Pan Marcin z zakładu karnego napisał: Kochana Redakcjo! Słyszałem z różnych źródeł, że warto do Was napisać,
więc postanowiłem to uczynić. Chciałbym tak w skrócie opowiedzieć, jak
doszło do napisania tego listu. Otóż nigdy nie byłem do końca wierzący
i na pewno nie byłem przekonany do takich gazet jak Wasza. W wieku 26 lat,
gdy zostałem pozbawiony wolności, nie byłem skłonny do wiary. Dziś, gdy
mam 36 lat, nagle poczułem, że Bóg jest, że wiara w Boga jest ważna. I myślę,
że warto wierzyć w to, iż w końcu i ja doznam tego szczęścia, o które już
od dłuższego czasu proszę.
Jak wspomniałem, mam 36 lat. To, że jestem w ZK, nie wykreśla mnie
ze społeczeństwa. Każdy ma swoje przejścia w życiu – ja też. Ale wiem, że czas
na zmiany, bo życie jest takie krótkie. I chciałbym jeszcze kogoś pokochać...
Z wyroku, który odsiaduję (10 lat), zostało mi 6 miesięcy. Jestem z Lubuskiego.
Listów z zakładów karnych z zasady nie przyjmujemy do ogłoszeń, gdyż nasi Czytelnicy mają określone wymagania i oczekiwania, takie jak ułatwiony kontakt, jakieś wiarygodne dane, a my nie mamy możliwości, by to sprawdzić, szczególnie jeśli chodzi o ZK... Ale nie zapominamy o tych, którym życie się nie ułożyło, a często też potrzebują wsparcia i pociechy, zwyczajnego kontaktu z drugim człowiekiem. Zachęcamy do propagowania czytelnictwa Niedzieli w zakładach karnych. To też jakaś namiastka kontaktu z drugim człowiekiem, no i przede wszystkim z Bogiem. Bo choć nie wiadomo, jakie są działania Bożej łaski, zawsze warto dać jej szansę.
W 2026 roku potwierdzono już pięć uroczystości beatyfikacyjnych, w tym jedną w Polsce, a siedem kolejnych jest rozważanych. Od początku nowego tysiąclecia w Kościele katolickim odbywało się średnio 11 ceremonii beatyfikacyjnych rocznie.
Należy zauważyć, iż średnia liczba błogosławionych różni się znacznie w poszczególnych latach, ponieważ podczas jednej uroczystości beatyfikacyjnej może zostać ogłoszonych od jednego do kilkuset nowych błogosławionych. Na przykład papież Benedykt XVI beatyfikował w 2007 r. 498 męczenników hiszpańskiej wojny domowej.
Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.
Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.