Reklama

Historia

Oplute bohaterstwo

Ponieważ wybuch powstania w Warszawie pokrzyżował plany Stalina, dyktator wydał na bohaterskie miasto wyrok śmierci. Oznaczał on nie tylko odmowę pomocy militarnej, ale także agresywną kampanię propagandową, która miała zohydzić powstańców w oczach Polaków i świata.

Niedziela Ogólnopolska 30/2025, str. 34-35

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

pl.wikipedia.org/Tadeusz Bukowski

Powstańcza mogiła na Starym Mieście (okolice pasażu Simonsa)

Powstańcza mogiła na Starym Mieście (okolice pasażu Simonsa)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rząd RP na emigracji i władze polskiego podziemia nie zamierzały biernie przyglądać się nadchodzącemu niebezpieczeństwu. Dowództwo podziemia widziało w wybuchu powstania ostatnią szansę ratowania przyszłej suwerenności Polski. Przejęcie władzy w mieście w imieniu rządu RP na emigracji, choćby na kilka dni przed wkraczającymi wojskami sowieckimi, dawałoby mu atut polityczny, którego – jak sądzono – ani Stalin, ani alianci zachodni nie mogliby zlekceważyć. Dlatego tuż przed wybuchem powstania udał się do Moskwy premier rządu Stanisław Mikołajczyk, licząc na zawarcie kompromisu opartego na wspólnej walce z Niemcami w stolicy.

Wobec gigantycznej mistyfikacji

Tymczasem Stalin miał swój plan zdobycia miasta. Jego cyniczna gra zakładała skompromitowanie rządu RP oraz jego podziemnych ekspozytur w kraju, wykorzystanie napięcia w mieście do przejęcia przez komunistów politycznej kontroli nad wydarzeniami, co legitymizowałoby ich aspiracje do władzy, a Armii Czerwonej dawałoby tytuł armii wyzwalającej stolicę. Plan ten skorelowany był z operacjami militarnymi. Otóż sowieckie dowództwo planowało wkroczenie żołnierzy sowieckich do miasta 5-6 sierpnia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Dlatego już pod koniec lipca 1944 r., kiedy Armia Czerwona zbliżała się do miasta, powstał na Kremlu plan wywołania powstania pod politycznym kierownictwem Polskiej Partii Robotniczej. 29 lipca Radio Moskwa, za pośrednictwem radiostacji „Kościuszko”, nadało odezwę skierowaną do warszawiaków, w której wzywano ich do powstania przeciwko Niemcom. Podobną odezwę dzień później wydała Warszawska Rada Narodowa, organ Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.

Dowództwo powstania miało świadomość szykującej się mistyfikacji. Delegat rządu Jan Stanisław Jankowski tuż przed wybuchem powstania powiedział: „Jeśli my nie damy sygnału do walki, ubiegną nas w tym komuniści. Ludzie rzeczywiście uwierzą, że chcieliśmy stać z bronią u nogi. Stoimy wobec gigantycznego oszustwa, które ma przekonać i zagranicę, i nasze własne społeczeństwo, że Polska sama dobrowolnie zakłada sobie obrożę na szyję, a wolę ludności reprezentuje sowiecka agentura. My nie możemy zachowywać się biernie wobec takiej gry”.

Kiedy 1 sierpnia wybuchło powstanie, plan Stalina legł w gruzach, a rozmowy Mikołajczyka w Moskwie musiały zakończyć się fiaskiem. Sowieci odcięli się całkowicie od powstania, nazywając je „lekkomyślną awanturą”. W ten sposób została otwarta droga do niepisanej współpracy sowiecko-niemieckiej, polegającej na tym, że Stalin zajął wrogą postawę wobec powstania, oznaczającą brak pomocy militarnej oraz utrudnianie płynącej z Zachodu pomocy dla powstania, a to z kolei było na rękę Niemcom, którzy mogli Warszawę walczącą o wolność utopić we krwi.

W świecie propagandy

Ważną częścią tej cynicznej strategii była kłamliwa i brutalna propaganda skierowana przeciw powstaniu, która miała zdyskredytować obóz patriotyczny, a komunistycznym kolaborantom spod znaku PKWN i PPR otworzyć drogę do władzy.

Reklama

Najpierw komuniści, tak jak Stalin, podważali fakt wybuchu powstania, a gdy już nie mogli go ignorować, usiłowali przekonywać, że główną siłą powstańczą jest Armia Ludowa, która „ofiarowała swe młode życie, swoje dusze i serca, aby pokazać światu, że stać ją zawsze na czyn bohaterski”.

Głównym celem ataków propagandzistów z PPR stali się przywódcy powstania. Nazywani byli „prowokatorami”, „bandą sanacyjnych i oenerowskich awanturników i warchołów”, „garstką niepoczytalnych przywódców AK”, „kilkoma łotrami reakcyjnymi” czy „szulerami politycznymi spod znaku sanacji”. Działania dowódców nazywano „robotą sanacyjno-londyńską”, bez ogródek formułowano tezę, że ich głównym celem była walka nie o Polskę, lecz o ponowne zdobycie władzy „wbrew woli narodu”. Szczególne oburzenie komunistów generowało oskarżenie, że „garstka niepoczytalnych przywódców Armii Krajowej na rozkaz Sosnkowskiego, w imię nędznych kombinacji politycznych kliki sanacyjnej, pchnęła ludność Warszawy do walki wbrew elementarnym zasadom wojskowym, wbrew elementarnej uczciwości politycznej”, a „stosy trupów bohaterskich obrońców Warszawy traktowała jako dogodną dla siebie drabinę, po której dostać się chciała do władzy”. Ukoronowaniem „haniebnej, zdradzieckiej polityki dowództwa AK” miało być podpisanie kapitulacji, która „wydała w ręce niemieckich zbirów powstańców (...) oraz ludność cywilną”.

Reklama

Na celowniku komunistycznej propagandy znalazł się szczególnie znienawidzony komendant główny AK gen. Tadeusz Bór-Komorowski, któremu zarzucano dezercję, suponując rzekomą jego nieobecność w stolicy podczas walk. Ordynarność tego kłamstwa obnaża fakt, że w przeddzień powstania generał, żegnając się z żoną będącą w 8. miesiącu ciąży, nie uprzedził jej o wybuchu walk. Zapytany o to przez kuriera z Warszawy Jana Nowaka-Jeziorańskiego miał odpowiedzieć: „Nie mogłem jej wyróżnić wśród wszystkich kobiet w Warszawie”. Generałowa rodziła dziecko w jednej z warszawskich piwnic. Ponieważ gen. Bór miał „popełnić zbrodnię wobec narodu polskiego”, zapowiadano oddanie go „pod sąd”, podobnie jak kilku ministrów rządu w Londynie obarczonych „współodpowiedzialnością” za jego wywołanie.

W taki sposób polscy komuniści, realizując oczekiwania swoich mocodawców z Kremla, tworzyli świat odwrócony, w którym kolaborant kata narodu i polityczny gangster kreował się na rzekome jego sumienie. Można sobie wyobrazić, że w tej przewrotnej logice upadek powstania mógł być postrzegany przez komunistów jako prezent dla Stalina.

Z dziejów polskiej zdrady

Dyktator z Kremla nawet po zakończeniu walk w stolicy karał niepokorne miasto, biernie się przypatrując, jak Niemcy przez kolejne 3 miesiące wykonują na nim wyrok śmierci. Warszawa miała zapłacić za to, co Jankowski wyraził słowami: „Chcieliśmy być wolni i wolność sobie zawdzięczać”. Płaciła w oparach kłamliwej narracji Sowietów i ich polskich kolaborantów, którzy w styczniu 1945 r. witali na zgliszczach zamordowanego miasta „wyzwolicieli”. Komuniści z PKWN i PPR swoją postawą wobec powstania potwierdzili agenturalny charakter swej aktywności, a brutalnie wykorzystując powstanie dla obcych celów politycznych, postawili się w sensie moralnym poza wspólnotą walczącą bohatersko o swoją wolność. Powstanie zdemaskowało prawdziwe oblicze polityki Stalina i sterowanego przezeń PKWN, który plując na powstanie, postawił się poza narodem.

2025-07-21 18:01

Ocena: +11 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Strzały z różańca

Niewiele jest publikacji o życiu religijnym w czasie Powstania Warszawskiego. Więcej też zachowało się relacji żołnierzy niż cywilów z tamtych bolesnych dni. Dlatego tak wielką wartość ma książeczka zmarłej przed rokiem Marii Okońskiej, założycielki Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, zatytułowana „Wspomnienie z Powstania Warszawskiego”

Zastanawiam się, czy dla określenia Marii Okońskiej – najbliższej współpracownicy kard. Stefana Wyszyńskiego – i jej koleżanek słowo „cywil” – czyli ktoś, kto był tylko świadkiem 63 dni powstańczych – jest adekwatne? Wszak dziewczęta z „ósemki” aktywnie uczestniczyły w powstaniu, nie biorąc udziału w walkach zbrojnych. Wybrały inny oręż – niosły walczącym pociechę duchową, wspierając ich modlitwą i mobilizując do niej. Tak też ich rolę odczytał śp. prezydent RP Lech Kaczyński, który w 2009 r. właśnie za działalność w powstaniu przyznał Marii Okońskiej oraz Janinie Michalskiej i, pośmiertnie, Marii „Lili” Wantowskiej Krzyże Komandorskie Orderu Odrodzenia Polski.
CZYTAJ DALEJ

Stulecie „Niedzieli” u stóp Maryi. Homilia Nuncjusza Apostolskiego z okazji jubileuszu

2026-10-06 13:43

[ TEMATY ]

homilia

Nuncjusz Apostolski

100‑lecie

100‑lecie "Niedzieli"

Joanna Popławska/Niedziela

Abp Antonio Guido Filipazzi

Abp Antonio Guido Filipazzi

Tygodnik Katolicki „Niedziela” świętuje 100 lat istnienia. Centralnym punktem obchodów była dziękczynna Eucharystia na Jasnej Górze. Prezentujemy homilię, w której przedstawiciel Ojca Świętego w Polsce przypomniał o misji i wyzwaniach stojących przed mediami katolickimi.

1. Drodzy Bracia i Siostry, z głęboką wdzięcznością gromadzimy się na sprawowanie Eucharystii, tutaj, w Sanktuarium na Jasnej Górze. Eucharystia jest bowiem najdoskonalszym dziękczynieniem, poprzez które Kościół wielbi Boga za wszystkie Jego dobrodziejstwa. Podczas tej Mszy Świętej w sposób szczególny składamy dziękczynienie za stulecie katolickiego tygodnika „Niedziela”. To nasze dziękczynienie przeżywamy u stóp Królowej Polski oraz w święto świętego Stanisława Kostki, obchodzone w tym roku szczególnie, bo wspominamy trzechsetną rocznicę jego kanonizacji.
CZYTAJ DALEJ

Abp Tadeusz Wojda nt. "Amoris laetitia": nie można zrezygnować z człowieka, którego historia życia jest skomplikowana

2026-10-07 07:18

[ TEMATY ]

„Amoris laetitia”

BP KEP

Abp Tadeusz Wojda SAC w rozmowie z rzecznikiem KEP ks. Leszkiem Gęsiakiem SJ

Abp Tadeusz Wojda SAC w rozmowie z rzecznikiem KEP ks. Leszkiem Gęsiakiem SJ

Rodzina potrzebuje Kościoła, ale również Kościół potrzebuje rodzin – ich wiary, świadectwa, doświadczenia miłości, wierności, przebaczenia i odpowiedzialności – mówi przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC w rozmowie z rzecznikiem KEP ks. Leszkiem Gęsiakiem SJ w związku z 10. rocznicą ogłoszenia posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. Z tej okazji rozpoczyna się dzisiaj w Watykanie spotkanie przewodniczących konferencji episkopatów z papieżem Leonem XIV, które potrwa do 14 października.

Ks. Leszek Gęsiak SJ: Ekscelencjo, został Ksiądz Arcybiskup zaproszony do Rzymu na spotkanie przewodniczących konferencji episkopatów z papieżem Leonem XIV, w związku z 10. rocznicą ogłoszenia posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. Zapowiadając to spotkanie, Papież mówił o potrzebie „wzajemnego słuchania” i „synodalnego rozeznania kroków, jakie należy uczynić, aby głosić dzisiaj Ewangelię rodzinom”. Czy stanowisko, które Ksiądz Arcybiskup zawiezie do Rzymu, zostało wypracowane w taki właśnie sposób?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję