Reklama

Historia

Sprzedaj pan kartki

Coraz mniej z nas pamięta jak wyglądała codzienność w czasach PRL. Wszystkie bolączki, niedogodności i pozbawione sensu decyzje skupiły się najmocniej w okresie stanu wojennego.

Niedziela Ogólnopolska 21/2022, str. 40-41

[ TEMATY ]

PRL

pl.wikipedia.org

Młode pokolenie nie pamięta, że w PRL-u na kartki kupowało się mięso, cukier, mąkę, a nawet kawę czy herbatę

Młode pokolenie nie pamięta, że w PRL-u na kartki kupowało się
mięso, cukier, mąkę, a nawet kawę czy herbatę

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kiedy w niedzielę rano mroźnego 13 grudnia 1981 r. Polacy budzili się ze snu, nie wiedzieli, że żyją już w innym kraju. Symbolem tego była nieobecność w telewizji Teleranka oczekiwanego przez dzieci. Starsi nie mogli wysłuchać w radiowej Trójce popularnego magazynu satyrycznego 60 minut na godzinę. Zamiast tego, na tle przekrzywionej polskiej flagi, pojawił się gen. Wojciech Jaruzelski, który poinformował Polaków o wprowadzeniu na terenie całego kraju stanu wojennego.

Gdy Polska da nam rozkaz...

Sygnał nadawały tylko jeden program telewizyjny (z dwu istniejących) i jedna rozgłośnia radiowa. Co godzinę transmitowano wystąpienie Jaruzelskiego lub kolejne komunikaty Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego odczytywane z wielkim zaangażowaniem przez spikerów ubranych w wojskowe mundury. Puszczane były tylko muzyka poważna i piosenki z Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu, najczęściej Gdy Polska da nam rozkaz, w której Adam Zwierz głębokim barytonem zapewniał, że „stanie cały naród nasz, jak zielony młody las. Stawimy się do wojska, żeby socjalizmu bronić wraz”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Tymczasem naród nie wiedział, o co chodzi. Wielu Polaków poszło tego dnia do kościołów nie tylko na Mszę św., ale też żeby się dowiedzieć czegokolwiek o sytuacji. Duchowni apelowali o spokój i modlitwę za pozbawionych wolności. Prymas Józef Glemp uspokajał na Jasnej Górze rozgorączkowanych studentów: „Stan, który przeżywamy, ma być czasem, który od chrześcijan domaga się mądrości. A mądrość to jest spojrzenie na przyszłość i szeroko wokół siebie. Mądrość nie jest rozbijaniem muru głową, bo głowa nadaje się do innych rzeczy”. Widok żołnierzy na najważniejszych skrzyżowaniach, przejeżdżających przez miasta kolumn opancerzonych pojazdów jednak nie uspokajał. W całym kraju zapanowały niepewność i strach o to, co się stanie w następnych dniach. Telefony nie działały, włącznie z numerami alarmowymi – nie można było szybko sprowadzić pomocy medycznej ani straży pożarnej. Wielu nie doczekało w pierwszych dniach stanu wojennego pomocy.

Ogólny chaos potęgowało zamieszanie na dworcach kolejowych. Zawieszono zajęcia w szkołach i na uczelniach, studenci wracali do domów rodzinnych. W przepełnionych bardziej niż zwykle pociągach było pełno ludzi, którzy 13 grudnia mieli uczestniczyć w zaplanowanych na ten dzień przysięgach wojskowych. Podróżowali zaniepokojeni o los synów, których nawet nie zobaczyli.

Nie igra się z władzą

Reklama

Strajki, które wybuchły w kilkuset zakładach pracy, zostały szybko i brutalnie stłumione. Po kilkunastu dniach sytuacja ustabilizowała się na tyle, że społeczeństwo zaczęło się powoli przyzwyczajać do nowych, niecodziennych warunków. Niektóre z fabryk zostały zmilitaryzowane, co oznaczało, że ewentualne protesty na ich terenie mogły się skończyć sądem wojennym. Obowiązywała godzina milicyjna, początkowo od 22 wieczorem do 6 rano. Nie pomyślano przy tym, że większość Polaków zaczynało wtedy pracę. Już po kilkunastu dniach skrócono zakaz poruszania się w nocy do czasu od 23 do 5. Żeby pojechać do innego miasta, trzeba było się starać o zezwolenie na zmianę miejsca pobytu. I w tym przypadku obowiązywała godzina milicyjna. Podróżni, których pociągi odjeżdżały w nocy, musieli od 23 czekać na dworcach nawet po kilka godzin, a po przyjeździe – do 5 rano. Zresztą w nocy nie działała komunikacja miejska. Tym podróżnym, szczególnie młodym, którzy decydowali się na spacer w nocy, patrole milicyjne, bijąc pałkami, boleśnie wyjaśniały, że postępują niewłaściwie.

Coś trzeba jeść

Wprowadzenie stanu wojennego nie poprawiło zaopatrzenia w żywność. Kolejki przed sklepami się wydłużyły, mimo że większość towarów była sprzedawana posiadającym kartki. W styczniu 1982 r. pracownicy umysłowi, emeryci i dzieci w wieku 1-12 lat mieli możliwość kupienia 2,5 kg mięsa na miesiąc, pracownicy fizyczni – 4 kg, górnicy i hutnicy – 1 kg więcej. Na kartki były też papierosy, alkohol, cukier, mąka, artykuły zbożowe, czekolada (a właściwie wyroby czekoladopodobne), mydło, proszek do prania i kawa. Żeby kupić pralkę automatyczną, telewizor kolorowy czy lodówkę, można było zapłacić od razu i czekać 3 lata na odbiór. Za pośrednictwem niektórych zakładów pracy zaopatrywano w obuwie, ciepłą bieliznę i ubrania.

Pomimo reglamentacji, towaru i tak nie wystarczało dla wszystkich. Wprowadzono więc zasadę rejestrowania kartek tylko w jednym sklepie. Żeby ograniczyć konsumpcję, wykorzystano propagandowo sankcje nałożone na Polskę przez kraje zachodnie i pod ich pretekstem 1 lutego 1982 r. ogłoszono drastyczną podwyżkę cen żywności. Wprawdzie nie podrożały chleb i mąka, ale np. cena schabu wzrosła z 90 zł za kg do 360 zł, kurczaków – z 80 do 316 zł, kiełbasy zwyczajnej – z 44 do 190 zł, kostki masła – ze 100 do 300 zł, cukru – z 10,5 do 46 zł. Podwyżka cen nie pomogła. Nadal niemal wszystko trzeba było wystać w kolejkach lub załatwić albo jakoś skombinować. Na dużą skalę rozkwitł handel wymienny – zastępczą walutą stały się kawa (sprzedawana tylko w ziarnach), wódka, słodycze i papier toaletowy. Ale nie tylko. W jednym z mieszkań, w ramach akcji antyspekulacyjnej, milicja znalazła cztery pralki automatyczne, dwie zamrażarki, pięć kompletów mebli, sześć dywanów, 700 l benzyny, 118 kg szynki i 219 butelek spirytusu. Posiadacze walut obcych mogli się zaopatrywać w te wszystkie „luksusy” w państwowych peweksach, a ci, którzy mieli nadmiar złotówek – na bazarach, gdzie towar niedostępny w sklepach sprzedawano za horrendalne pieniądze z gazet leżących bezpośrednio na ziemi.

Czegoś żal

Obskurne sklepy, brudne, szare ulice, speluny zamiast kawiarni i restauracji nie sprzyjały spotkaniom. Rzadkie były szczere rozmowy telefoniczne, kiedy po podniesieniu słuchawki słychać było: „Uwaga, rozmowa będzie kontrolowana”. I rzeczywiście była. Pewien uczeń bawił się z kolegą, przekazując przez domowy telefon informacje o tym, że „najlepsze kasztany są na placu Pigalle”. Po kilku takich rozmowach telefon został odłączony od sieci. Inny miał nieprzyjemności, bo pocztówkę z wakacji podpisał: „Towarzystwo Przyjaciół Psa Huckleberry” – musiał się później tłumaczyć Służbie Bezpieczeństwa, że nie założył żadnej tajnej organizacji, a po prostu ma psa o takim imieniu. Życie towarzyskie toczyło się więc w domach. Ludzie spotykali się chętnie i często, dyskutowali, przekazywali sobie informacje i plotki z różnych źródeł, dzielili się zawartością paczek przysyłanych z Zachodu. Tak zwane nocne Polaków rozmowy, wymuszone godziną milicyjną, sprzyjały zacieśnianiu więzi rodzinnych, przyjacielskich i są wspominane do dzisiaj z nostalgią. Nigdy wcześniej i nigdy później te więzi nie były tak silne.

2022-05-17 08:34

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Resortowa układanka

Książka Kani, Targalskiego i Marosza miała – zgodnie z zapowiedzią autorów – pokazać powiązania elit medialnych III RP ze strukturami PRL-u. I zadanie to, z pewnymi zastrzeżeniami, wypełnia, przy okazji wywołując prawdziwą burzę

Zastrzeżenia jednak nie zmieniają oceny, że – to co niektórzy wyczuwali intuicyjnie, a inni widzieli gołym okiem – potwierdzają fakty. Że w najważniejszych mediach III RP jest spora nadreprezentacja osób związanych rodzinnie i światopoglądowo z rzeczywistością polityczną PRL.
CZYTAJ DALEJ

Burzliwe obrady komisji sejmowych. Spór o projekt „Tak dla religii i etyki w szkole”

2026-05-13 20:20

[ TEMATY ]

TAK dla religii w szkole

burzliwe obrady

komisji sejmowych

Red.

Komisja Edukacji i Nauki oraz Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej

Komisja Edukacji i Nauki oraz Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej

W Sejmie odbyło się połączone posiedzenie Komisja Edukacji i Nauki oraz Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej poświęcone rozpatrzeniu obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz ustawy – Prawo oświatowe. Projekt przygotowany przez Komitet Obywatelskiej Inicjatywy „Tak dla religii i etyki w szkole” wywołał gorącą debatę i polityczne emocje.

Przedstawicielem wnioskodawców był Dariusz Piontkowski, który w swoim wystąpieniu podkreślał ogromne społeczne poparcie dla inicjatywy. Jak zaznaczył, projekt został podpisany przez około pół miliona obywateli, a mimo to od pierwszego czytania minęło już ponad pół roku.
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Brodnica. U Niepokalanej w cieniu brodnickiego „Klasztorku”

2026-05-13 20:50

[ TEMATY ]

Brodnica

Majowe podróże z Maryją

FB/Klasztorek Brodnica

Obraz Matki Bożej w Brodnicy

Obraz Matki Bożej w Brodnicy

To już prawie połowa naszego pielgrzymowania szlakiem franciszkańskich sanktuariów maryjnych. Zostawiamy za sobą krainy południowej Polski, by udać się na północ, do Brodnicy – miasta, w którym historia krzyżackich murów spotyka się z franciszkańską łagodnością. W samym sercu miasta, w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, zwanym przez mieszkańców czule „Klasztorkiem”, Maryja od wieków czuwa nad tym regionem. Sanktuarium to, ufundowane w XVIII wieku przez Józefa Pląskowskiego i jego żonę Rozalię, do dziś pozostaje duchową latarnią dla Ziemi Michałowskiej.

Gdy wchodzimy do barokowego wnętrza brodnickiej świątyni, nasze oczy kierują się ku prezbiterium. Na bocznej ścianie odnajdujemy wyjątkowy, siedemnastowieczny obraz Matki Bożej Królowej Aniołów. Maryja z Dzieciątkiem, adorowana przez niebiańskie zastępy, patrzy na nas z wizerunku umieszczonego w ozdobnej, roślinnej ramie. Choć świątynia nosi wezwanie Niepokalanego Poczęcia, to właśnie ten wizerunek przypomina nam o królewskiej godności Maryi, która jako Matka Syna Bożego jest bliska każdemu człowiekowi. Brodnica to także znane w całym regionie Sanktuarium św. Antoniego z Padwy, którego kult – tak silnie franciszkański – nierozerwalnie splata się tu z czcią oddawaną Matce Bożej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję