Reklama

W wolnej chwili

Sztuka (w) codzienności

Muzeum? Nuda. Takie przynajmniej jest pierwsze skojarzenie wielu z nas. Czy słusznie...? W naszym tegorocznym cyklu wakacyjnym wyruszamy na wycieczkę szlakiem polskich muzeów, by pokazać, że nie takie one straszne, jak je (niektórzy) malują.

Niedziela Ogólnopolska 34/2024, str. 54-57

[ TEMATY ]

sztuka

muzeum

porcelana

szkło

Archiwum Muzeum Porcelany w Wałbrzychu

Eksponat z Muzeum Porcelany w Wałbrzychu

Eksponat z Muzeum Porcelany w Wałbrzychu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jest wiele pobudek, dla których ludzie chodzą do muzeów. Jedną z nich jest chęć podziwiania. Podziwiać chcemy dzieła sztuki, piękne wnętrza i eksponaty, które przetrwały setki, a niekiedy tysiące lat; podziwiamy heroizm przodków, opowiedziany za pomocą archiwalnych materiałów audiowizualnych, i burzliwe nieraz dzieje naszych małych ojczyzn.

Czymś, o czym rzadko myśli się w kategoriach sztuki, są przedmioty, z których korzystamy na co dzień – wytwory przemysłu. Ich głównym zadaniem jest to, by służyć, najogólniej mówiąc, ułatwiać i uprzyjemniać nam życie. Tymczasem podziw mogą wzbudzać nie tylko, wydawałoby się, zwykłe przedmioty, lecz także maszyny służące do ich produkcji. I o tym jest kolejny, ostatni już odcinek naszego wakacyjnego cyklu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W zabytkowej fabryce

Wędrówki szlakiem muzeów poświęconych produkcji materialnej nie możemy zacząć inaczej, jak tylko od wizyty w zabytkowej XIX-wiecznej fabryce Adolfa Fiedlera w Opatówku, gdzie dziś mieści się Muzeum Historii Przemysłu. Już sam budynek robi wrażenie ze względu na swoją pięciokondygnacyjną drewnianą konstrukcję z żeliwnymi schodami i doskonale zachowane wnętrza hal fabrycznych.

Reklama

W muzeum z przeszło 40-letnią historią (założono je w 1981 r., otwarto 10 lat później) możemy podziwiać wystawy stałe i obecnie jedną czasową. Ponieważ główną rolę w placówce odgrywa przemysł, wśród eksponatów nie mogło zabraknąć maszyn produkcyjnych. Zobaczymy zatem m.in.: XIX-wieczne potężne maszyny włókiennicze, maszyny dziewiarskie, szwalnicze, koronkarskie, prasowalnicę parową, hafciarkę ręczną z pantografem i inne. Na wystawie „Przemysł w Kaliskiem w Okresie Industrializacji Ziem Polskich XIX w.”, która przybliża życie i otoczenie dawnych właścicieli fabryki oraz zwykłych robotników, można podziwiać m.in. zrekonstruowane izbę robotniczą i gabinet fabrykanta, z kolei „Laboratorium przemysłowe” ukazuje dzieje m.in. produkcji wiskozy – sztucznego jedwabiu, który już na początku XX wieku wytwarzano w kaliskim „Wistilu”. Na wystawie znajdują się przyrządy laboratoryjne stosowane w celu sprawdzania stanu produkowanych tkanin oraz kolekcja próbników. W opatóweckiej kolekcji zobaczymy ponadto maszyny drukarskie, a także pokaźny zbiór fortepianów. A to i tak tylko kropla w morzu wielości eksponatów! Jeśli wrażenia wizualne to za mało, warto wybrać opcję zwiedzania z przewodnikiem – dawka ogromnej wiedzy i ciekawostek gwarantowana.

Muzeum Historii Przemysłu

Opatówek, ul. Kościelna 1

Zwiedzanie: od poniedziałku do piątku w godz. 8-15.30, w niedziele w godz. 11-16. Zwiedzanie w soboty (dla grup minimum dziesięcioosobowych) jest możliwe po wcześniejszym ustaleniu. Ostatnie wejście do muzeum – na godzinę przed zamknięciem.

muzeumopatowek.pl

Nasza polska duma

Nie od dziś wiadomo, że polska porcelana – czy szerzej: ceramika – jest ceniona na całym świecie. Na przestrzeni historii powstało w naszym kraju wiele manufaktur i fabryk, które zyskały uznanie nie tylko wśród rodzimych odbiorców, lecz także za granicą i cieszą się nim do dziś. Wizyta w „ceramicznym” muzeum – choćby jednym z wielu – tylko utwierdzi nas w przekonaniu, że jest z czego być dumnym.

Reklama

Żywe Muzeum Ceramiki w Bolesławcu usytuowane jest tuż przy tamtejszej manufakturze. Jak zachęcają gospodarze, jest to „wyjątkowe miejsce, które przenosi odwiedzających w świat fascynującej historii, tradycji i sztuki ceramiki, charakterystycznej dla tego regionu”. Ponieważ wszystkie naczynia w bolesławieckiej manufakturze, z charakterystycznymi granatowymi „kropkowanymi” wzorkami, wytwarzane są ręcznie (od XVIII wieku!), z dbałością o detale, bez cienia przesady można powiedzieć, że każde z nich jest wyjątkowe. Twórcy tych małych dzieł sztuki – filiżanek, kubków, talerzyków, imbryków i wielu innych – mają swoje tajemnice odnośnie do stosowanych metod i receptur, część z nich jednak możemy poznać w muzeum. Podczas zwiedzania (tylko z przewodnikiem, co jest wartością dodaną, bo kadra muzeum jest bardzo kompetentna) zajrzymy za kulisy produkcji ceramiki i przyjrzymy się jej kolejnym etapom: procesom tworzenia masy ceramicznej (z tylko naturalnych, lokalnych glin), odlewu form i ręcznego toczenia, oczyszczaniu i gładzeniu, wypalaniu, wreszcie misternemu zdobieniu i szkliwieniu kamionkowych naczyń oraz ich drugiemu, już ostatecznemu, wypałowi.

Wizycie w muzeum nie może nie towarzyszyć udział w warsztatach ceramicznych – dla dzieci i dorosłych. „Uczestnicy zajęć mogą oderwać się od codziennych obowiązków, zrelaksować się i sprawdzić swój twórczy potencjał” – zachęcają gospodarze. Warsztaty mają kilka wariantów – są 2-godzinne i całodniowe (ozdabia się kolejno jedno lub cztery naczynia po wstępnym wypale); dorośli mogą wziąć udział w warsztatach zdobienia stempelkowego. Wszystkie naczynia ozdobione przez uczestników warsztatów zostają wypalone i jeśli mamy życzenie, mogą zostać wysłane pod nasz adres. Piękna pamiątka, trzeba przyznać.

Swoje Żywe Muzeum Porcelany ma także Ćmielów, gdzie podobnie jak w Bolesławcu mamy okazję zobaczyć na żywo, jak przebiega proces jej produkcji – od projektu do chwili uzyskania gotowego produktu. W czasie zwiedzania – podczas którego „wszystkiego można dotknąć, spróbować, zasmakować” – przewodnicy zdradzą nam trochę branżowych ciekawostek i opowiedzą m.in., z czego składa się masa porcelanowa oraz co wspólnego z jej wytwarzaniem ma sok z buraka.

Reklama

Na wystawie starej porcelany (zaaranżowanej w przestrzeni fabryki, gdzie wypalano na porcelanie dekoracje) eksponowane są zbiory od początku produkcji w Ćmielowie fajansu (tj. wyrobów z białej, wypalanej i pokrywanej nieprzezroczystym szkliwem glinki), a następnie porcelany; kolekcja obejmuje także eksponaty z różnych okresów działalności ćmielowskiej fabryki, do lat 60. XX wieku, oraz współczesne figurki. Zobaczymy też m.in. tzw. mufel – piec elektryczny. Absolutnie warta zwiedzenia jest galeria ikon pisanych na porcelanowych płytach (Ćmielów jest bodaj jedynym miejscem w Polsce, gdzie można takie zobaczyć).

Muzeum oferuje możliwość udziału w warsztatach dla osób w każdym wieku, od 6 lat wzwyż. Do wyboru mamy cztery programy: „Kubek”, „Filiżanka”, „Róża” i „Kotek”. A jeśli o kotkach mowa, to w kawiarni Leżąca Kotka możemy, po zwiedzaniu, napić się kawy lub herbaty w wybranej filiżance. Porcelanowej, oczywiście.

Trzecim miejscem na naszej „porcelanowej” mapie jest Wałbrzych ze swoim Muzeum Porcelany, istniejącym formalnie od 9 lat, ale z historią sięgającą początków XX wieku. W bogatej kolekcji muzealnej znajdziemy przykłady porcelany śląskiej (również z XIX-wiecznych fabryk wałbrzyskich: Carla Franza Kristera, Carla Roberta Tielscha, Hermanna Ohmego i Franza Prausego) oraz tej wytworzonej w manufakturach i fabrykach europejskich (duńskich, francuskich, angielskich i innych). Dział ceramiki – powstały w 1968 r. – obejmuje głównie historyczną i współczesną porcelanę użytkową oraz m.in. przykłady współczesnej ceramiki artystycznej i unikatowej (tych jest dokładnie 464). Najliczniej reprezentowana jest porcelana szkliwiona, zobaczymy też jednak m.in. zbiory biskwitów (tj. porcelany nieszkliwionej), fajansu (tutaj np. angielskie talerze, sosjerki i wazy oraz pięcioczęściowy kabaret do deserów), kamionki i wyroby z innych tworzyw ceramicznych.

Reklama

W wałbrzyskim muzeum możemy podziwiać nie tylko porcelanę – w pomieszczeniach, których aranżacja przypomina mieszczańską rezydencję, zobaczymy też m.in. zgromadzone w dziale sztuki: obrazy (w tym przykłady malarstwa współczesnego), rysunki, rzeźby, meble oraz wytwory rzemiosła artystycznego. Zwiedzanie odbywa się z audioprzewodnikiem. Pozostaje podziwiać!

Żywe Muzeum Ceramiki

Bolesławiec, ul. Gdańska 30

Zwiedzanie: od poniedziałku do piątku w godz. 8-13, w soboty w godz. 8-12.30, w niedziele w godz. 10.30-11.30.

ceramiczna-przygoda.pl

Żywe Muzeum Porcelany

Ćmielów, ul. Sandomierska 243

Zwiedzanie: od maja do września – codziennie w godz. 9-18. Od października do kwietnia – codziennie w godz. 9-16.

turystyka.cmielow.com.pl

Muzeum Porcelany

Wałbrzych, ul. 1 Maja 9

Zwiedzanie: od października do kwietnia – w poniedziałki w godz. 12-16, od wtorku do niedzieli w godz. 10-16; od maja do września – w poniedziałki w godz. 12-16, od wtorku do niedzieli w godz. 10-18. Wejścia na ekspozycję odbywają się co 30 min w grupach maks. dwudziestoosobowych. Ostatnie wejście na teren ekspozycji na godzinę przed zamknięciem muzeum.

muzeum.walbrzych.pl

Spotkanie ze szkłem

Z czego słynie Krosno? Oczywiście, ze szkła. Wiele dowodów na to znajdziemy w krośnieńskim Centrum Dziedzictwa Szkła, które znajduje się na miejskiej starówce, a o którym szalenie trudno opowiedzieć w krótkim tekście. Trzeba je po prostu zobaczyć!

Podczas zwiedzania (tylko z przewodnikiem, na co powinniśmy zarezerwować sobie ok. 2 godz.) kilku poziomów budynku głównego CDS poznamy blisko 100-letnie dziedzictwo przemysłowe Krosna, którym jest hutnictwo szkła. Na poziomie -4, w warsztacie hutniczym z piecem do wytopu szkła, przyjrzymy się z bliska, jak wygląda proces ręcznej produkcji szklanych przedmiotów – artystycznych i użytkowych. Piętro wyżej poznamy techniki zdobienia szkła – za pomocą farb ceramicznych, witrażowych i akrylowych. W warsztacie grawerskim zobaczymy, jak dekoruje się szkło za pomocą frezów oraz specjalnych tarcz, z kolei w warsztacie szlifierskim (kuglerskim) przekonamy się, jak kruchy materiał zdobi się przez utworzenie w nim głębokich nacięć.

Reklama

W miejskiej trasie podziemnej – w dawnych XVI- i XVII-wiecznych piwnicach – znajduje się niewielkie laboratorium optyczne, gdzie poznamy szerokie zastosowanie szkła w fizyce. Tam też ulokowane są wystawy stałe i czasowe. Wśród prezentowanych w CDS eksponatów zobaczymy szkło użytkowe i artystyczne, zarówno współczesne, jak i to sprzed lat. Ekspozycja jest żywa, nie ma tradycyjnego muzealnego charakteru, co oznacza, że często zmienia swój wygląd – nie ma miejsca na rutynę. Co ciekawe, część z prezentowanych dzieł można kupić.

Ciekawą propozycją CDS są warsztaty z obróbki i zdobienia szkła, dostosowane do wieku i sprawności manualnej uczestników. Do wyboru mamy następujące zakresy: zdobienie szkła (malowanie i grawerowanie), tworzenie witraży, recykling oraz zajęcia tematyczne/okolicznościowe. Wykonane dzieła możemy, oczywiście, zabrać ze sobą.

Centrum Dziedzictwa Szkła

Krosno, ul. Blich 2

Zwiedzanie: od poniedziałku do soboty w godz. 9-17, w niedziele w godz. 11-17. (Ostatnie wejście na zwiedzanie całości obiektu – o godz. 15).

miastoszkla.pl

Mała rzecz, a...

Na zakończenie naszej muzealnej wycieczki proponujemy Państwu wizytę w miejscu trochę nietypowym, trochę związanym z historią i trochę z (pasmanteryjnym) przemysłem. Muzeum Guzików w Łowiczu, bo o nim mowa, jest z całą pewnością unikatem w skali naszego kraju, o ile nie świata!

Reklama

Założone w lipcu 1997 r. z inicjatywy Jacka Rutkowskiego i jego córki dr Karoliny Wandy Rutkowskiej swoją siedzibę ma oficjalnie w XIX-wiecznej... walizce, która należała niegdyś do dziadka Jacka – łowickiego kupca Bolesława Modesta Majewskiego. W praktyce kolekcję muzeum można podziwiać w sercu Łowicza, w kamienicy pod adresem Stary Rynek 10. A jest co podziwiać. Zbiory obejmują blisko 5 tys. guzików, małych i dużych, metalowych, drewnianych i z wielu innych materiałów, nie byle jakich jednak przede wszystkim dlatego, że zanim znalazły się w muzealnej gablocie, należały do osób znanych i bardzo znanych. Wymieńmy zaledwie kilka z nich: św. Jan Paweł II, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Violetta Villas, Wojciech Pokora, Jan Kobuszewski, Helena Modrzejewska, Stefan Żeromski, gen. Wojciech Jaruzelski, gen. Władysław Anders czy Miles Davis. W kolekcji są także guziki – nośniki historii, które „opowiadają” o ważnych wydarzeniach z przeszłości. Pozyskiwane przeróżnymi metodami, każdy z konkretną, niebanalną historią.

Guzik, wydawałoby się, rzecz prosta, a ileż może opowiedzieć o człowieku i jego często burzliwych losach... W łowickim muzeum te drobne przedmioty są bowiem tak naprawdę tylko pretekstem do tego, by nie zapomnieć nigdy o ludziach, którzy byli ich właścicielami.

I to chyba najlepsza puenta dla naszego wakacyjnego cyklu – wszak muzea istnieją po to przede wszystkim, by pielęgnować pamięć historyczną. A kto tę historię tworzy...?

Muzeum Guzików

Łowicz, ul. Stary Rynek 10

Zwiedzanie: od poniedziałku do piątku w godz. 9-19, w soboty i niedziele w godz. 10-16.

facebook.com/guzikowemuzeum

2024-08-20 14:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dla Boga, Ojczyzny i Kościoła

Niedziela Ogólnopolska 39/2012, str. 36-37

[ TEMATY ]

sztuka

pomnik

PAWEŁ WYSOKI

Sienkiewiczowski Pomnik Matki i Syna

Sienkiewiczowski Pomnik Matki i Syna
Piękna i wzruszająca uroczystość w promieniach letniego jeszcze słońca odbyła się 5 września 2012 r. w Okrzei (powiat łukowski). Tam, gdzie znajduje się mogiła rodzicielki autora „Quo vadis?” - Stefanii z Cieciszowskich, został poświęcony przez prymasa seniora kard. Józefa Glempa i biskupa siedleckiego Zbigniewa Kiernikowskiego monumentalny pomnik Matki i Syna, wzniesiony z inicjatywy prof. Lecha Ludorowskiego, prezesa Towarzystwa im. Henryka Sienkiewicza Zarząd Główny w Lublinie, dzięki środkom uzyskanym od rodaków z kraju i z zagranicy. Jak zaznaczył pomysłodawca dzieła - prof. Lech Ludorowski, jest to pomnik oryginalny pod każdym względem. Pierwszy w naszej Ojczyźnie religijny monument Sienkiewiczowski. Interesujące dzieło sztuki zaprojektowane i wykonane przez artystę rzeźbiarza Witolda Marcewicza, swoją urodą dorównujące najpiękniejszym pomnikom w Rzymie i Szczawnicy, autorstwa prof. Czesława Dźwigaja. Należy do największych i najbardziej udanych w całej galerii 21 pomników Sienkiewiczowskich. Wyraża wiele. Przede wszystkim ukazuje matkę, która przekazała talent pisarski Henrykowi, dlatego jego słowa z roku 1900: „Matce mojej zawdzięczam pociąg do literatury” - zostały wyryte na jednej z czterech tablic na potężnym cokole. Drugą wykutą w piaskowcu postacią jest chłopiec, jeszcze gimnazjalista, w objęciu matczynego ramienia pochylający się nad otwartą księgą na kolanach matki - pani Stefania była bowiem pierwszą nauczycielką przyszłego noblisty. Dwa zespolone wspólnym ramieniem krzyże sugerują, że ten chłopiec, któremu matka przekazuje wiarę, będzie w przyszłości wielkim pisarzem katolickim, wiernym Bogu i Ojczyźnie. Towarzystwo im. Henryka Sienkiewicza wzniosło pomnik Matki i Syna oraz odnowiło skromną płytę nagrobną Stefanii Sienkiewiczowej w miejscu szczególnie ważnym dla tradycji i kultury narodu polskiego. Jest to przestrzeń sakralna, miejsce pamięci, do którego dążą wycieczki krajowe i z różnych stron świata. Tym samym został zrealizowany szlachetny zamysł prof. Ludorowskiego, by to miejsce poddać gruntownej renowacji i podkreślić jego znaczenie pomnikiem godnym świetlanej pamięci Macierzy autora „Trylogii”. Cel został osiągnięty po 4 latach bardzo trudnych, niesłychanie złożonych, skomplikowanych starań oraz wielu niespodziewanych trudności i przykrych wydarzeń. Tak oto szlak pielgrzymi w Okrzei - od kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła (zbudowanego finansowym i organizacyjnym wysiłkiem prababki pisarza), przez cmentarz parafialny i mogiłę matki, do kopca z pięknym popiersiem Sienkiewicza - zyskał wyjątkowo wartościowy obiekt o wielkich walorach religijno-patriotycznych, estetycznych, historycznych, edukacyjnych, który skłania do refleksji modlitewnej, kontemplacji i nauki. Nowy pomnik w Okrzei, będąc wyrazem hołdu składanego „zasłużonej dla Polski Matce” - jak czytamy na tablicy frontowej - sławi jednocześnie zasługi jej wielkiego syna. Właśnie służba Henryka Sienkiewicza dla narodu polskiego i wszystkich ludzi w imię miłości Ojczyzny, chrześcijańskiej miłości bliźniego i godności każdego człowieka stanowiła najczęstszy motyw wystąpień podczas uroczystości. Prymas senior kard. Józef Glemp w słowie kończącym Mszę św. powiedział dobitnie: - On odsłaniał nam Polskę. Odsłonił w sposób szczególny w tej przeszłości, kiedy trzeba było dawać życie za Ojczyznę. Sam potrafił służyć, kiedy przyszła wielka bieda i polityczna niepewność. Opierając swoją homilię na wskazaniu św. Pawła: „Jesteśmy sługami”, bp Zbigniew Kiernikowski uczynił Sienkiewicza wzorem człowieka dającego siebie dla drugich i w ten sposób odkrywającego siebie w Bogu. W uzasadnieniu twierdzenia, iż twórca „Quo vadis?” miał wyczucie nie tylko spraw ludzkich i ojczystych, ale i Bożych, Ksiądz Biskup zacytował znamienną wypowiedź Sienkiewicza o książce Ernesta Renana „Żywot Jezusa”: „(...) kto by stracił wiarę, ten by ją mógł odzyskać widząc, jak ten, rozumny zresztą, filister chce, a nie może dostroić się do przedmiotu, który go przewyższa, tak jak np. Alpy przewyższają jakieś narzędzie geometryczne, którymi się je mierzy”. W poprzedzającym Mszę św. wystąpieniu krajowy duszpasterz środowisk twórczych ks. Wiesław Niewęgłowski nakreślił warunki historyczne działalności Henryka Sienkiewicza i już na wstępie uroczystości skłonił ponad 2 tys. przybyłych do Okrzei rodaków z całego kraju do uzmysłowienia sobie, jak bardzo Polacy potrzebują takich wodzów duchowych jak Sienkiewicz, by wokół nich się jednoczyć wobec zagrażającej Polsce (tak często w historii) polityki europejskiej. Istotę postawy służby oraz misji narodowej autora „Potopu” pięknie i najdobitniej wyraził prof. Ludorowski tekstami na tablicy memoratywnej pomnika i w akcie erekcyjnym, uroczyście podpisanym i odczytanym w świątyni, a następnie zaniesionym w procesyjnym przemarszu i wmurowanym w fundament monumentu: „Wielki Polak, niezłomny patriota, wielbiący Boga krzewiciel świętej wiary, pisarz katolicki, wierny syn Kościoła, konfrater Ojców Paulinów na Jasnej Górze, człowiek wyjątkowej dobroci i szlachetności, współtwórca Niepodległej Ojczyzny. Klasyk literatury narodowej, autor nieśmiertelnych nowel i powieści - arcydzieł obecnych trwale w kulturze ludzkości. Pierwszy wśród polskich i słowiańskich pisarzy uhonorowany Nagrodą Nobla. Dla swoich wiekopomnych zasług dla Ojczyzny w czasach niewoli przez współczesnych słusznie nazywany Hetmanem Duchowym Polaków i Wielkim Jałmużnikiem Narodu. Niech Jego imię, czyny i dzieła będą błogosławione i pozostaną dla potomnych wiecznym źródłem szlachetności, narodowej dumy i siły”. Rzesza wiernych, przedstawiciele duchowieństwa i władz państwowych, liczne delegacje szkół oraz instytucji z 50 sztandarami, tudzież potomkowie pisarza byli świadkami doniosłego wydarzenia kulturalnego. Spełniło się pragnienie prezesa Towarzystwa im. H. Sienkiewicza, by odsłonięcie pomnika Matki i Syna stało się „ogólnopolskim świętem narodowym, łączącym Polaków”. Wśród przyjezdnych z odleglejszych stron byli reprezentanci powiatu i miasta Częstochowy, tak znamiennie wpisanej w twórczość i życie naszego Noblisty. Do Okrzei wspólnie udali się autokarem uczniowie placówek Sienkiewiczowskich: Zespołu Szkół z Rzerzęczyc, Szkoły Podstawowej nr 14 i IV Liceum Ogólnokształcącego - jednej z najstarszych w kraju szkół Sienkiewiczowskich.
CZYTAJ DALEJ

Najgorsza profanacja dokonuje się w ludzkim sercu

2026-08-17 13:16

[ TEMATY ]

Medjugorie

Monika Książek

Medjugorie

Medjugorie

Z Przemysławem Janiszewskim — teologiem, pisarzem i autorem kanału «Moc w Słabości» — rozmawia Joanna Popławska o profanacji w Medjugorie, duchowej walce i odpowiedzi chrześcijan na zło.

— W Medjugorie doszło do profanacji figur Matki Bożej i ołtarza zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem Mladifestu. Jak Pan odczytuje to wydarzenie? Co ono mówi nam jako ludziom wierzącym?
CZYTAJ DALEJ

Cud w Kozim Polu - wśród pątników warszawskich

2026-08-18 16:42

[ TEMATY ]

pielgrzymka

BPJG

Skromny dom odziedziczony po rodzicach, otwierany niemalże raz w roku - dla utrudzonych pątników Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej. Dla nich od wielu lat jest jak Betania dla Jezusa, „to nasz cud w Kozim Polu”- mówią. Najmłodsze dzieci już o świcie chodzą z grabiami po podwórku, by strącać rosę z trawy. Gdy przyjdą pielgrzymi, będą mogli rozłożyć koce na suchym. Bo na pielgrzymów czeka się cały rok.

...a pątnicy jedni drugim przekazują wieści o gościnności w domu Kryczków w Kozim Polu. W tym roku ku ogromnej uciesze gospodarzy zawitała cała grupa - św. Pawła Pierwszego Pustelnika. 12 sierpnia jest tu dniem świątecznym, a śniadanie podaje się sercem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję