Dobrowolne, całkowite powstrzymanie się od jedzenia lub od spożywania pewnych rodzajów pokarmów (np. mięsa) przez określony czas; powstrzymanie się od jakichś przyjemności z różnych powodów – to dwie z wielu definicji postu jakie można znaleźć w słownikach on-line. Rezygnować można z wielu rzeczy i wiele jest również powodów takiego postępowania. Nie jeść słodyczy można np. z racji Adwentu, Wielkiego Postu czy na rzecz zdrowego stylu życia. Jak prawie przy wszystkim, tak i w tym przypadku liczy się wewnętrzne nastawienie poszczącego – intencja. Rezygnować z czegoś, co sprawia przyjemność, jest zazwyczaj trudno. Zwłaszcza, gdy w szarej codzienności znaleźć chwilę na odrobinę rozrywki i szczypty przyjemności nie jest łatwo. Ważne jest jednak to, aby swą postawą, słowem, czynem, przykładem życia prowadzić innych ku niebu, a nie odwrotnie.
Tak nierzadko bywa, jak pokazuje samo życie, iż niektóre osoby, które kilka dni w tygodniu poszczą o chlebie i wodzie, nazbyt często o tym mówią. Akcentują to dość dobitnie, gdy ktoś chce ich poczęstować podczas odwiedzin np. kawą z ciastkiem. Tylko pozazdrościć tym, co potrafią pościć, bo to nie taka łatwa rzecz. Z drugiej strony są i takie osoby, które poszcząc często, nie potrafią wyzbyć się ciągłego narzekania na zachowanie swoich najbliższych, oświadczając, że ich za to nienawidzą. Wyliczają najmniejsze ich przewinienia, które w większości są naprawdę błahą sprawą (np. za grubo pokrojona marchewka na świąteczną sałatkę, czy za duża warstwa masła na chlebie). Nie było by w tym nic złego, gdyby nie fakt, iż w ich głosie, postawie i zachowaniu jest wiele pogardy do tych ludzi. Zastanawiam się do dziś, czy dobre słowa o najbliższych nie przyniosłyby w tym przypadku więcej korzyści, niż tygodnie postów z nienawiścią w sercu.
Nie osądzając nikogo, dodam tylko, że powinniśmy codziennie czuwać nad tym, aby nasze postępowanie – nawet to najbardziej w naszym mniemaniu świątobliwe – nie sprowadziło czasami kogoś na złą drogę.
We wszystkich kościołach diecezji świdnickiej w I niedzielę Wielkiego Postu został odczytany list bp. Ignacego Deca na Wielki Post 2018 r. Ordynariusz pokreślił w nim, że: „przez praktykę postu, umartwienia uczymy się panowania nad sobą i kierowania sobą, zaś przez praktykę jałmużny uczymy się stawać darem dla drugiego człowieka” – podkreślił.
„Tegoroczny Wielki Post przeżywamy w roku duszpasterskim, któremu towarzyszy hasło: ‘Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym’” – czytamy w liście pasterskim biskupa świdnickiego. „Duch Święty jest obecny i działa w Kościele. Jest także w nas. Nosimy Go w naszym wnętrzu od chwili naszego chrztu i bierzmowania. To właśnie ten sam Duch Święty wspomaga nas w wyznawaniu wiary i uzdalnia nas do modlitwy, do trwania przed Bogiem. On też daje nam siłę do nawracania się i do wierzenia w Ewangelię. Jeśli jesteśmy na Niego otwarci i pozwalamy Mu w nas działać, On zmienia w nas myślenie z czysto ziemskiego, doczesnego, na myślenie ewangeliczne i każe nam Ewangelię Jezusa uważać za najcenniejszy skarb, którego nie wolno nam zgubić, ani z którego nie wolno dać się okraść” – pisze w liście bp Dec.
Wschodnia przypowieść o sułtanie, którego mogła uratować jedynie „koszula człowieka szczęśliwego”, wprowadza nas w mądrość zawartą w Ewangelii. Nie chodzi o idealizowanie niedostatku, lecz o uważność, wdzięczność i zaufanie, które pozwalają zobaczyć sens mimo strat i niepewności. To propozycja nowej perspektywy - by szukać szczęścia nie tyle w kolejnych nabytych warstwach, ile w tym, co pozostaje – nawet gdy wszystko inne odpadnie.
Edward Rickenbacker, pionier lotnictwa i bohater wojenny, przez 24 dni dryfował na Pacyfiku z kilkoma towarzyszami po awaryjnym wodowaniu. Przeżyli dzięki prostym, wręcz skrajnym środkom i codziennej modlitwie: łapali deszcz do ubrań, jedli przypadkowo złapaną mewę, z jej wnętrzności zrobili przynętę na ryby. Po latach Rickenbacker mówił, że dopiero gdy człowiekowi pozostaje samo życie, uczy się właściwego stosunku do rzeczy. Co piątek karmił mewy na wybrzeżu – gestem wdzięczności za ocalenie.
Święto Ofiarowania Pańskiego od wielu lat jest obchodzone jako Dzień Życia Konsekrowanego. W swoim przesłaniu, skierowanym do osób życia konsekrowanego, biskup Jacek Kiciński zwraca uwagę na istotę chrześcijańskiego powołania, którym jest bycie uczniem Chrystusa.
Punktem wyjścia jest refleksja nad słowem Bożym, a konkretnie ewangeliczna scena przyniesienia Jezusa do Świątyni. Wydarzenie to ukazuje nie tylko wierność Prawu, ale przede wszystkim odpowiedź człowieka na miłość Boga. - Maryja z Józefem, przynosząc do Świątyni Jerozolimskiej Dziecię Jezus, nie tylko literalnie wypełniają Prawo Boże, ale pragną odpowiedzieć miłością na miłość Bożą. To właśnie jest sens Ofiarowania. Podobnie czynią Symeon i Anna, którzy wypełniają Prawo Boże poprzez ufne i wierne oczekiwanie na spełnienie się Bożej obietnicy - podkreśla biskup Jacek Kiciński, wskazując, że Maryja i Józef, podobnie jak Symeon i prorokini Anna, nie są bohaterami spektakularnych czynów, lecz ludźmi wiary, cierpliwego oczekiwania i słuchania Boga. To właśnie ta postawa sprawia, że potrafią rozpoznać Mesjasza tam, gdzie inni Go nie dostrzegają.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.