Reklama

W wolnej chwili

Wirtualny przekaz

Nagraliśmy kolejną Ewangelię w wirtualnej rzeczywistości (VR). Tym razem, dzięki tej technologii, będziemy mogli sami uczestniczyć w scenie uzdrowienia niewidomego pod Jerychem.

Niedziela Plus 33/2024, str. VIII

[ TEMATY ]

Ewangelia

gogle VR

mat. prasowy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W sobotę 27 lipca miał miejsce plan zdjęciowy do kolejnego filmu w ramach „Ewangelii w VR” w Miejscu Słowa. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby jak najlepiej oddać to, co przekazuje nam Pismo Święte.

Realne uczestnictwo

Uzdrowienie niewidomego nastąpiło podczas wędrówki Jezusa do Jerozolimy, kiedy to spotkał niewidomego wołającego: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”. To wszystko przekazuje nam Ewangelia, a już jesienią każdy z nas będzie mógł doświadczyć tych wydarzeń w Miejscu Słowa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dzięki technologii VR, zakładając specjalne gogle, widzimy obraz w 360 stopniach. Słyszymy dźwięk, który podąża za ruchami naszej głowy – tak samo jak w prawdziwym życiu. To daje wrażenie realnego uczestnictwa w wydarzeniu, które miało miejsce ok. 2 tys. lat temu. Wszystko po to, aby pomóc zrozumieć to, co Jezus zostawił nam w Piśmie Świętym, i odnaleźć jego aktualne przesłanie.

Przygotowanie sceny wymagało dokładnych konsultacji z biblistami, aby wiernie odtworzyć biblijne realia. Scenografia, stworzona pod kierownictwem Piotra Zawady, obejmowała specjalne zaprojektowanie i zbudowanie konstrukcji przypominających zabudowania na drodze do Jerycha. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy miejsce w Polsce, w kamieniołomach w Piechcinie, które w sposób idealny odzwierciedla pustynny krajobraz.

Reklama

Na planie było nas łącznie ponad 100 osób. Kluczowa była charakteryzacja – stroje oraz makijaż. Część kostiumów mieliśmy jeszcze z poprzedniej produkcji, jednak przy tak dużym planie zdjęciowym konieczne było doszycie wielu dodatkowych kostiumów. Dzięki pracy Katarzyny Zawał wszyscy aktorzy wyglądali jak pielgrzymi z czasów Jezusa.

Przesłanie produkcji

Nie jest dla nas wymogiem, aby wszystkie osoby zaangażowane w produkcję były katolikami, lecz zależy nam, aby każdy uczestnik był otwarty na Jezusa i Ewangelię – dzięki temu jest w stanie poczuć przesłanie produkcji i jak najlepiej oddać je w pełnionej funkcji. Dla przykładu operator kamery, Andrii Shramko z Warszawy, należy do Kościoła prawosławnego, co wzbogaciło nasze przedsięwzięcie o wymiar ekumeniczny.

Cały dzień produkcji był dniem poświęconym Ewangelii, dlatego podczas planu nie mogło zabraknąć spotkania z Jezusem w Jego Słowie oraz Eucharystii. Odbyła się Msza św., którą odprawił o. Leonard Bielecki, franciszkanin – opiekun duchowy Miejsca Słowa – wraz z obecnymi na planie księżmi. Założeniem było stworzenie atmosfery modlitwy i kontemplacji, wierzymy bowiem, że produkcja pomoże wszystkim zaangażowanym w tworzenie Ewangelii w VR głębiej zrozumieć i przeżyć słowo Boże.

Organizacja

Fundacja Miejsce Słowa jest inicjatywą osób świeckich i została powołana w 2021 r. w Poznaniu, a jej misją jest szerzenie Ewangelii przy zastosowaniu najnowszych technologii. Przez pierwszy rok działalności prowadziła pokazy na terenie Polski, a w kolejnym etapie otworzyła stacjonarne Miejsce Słowa w centrum Poznania. Obecnie fundacja działa na terenie archidiecezji poznańskiej oraz diecezji łomżyńskiej, gdzie znajduje się filia z mobilnymi pokazami.

2024-08-13 16:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież w Alessano: Ewangelia wzywa często do niewygodnego życia

[ TEMATY ]

Ewangelia

Franciszek

Grzegorz Gałązka

Na znaczenie zrozumienia ubogich i budowania Kościoła świadczącego, że Bóg jest jedynym prawdziwym dobrem zwrócił dziś uwagę papież modląc się przy grobie biskupa Antonia Bello w Alessano, który bywa uważany za prekursora duszpasterskiego stylu Ojca Świętego. Dzisiaj przypada 25 rocznica śmierci tego Sługi Bożego.

W swoim słowie Franciszek podkreślił, że dla don Tonino, jak był nazywany Sługa Boży zrozumienie biednych było prawdziwym bogactwem. „Kościół, który troszczy się o ubogich zawsze będzie dostrojony do kanału Boga, nigdy nie traci częstotliwości Ewangelii i czuje, że musi powrócić do tego, co istotne, aby konsekwentnie wyznawać, że Pan jest jedynym prawdziwym dobrem” – zaznaczył papież.
CZYTAJ DALEJ

Św. Dobry Łotrze! Czy Ty naprawdę jesteś dobry?

Niedziela Ogólnopolska 13/2006, str. 16

pl.wikipedia.org

To - wbrew pozorom - bardzo trudne i poważne pytanie. Przecież w głowie się nie mieści zestawienie razem dwóch słów: „dobry” i „łotr”. Za życia byłem pospolitym kakoűrgos, czyli kryminalistą i recydywistą zarazem. Byłem po prostu ZŁOCZYŃCĄ (por. Łk 23,39-43). Wstyd mi za to. Naprawdę... Nie czyniłem dobra, lecz zło. Dlatego też do tej pory czuję się zażenowany, kiedy ludzie nazywają mnie Dobrym Łotrem... W moim życiu nie mam właściwie czym się pochwalić, więc wolę o nim w ogóle nie mówić. Nie byłem przykładem do naśladowania. Moje prawdziwe życie zaczęło się dopiero na krzyżu. Faktycznie zacząłem żyć na parę chwil przed śmiercią. Obok mnie wisiało Dobro Wcielone - Nauczyciel z Nazaretu, który przeszedł przez życie „dobrze czyniąc” (por. Dz 10,38). Zrozumiałem wtedy, że aby naprawdę ŻYĆ, to wpierw trzeba po prostu umrzeć! I ja umarłem! Naprawdę umarłem! Wtedy wreszcie dotarło do mnie, że totalnie przegrałem życie... Właśnie w tym momencie Jezus wyciągnął do mnie pomocną dłoń, choć ta nadal tkwiła przymocowana do poprzecznej belki krzyża. Właśnie w tej chwili poczułem na własnej skórze siłę miłości i przebaczenia. Poczułem moc, którą dać może tylko świadomość bycia potrzebnym i nadal wartościowym, nadal użytecznym - człowiekiem... W końcu poczułem, że ŻYJĘ naprawdę! Wcielona Miłość tchnęła we mnie ISTNIENIE! Może więc dlatego niektórzy uważają mnie za pierwszego wśród świętych. Osobiście sądzę, że to lekka przesada, lecz skoro tak myślą, to przecież nie będę się im sprzeciwiał. W tradycji kościelnej nadano mi nawet imię - Dyzma. Pochodzi ono z greki (dysme, czyli „zachód słońca”) i oznacza: „urodzony o zachodzie słońca”. Przyznam, iż jest coś szczególnego w znaczeniu tego imienia, bo rzeczywiście narodziłem się na nowo, właśnie o zachodzie słońca, konając po prawej stronie Dawcy Życia. Jestem patronem więźniów (również kapelanów więziennych), skazańców, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników. Oj! Sporo ludzi obrało mnie za orędownika. Ci pierwsi wydają nawet w Polsce specjalne pismo redagowane właśnie przez nich, które nosi tytuł... Dobry Łotr. Sztuka przedstawia mnie na wiele sposobów. Raz jestem młodzieńcem, innym razem dojrzałym mężczyzną. W końcu zaś mam wygląd zmęczonego życiem starca. Co artysta to inna wizja... Któż może nadążyć za sztuką?.. Na pewno nie ja! Zwykle moim jedynym strojem bywa opaska na biodrach lub tunika. Natomiast na ikonach jestem ubrany w czerwoną opończę. Krzyż, łańcuch, maczuga, miecz lub nóż stały się moimi atrybutami. Cóż takiego mogę jeszcze o sobie powiedzieć? Chyba tylko tyle, że Bóg każdemu daje szansę. KAŻDEMU! Skoro dał ją mnie, to może również dać ją i Tobie! Nikt nigdy przed Bogiem nie stoi na straconej pozycji! I tego się w życiu trzymajmy! Z wyrazami szacunku - św. Dobry Łotr
CZYTAJ DALEJ

Ksiądz z południa Libanu: dopóki trwamy, ta ziemia pozostaje nasza

2026-03-26 09:50

[ TEMATY ]

Liban

PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Ciągle słychać odgłosy izraelskich czołgów i buldożerów zmierzających w kierunku domów opuszczonych przez mieszkańców południa Libanu. Tak sytuację na granicy z Izraelem opisuje maronicki kapłan Tony Elias. Przypomina, że minister finansów Bezalel Smotrich wezwał izraelską armię do ustalenia nowej granicy z Libanem na rzece Litani. „Oznaczałoby to koniec wielowiekowej obecności chrześcijańskiej na tej ziemi” - zauważa ojciec Elias.

Maronicki kapłan jest proboszczem w Rmeish, którego mieszkańcy starają się pozostać w swoich domach. Przed wojną miasteczko liczyło siedem tysięcy mieszkańców, z których większość stanowili chrześcijanie różnych wyznań. Obecnie schronili się tam również muzułmańscy szyici, których Izrael oskarża o wspieranie proirańskiego Hezbollahu i którzy musieli opuścić swe domy w wyniku systematycznych bombardowań. W miasteczku nadal przebywają żołnierze libańskiej armii, co daje ludziom względnego poczucie bezpieczeństwa. Rmeish jest praktycznie odcięte od świata, obecnie prowadzi tam jedyna otwarta droga z Tyru. Do tej pory mieszkańcom udało się przetrwać dzięki zgromadzonym zapasom. „To teren pod ciągłym ostrzałem, coraz trudniej jest dostarczać żywność i leki - mówi ojciec Elias. - Jutro jest niepewne, nie wiemy co przyniesie”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję