, okazja do spotkania, wymiana doświadczeń motywuje do działania i ubogaca.

– Ile mamy grup Przyjaciół Paradyża w diecezji i ile osób jest zaangażowanych w to dzieło?

– Trudno to określić liczbami. Wspólnoty zaistniały w każdej parafii, a jak to wygląda dzisiaj, pokażą rekolekcje, które będą też okazją do dokonania pewnych statystyk. Liczby się zmieniają, ale myślę, że jest to wspólnota licząca ok. 1,5 tys. osób.

– Wspomniał Ksiądz, że Dzieło Duchowej Pomocy Powołaniom narodziło się w naszej diecezji w 1990 r. z inicjatywy bp. Józefa Michalika. Czy podobne dzieła istniały w ościennych diecezjach?

Reklama

– Trzeba powiedzieć, że jak na tamte czasy był to ewenement. Praktycznie żadna z diecezji nie miała takiego duchowego dzieła pomocy powołaniom. Stąd nasza diecezja, jeszcze wówczas gorzowska, a w 1992 r. przemianowana na zielonogórsko-gorzowską, mogła poszczycić się zaistnieniem takiej formacji właśnie tutaj, na Ziemiach Zachodnich. Później inne diecezje powołały u siebie podobne wspólnoty.

– Owoce istnienia Przyjaciół Paradyża określił Ksiądz jako niewymierne...

– Mam przekonanie, że właśnie owocem modlitwy Przyjaciół Paradyża, ich cierpienia i ofiary jest bardzo wielu kapłanów, którzy dzisiaj u nas pracują.

– Czym dla Księdza jako moderatora jest posługa wśród członków tej wspólnoty? Co w niej najbardziej cieszy, daje radość i satysfakcję?

– Myślę, że największą satysfakcją jest to, że ludzie chcą tutaj przyjeżdżać, spotykać się z nami, dzielić tym, co przeżywają swoim zaangażowaniem w to dzieło. Ważne jest również to, że my możemy spotkać tych, którym bardzo wiele zawdzięczamy w życiu kapłańskim, i tę wdzięczność okazywać przez wspólne spotkania i modlitwy. W maju w czasie pielgrzymki Przyjaciół Paradyża do seminarium spotykałem osoby, które mówiły: „Proszę Księdza, zachęciłam moją synową, córkę/syna do tego, żeby się modlili, żeby ktoś kontynuował w rodzinie to, co ja robię”. To dla mnie potwierdzenie, że Pan Bóg tym wszystkim kieruje, i mam nadzieję, że jeszcze przez długie lata ta wspólnota będzie istnieć. Mimo że powołań jest mniej niż kiedyś, to każde z nich – jestem o tym przekonany – jest wymodlone i wyproszone u Pana Boga także przez Przyjaciół Paradyża.

Reklama

– Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniami, że nie ma złych kapłanów, są tylko tacy, za których się nie modli, oraz że takich mamy kapłanów, jakich sobie wymodlimy. Czy zgodzi się Ksiądz z tym?

– Z tego, co pamiętam, to to drugie stwierdzenie pochodzi od bp. Józefa Michalika i ono rzeczywiście się sprawdza. Myślę jednak, że określenie „zły kapłan” nie jest najtrafniejsze, bo każdy kapłan jest Chrystusowy. Czasem może przeceniamy samą funkcję kapłana, chcielibyśmy go postawić na piedestale. Kiedy jednak popatrzymy, jak powoływał Pan Jezus, to zobaczymy, że On nie powoływał ludzi idealnych. To byli ludzie z wielkimi słabościami i Pan Bóg potrafił je tak przemienić, że ci ludzie stali się narzędziami w Jego ręku. Dlatego jeśli spotkamy kapłanów, którzy nie dorastają do pięknego realizowania swojego powołania, to trzeba zapytać o przyczyny. Myślę, że problem w życiu kapłana pojawia się wtedy, kiedy on przestaje się modlić, chwieje się jego osobista relacja z Panem Bogiem. Wtedy Szatan to wykorzystuje i składa inne propozycje, którym kapłan, który jest człowiekiem i jego natura jest skażona słabością, ulega propozycjom Złego. Jeśli przestanę słuchać Pana Boga, to zacznę słuchać kogoś innego – nie zawsze kogoś, kto chce dla mnie dobrze. Ratunkiem wtedy są dobre rekolekcje kapłańskie, dobre kapłańskie przyjaźnie oraz dobra relacja kapłana z biskupem diecezjalnym, dająca świadomość, że mogę powiedzieć mu o swoich problemach i otrzymam jego wsparcie i błogosławieństwo.

Reklama

– Dlaczego tak bardzo potrzeba modlitwy za kapłanów i o nowe powołania zakonne i kapłańskie?

– To wynika ze słów Pana Jezusa, który powiedział, że „żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście, więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Łk 10, 2). Jezus – tak jak w tekście z Ewangelii wg św. Marka (3, 13-18) – przywołuje do siebie tych, których sam chce. On wie, kogo powołać, my mamy tylko prosić, by tych powołań nie zabrakło. Musimy doceniać obecność kapłana we własnej wspólnocie parafialnej, o czym we wspomnienie św. Jana Marii Vianney’a, proboszcza z Ars, mówił papież Franciszek – żeby życzliwie wspierać posługę kapłańską w swojej parafii przez modlitwę, dobre słowo, życzliwość. Niczego więcej nie potrzeba.

– Jest Ksiądz członkiem diecezjalnego Zespołu ds. Duszpasterstwa Powołań. Czy może Ksiądz powiedzieć, jak wygląda kwestia powołań w naszej diecezji i jakie jest zainteresowanie formacją do kapłaństwa w naszym diecezjalnym seminarium w Paradyżu?


– Musimy się otrząsnąć z patrzenia ilościowego, bo dzisiaj nie chodzi o ilość, ale o jakość. Może tych powołań będzie mniej, więc tym bardziej jest to wyzwanie dla formatorów w seminarium, żeby swoje działania i doświadczenia tak skoncentrowali, by młodzi ludzie najpierw odczytali, co jest ich drogą życiową, a później by chcieli ją kontynuować i wytrwać na niej.
Gdy chodzi o naszą diecezję, to na dziś jest 5 kandydatów na pierwszy rok. Jak na tę porę, to jest to obiecujące. Zobaczymy, jaki też będzie owoc pielgrzymek. Nabór ciągle trwa. Od 2 września rozpoczniemy 15-dniowe rekolekcje propedeutyczne w Łagowie, będące wprowadzeniem w życie seminarium. Módlmy się dalej, prośmy Pana Boga, a On już sam będzie wiedział, ilu powołać do naszej diecezji, do naszego seminarium. Muszę powiedzieć, że w skali ogólnopolskiej jesteśmy wyjątkiem pod tym względem – jest tu cisza, mury tak omodlone są wspaniałym klimatem do tego, żeby pięknie odczytać swoje powołanie i później je realizować w życiu kapłańskim.

2018-08-14 11:07

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poszukiwanie tożsamości

Niedziela Ogólnopolska 9/2015, str. 36-37

[ TEMATY ]

wywiad

islam

O obliczach europejskiego islamu z dr hab. Agatą Skowron-Nalborczyk rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Europejczycy – zwłaszcza od zamachu muzułmańskich ekstremistów w Paryżu – boją się islamu. Tymczasem muzułmanie apelują, by nie utożsamiać ich wielkiej religii z ideologią terrorystów, która przenika jednak do europejskich środowisk muzułmańskich. Jakie jest więc to dzisiejsze oblicze europejskiego islamu?
CZYTAJ DALEJ

Lublin: Wojewoda prawomocnie uniewinniony ws. zdjęcia krzyża w reprezentacyjnej sali urzędu

2026-03-09 07:17

[ TEMATY ]

Lublin

pexels.com

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok tutejszego sądu rejonowego uniewinniający wojewodę lubelskiego Krzysztofa Komorskiego w sprawie zdjęcia krzyża w reprezentacyjnej sali urzędu. Prywatni oskarżyciele, zarzucali mu przekroczenie uprawnień i obrazę uczuć religijnych.

W uzasadnieniu wydanego orzeczenia sędzia Mirosław Styk powiedział, że sąd pierwszej instancji dokonał prawidłowej oceny zgromadzonego materiału dowodowego i prawidłowo ustalił, że działanie wojewody nie ma znamion czynu zabronionego, dlatego apelacja złożona przez oskarżycieli prywatnych nie zasługuje na uwzględnienie.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję