Reklama

Moim zdaniem

Dna i DNA

Nie da się kochać ludzkości bez kochania narodu, narodu – bez ukochania rodziny, rodziny – bez ukochania siebie, a siebie – bez sięgnięcia do źródła miłości – Boga Jedynego.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Niedawno, bo 15 listopada, minęło sto dni od zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego. W noc wyborczą, gdy liberałowie i postkomuniści gratulowali Rafałowi Trzaskowskiemu, Karol Nawrocki powiedział: „Dziś w nocy zwyciężymy... Ocalimy Polskę, nie pozwolimy na to, aby domknęła się władza...”. Kto zwyciężył tamtej nocy wraz z Karolem Nawrockim? Czy Ty, Drogi Czytelniku, czujesz się beneficjentem tej wygranej? Mam wrażenie, że tamta noc nie pozwoliła umrzeć nadziei, ale los tego, czy przekuje się ona w polskie zwycięstwo, wciąż się waży.

Sto dni w polityce to taki czas, w którym nawet średniej jakości magik potrafi jeszcze ukryć królika w kapeluszu. Ale Karol Nawrocki wszedł na scenę bez kapelusza, bez maski ukrywającej intencje. Za to z pełną świadomością, że cała Polska patrzy na jego ręce i w jego serce. Wiedział, że pierwsze ruchy muszą być pewne i zgodne z tym, co obiecywał podczas całej swojej katorżniczej kampanii. Wiemy już na pewno, że na scenę polityczną wkroczyła osobowość silna, pociągająca oddaniem ojczyźnie, przemawiająca piękną polszczyzną, która coś znaczy – która nie jest próbą okrągłego formułowania pustych zdań. Słowa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej nie tylko wiele ważą, ale i zbroją tych, którzy przez lata byli hamowani w swoich chęciach budowania silnej Polski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Gdy szło się 11 listopada w ponad 300-tysięcznej demonstracji, czuło się obecność głowy państwa. Nigdy dotąd żaden prezydent nie skorzystał z możliwości maszerowania w największej patriotycznej manifestacji roku. Karol Nawrocki wiedział doskonale, gdzie jest jego miejsce. A zanim ruszył marsz, na pl. Piłsudskiego, przy Grobie Nieznanego Żołnierza, prezydent mówił, że nie czas na myślenie o Polsce minimalizmu, ciepłej wody i emigracji zarobkowej. Że nadszedł czas czerpania z dumnej, tysiącletniej historii. Czas stanąć na czele wolnych narodów, jako ci, którzy są dowodem, że zmartwychwstanie idei, państwowości i dumy narodowej jest możliwe, jeśli znajdzie swoich apostołów. Czy oni są? Czy my nimi jesteśmy?

„Gdzie są nasze wartości chrześcijańskie, które budowały fundamenty Rzeczypospolitej? Dlaczego musimy być świadkami i odpierać presję protezy wartości chrześcijańskich, jaką mają być obce nam ideologie w polskich szkołach i w polskim systemie edukacji? (...) To nie nasze, to nie polskie! (...). Prezydent Polski nigdy nie pozwoli, abyśmy znów stali się pawiem i papugą narodów, bezwolnie powtarzającą to, co przychodzi z Zachodu”. To także słowa Karola Nawrockiego z przemówienia z 11 listopada.

Ksiądz Marek Dziewiecki napisał do mnie 11 listopada SMS-a: „Pierwszym przejawem patriotyzmu jest troska o własną świętość oraz takie okazywanie miłości bliskim, aby czuli się przy nas bezpiecznie. Pierwszą ojczyzną człowieka jest Bóg, a drugą – rodzina. To dlatego ci, którzy walczą z Bogiem i rodziną, walczą także z patriotyzmem”. Nie da się kochać ludzkości bez kochania narodu, narodu – bez ukochania rodziny, rodziny – bez ukochania siebie, a siebie – bez sięgnięcia do źródła miłości – Boga Jedynego. Tak właśnie jest. To jest odwieczna prawda i to jest polskie DNA.

Czy nasz prezydent stanie się magnesem dla wszystkich partii i środowisk, dla których oczywiste są słowa św. Jana Pawła II, że „to jest nasza Matka, ta ziemia; to jest nasza Matka, ta Ojczyzna”? I że każdy atak na nią, nie może nas nie boleć? „Rzeczpospolita nie jest projektem jednej partii czy jednej elity – jest darem pokoleń, które przelały krew za wolność”. To nie były złe dni dla Polski. To było nowe otwarcie. Sto dni nowej nadziei na to, że imperium – nawet jeśli będzie kontratakować, a będzie – rozbije się o mury Jasnej Góry, padnie przed cudownym krucyfiksem Baryczków w archikatedrze warszawskiej i nawróci się olśnione Miłosierdziem w krakowskich Łagiewnikach. Bo jeśli nasza szlachetna Rzeczpospolita będzie szła krok w krok z Wszechmogącym i Miłującym Bogiem, to któż się przeciwstawi? Odpowiedź jest oczywista: nikt!

Dlatego – nie zapominając o modlitwie. Bo nic bardziej nie przekona młodych do budowania królestwa Bożego tu, na polskiej ziemi, niż nasz pełen wiary i radości przykład.

2025-11-18 13:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co się z nami stało?

Niedziela Ogólnopolska 23/2024, str. 23

[ TEMATY ]

Moim zdaniem

Archiwum TK Niedziela

W czasie papieskiej pielgrzymki w 1979 r. komuniści postawili na pl. Zwycięstwa krzyż. Dziś katolicy w urzędzie stołecznym zdejmują krzyże, przyzwalają na szydzenie z Jana Pawła II.

Wracam w tych dniach pamięcią do pielgrzymki św. Jana Pawła II z 1979 r. Wczytuję się w teksty papieskich homilii, szczególnie tych, które wciąż dźwięczą w moich wspomnieniach, w moich przeżyciach. Odczytuję te teksty niejako na nowo, odkrywając sprawy, które być może umknęły mojej uwadze. Ot, choćby warszawska homilia z pl. Zwycięstwa, postrzegana zazwyczaj przez pryzmat dwóch stwierdzeń, odnoszących się do człowieka, którego nie można zrozumieć bez Chrystusa, i do Ducha, który zstąpi i odnowi oblicze tej ziemi.
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: „Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Słowa Jezusa: „Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” to nie tylko cytat z psalmu, ale krzyk serca, który zna każdy człowiek. To moment, w którym nawet Syn doświadcza ciszy Ojca. Nie oznacza to jednak braku Boga, lecz wejście w najgłębszą ludzką ciemność. Jezus nie ucieka od tego doświadczenia – przyjmuje je, aby być blisko każdego, kto czuje się zagubiony, odrzucony czy samotny.
CZYTAJ DALEJ

Inauguracja Odpustu Wielkiego Tygodnia z Misteriami Męki Pańskiej

2026-03-30 23:08

Biuro Prasowe AK

– Prawda o krzyżu, która przyciąga, uczy czym jest miłość, zwycięska miłość miłosierna przez przebaczenie, które nie ma żadnego kresu – mówił abp Marek Jędraszewski, który wziął udział w inauguracji Odpustu Wielkiego Tygodnia z Misteriami Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej.

W Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej rozpoczął się Odpust Wielkiego Tygodnia z Misteriami Męki Pańskiej. Szczególnie uroczysty charakter miało poświęcenie palm o godz. 10.45 przy kaplicy św. Rafała z procesją i Mszą św. w bazylice, której przewodniczył abp Marek Jędraszewski. „Misterium wjazdu Pana Jezusa na osiołku” i „Wypędzenie przekupniów” rozpoczęło się o godz. 15.00.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję