Reklama

Wiadomości

Bomby atomowe w Polsce

O potrzebie zwiększenia odstraszania nuklearnego w ramach NATO Nuclear Sharing jako pierwszy mówił prezydent Andrzej Duda. Teraz temat powrócił za sprawą deklaracji francuskiego parasola atomowego dla Polski.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na przełomie 2021 i 2022 r., przed wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie, toczyła się dyskusja na linii Moskwa – Waszyngton. Kreml zażądał demilitaryzacji Ukrainy oraz wycofania zaawansowanego uzbrojenia z całej flanki wschodniej NATO. Władimir Putin nie rozmawiał na ten temat z żadnym z europejskich przywódców i władzami Unii Europejskiej, a jedynie z delegacją z USA. Moskwa nie liczy się z Berlinem, Paryżem czy Londynem, bo żadna z tych stolic nie ma realnej siły militarnej, której bałby się prezydent Rosji. Dla niego liczy się jedynie Ameryka ze swoim arsenałem nuklearnym, nowoczesnym uzbrojeniem i skuteczną armią.

Propozycja prezydenta Emmanuela Macrona objęcia m.in. Polski francuskim parasolem nuklearnym jest ważnym gestem, ale też rodzi pytanie, na ile to odstraszanie będzie skuteczne w przypadku Rosji. – Propozycji ze strony Francji nie należy traktować jako alternatywy dla odstraszania prowadzonego w NATO przez USA. Amerykanie dysponują o wiele większym arsenałem nuklearnym, który Rosjanie traktują najbardziej poważnie – mówi Artur Kacprzyk, analityk ds. odstraszania nuklearnego z Polskiego Instytutu Spraw Zagranicznych.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Amerykański i francuski program

Reklama

Historia uczy, że państwa, które posiadają broń nuklearną, są o wiele bezpieczniejsze i nie są atakowane tak jak Ukraina. Władze w Kijowie mogą teraz tylko żałować, że w latach 90. ubiegłego wieku dobrowolnie oddały odziedziczony po ZSRR arsenał nuklearny w zamian za papierowe gwarancje z memorandum budapeszteńskiego, które już wielokrotnie zostało złamane przez Rosję.

W ramach doktryny odstraszania NATO prowadzi amerykański program Nuclear Sharing. USA udostępniają bomby z głowicami nuklearnymi państwom członkowskim, które takiej broni nie posiadają. Taką udostępnioną bronią dysponują Włochy, Turcja, Niemcy, Belgia i Holandia, a zatem brakuje w tym gronie najbardziej zagrożonych państw ze wschodniej flanki NATO. Nuclear Sharing zakłada, że w przypadku wybuchu wojny siły zbrojne państw korzystających z programu będą upoważnione do samodzielnego jej użycia za pozwoleniem rządu USA. Choć głowice przechowywane są na terytorium państw członkowskich, to de facto w dalszym ciągu ich właścicielem jest armia amerykańska. W taki sposób NATO zaprojektowało wyłom w układzie o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, bo uznano, że atak na jednego z członków sojuszu już jest złamaniem porozumienia.

Reklama

Nowa propozycja francuska jest przełomem w doktrynie nuklearnej Paryża, ale wydaje się o wiele bardziej powściągliwa w porównaniu z amerykańskim programem. Choć prezydent Macron powiedział, że Francja rozszerzy swój arsenał atomowy i po raz pierwszy może wysłać samoloty uzbrojone w broń jądrową do państw sojuszniczych, m.in. do Polski, to jednak samoloty będą francuskie, piloci będą Francuzami, a Wojsko Polskie nie będzie mieć dostępu do arsenału nuklearnego. – Ostateczna decyzja o przeprowadzeniu ataku nuklearnego należy wyłącznie do prezydenta Francji – podkreślił Macron.

Większe ryzyko dla Rosji

Premier Donald Tusk oświadczył, że rozmowy z Francją są prowadzone, ale w przyszłości będziemy starali się przygotować do autonomicznych działań w kwestii posiadania broni atomowej. – Propozycja francuska to na razie tylko polityczna deklaracja, którą trzeba przekuć na konkrety. Nasze położenie jest inne niż Francji czy Niemiec, więc ważne jest pytanie o naszą suwerenność strategiczną – wyjaśnia gen. Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego WP.

Z dystansem do francuskiej propozycji podchodzi też prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, które nie zostało włączone w proces negocjacji z Francją, a Kancelaria Prezydenta RP stara się o pozyskanie broni w ramach programu Nuclear Sharing. – Francja nie podzieli się swoją bronią nuklearną, bo ona definiuje swoją suwerenność przez pryzmat posiadanej broni. Z tego powodu wielokrotnie konfliktowała się z sojusznikami i nawet występowała z NATO. Należy też pamiętać, że przez ostatnie dziesięciolecia mieliśmy z Francją sprzeczną percepcję zagrożeń wobec bezpieczeństwa Polski – zaznacza prof. Sławomir Cenckiewicz, szef BBN.

Reklama

Eksperci jasno mówią, że nie wyobrażają sobie, by Francja użyła broni atomowej w obronie Suwałk, jednak sam fakt objęcia Warszawy parasolem nuklearnym przez zarówno Waszyngton, jak i Paryż powinien przełożyć się na rosyjskie kalkulacje ewentualnego ataku na Polskę. Każde tego typu wsparcie odstrasza Moskwę i wzmacnia naszą pozycję. – Aby zwiększać takie ryzyko w oczach Rosjan, korzystne byłoby prowadzenie przez Francję w Polsce ćwiczeń symulowanego użycia broni nuklearnej, a w razie kryzysu – także rozmieszczenie w polskich bazach francuskiego lotnictwa jądrowego – uważa Artur Kacprzyk.

Własne zdolności nuklearne

Program Nuclear Sharing pod wieloma względami jest lepszy od francuskich propozycji, ale na razie Polska oficjalnie nie została włączona do amerykańskiego systemu udostępniania broni atomowej. Z kolei prezydent Francji zrobił krok naprzód i jednoznacznie mówił o możliwości wysłania samolotów z bronią atomową do Polski. – Należy z tej francuskiej propozycji skorzystać i prowadzić rozmowy, a ile uda nam się na tym ugrać, to zależy od siły naszego państwa i naszych negocjatorów. Macron stwierdził, że jego propozycja nie jest konkurencją dla amerykańskiego programu, a stanowi jedynie jego uzupełnienie. Negocjacje z Francuzami mogą być więc dźwignią w rozmowach z Amerykanami nad przystąpieniem Polski do programu Nuclear Sharing – zauważa Marek Budzisz, ekspert ds. bezpieczeństwa ze Strategy&Future.

Ewentualny udział w programie francuskiego odstraszania nuklearnego oraz Nuclear Sharing nie mogą uśpić polskich wysiłków zbrojeniowych, a także starań o pozyskanie narzędzi zwiększających naszą suwerenność strategiczną. Chodzi o to, kto podejmuje decyzję w chwili ataku lub realnego zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Dlatego też w Polsce toczy się debata dotycząca pozyskania własnych zdolności nuklearnych, bo naukowo i technologicznie jesteśmy na taki krok gotowi. Choć prace nad zdolnościami wytwarzania głowic nuklearnych powinny być owiane najwyższą tajemnicą, to jednak inne części tego programu można robić bardziej oficjalnie. – Przede wszystkim powinniśmy pracować nad suwerennymi środkami przenoszenia takich ładunków, bo dziś dysponujemy jedynie samolotami, ale nie mamy własnych pocisków manewrujących ani żadnych wojsk rakietowych i nie produkujemy żadnych rakiet balistycznych oraz manewrujących, które mogłyby przenosić zarówno ładunki konwencjonalne, jak i głowice nuklearne. Bez tego nie będziemy mogli podejmować suwerennych decyzji, a same głowice atomowe tego problemu nie rozwiążą – tłumaczy gen. Komornicki.

Czasy militarnej siły

Dyskusja o odstraszaniu nuklearnym i własnych zdolnościach atomowych jest bardzo cenna w polskiej debacie publicznej. Choć droga do uzyskania suwerenności strategicznej w tym aspekcie jest długa, kręta i wyboista. Podobna dyskusja trwa w innych gorących częściach świata, np. w Korei Południowej, Japonii, a nawet w Szwecji. Proliferacja broni masowego rażenia jest znakiem, że czas postzimnowojennej wizji „końca historii” z lat 90. ubiegłego wieku przeszedł do historii. Nadszedł czas państw silnych militarnie i pewnie kończy się czas państw słabych. Polska leży na styku geopolitycznych płyt tektonicznych, gdzie historia wielokrotnie pokazała niszczycielskie „trzęsienie ziemi”. Parafraza słów marszałka Józefa Piłsudskiego, że „Polska będzie silna albo nie będzie jej wcale”, staje się coraz bardziej realna w nowym historycznym rozdaniu.

2026-03-10 09:18

Oceń: +2 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rocznica zrzucenia bomby atomowej na Nagasaki: „spłonęło serce katolickiej Japonii”

80 lat temu, 9 sierpnia 1945 r., nad japońskim miastem Nagasaki eksplodowała druga amerykańska bomba atomowa o kryptonimie „Fat Man”. W wyniku eksplozji natychmiast lub w kolejnych miesiącach zginęło około 75 000 osób. Wybuch zniszczył znaczną część miasta, w tym dzielnicę Urakami, uważaną za centrum życia katolickiego w Japonii. Przypomina o tym w swojej korespondencji niemiecka agencja katolicka KNA.

Nagasaki nie było pierwotnie planowane jako cel ataku, ale ze względu na słabą widoczność nad miastem Kokura, zmodyfikowano plany. Ważny punkt orientacyjny stanowiła Katedra w Urakami, wówczas największy kościół chrześcijański w Azji Wschodniej. W ten sposób bomba uderzyła w społeczność, która przetrwała wieki ucisku, męczeństwa i życia w podziemiu.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lechowicz do żołnierzy: cud bezpieczeństwa i wolności wymaga wiele wysiłku i ma wyjątkową cenę

2026-08-15 13:58

[ TEMATY ]

wolność

bp Wiesław Lechowicz

żołnierze

wysiłek

cud bezpieczeństwa

wyjątkowa cena

Marek Borawski/KPRP

św. sprawowanej w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Święto Wojska Polskiego

św. sprawowanej w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Święto Wojska Polskiego

– Cud nad Wisłą powstał z wiary w Boga i z miłości do Ojczyzny; z łaskawości Bożej i mądrości człowieczej, z umiejętności dowódców i walczących polskich żołnierzy – mówił bp Wiesław Lechowicz w katedrze polowej podczas Mszy św. sprawowanej w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Święto Wojska Polskiego. Biskup polowy dziękował żołnierzom za codzienną służbę, sumienność, gotowość do poświęceń i troskę o bezpieczeństwo Ojczyzny.

W Eucharystii uczestniczył Prezydent Polski Karol Nawrocki z małżonką. Obecni byli także wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, przedstawiciele parlamentu i rządu, generałowie Wojska Polskiego, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, kombatanci, harcerze oraz wierni modlący się za służących w polskiej armii.
CZYTAJ DALEJ

Wniebowzięcie w Jerozolimie: nadzieja silniejsza od zła

2026-08-15 17:31

[ TEMATY ]

wniebowzięcie

nadzieja

w Jerozolimie

silniejsza

od zła

Vatican News

Jerozolima

Jerozolima

W Ziemi Świętej, naznaczonej wojną i podziałami, uroczystość Wniebowzięcia niesie szczególnie mocne przesłanie. Maryja staje się znakiem nadziei, że przemoc i zło nie mają ostatniego słowa, a Bożym pragnieniem dla ludzkości pozostają pokój i pojednanie – wskazuje o. Francesco Patton OFM, kustosz Ziemi Świętej w latach 2016–2025.

W komentarzu dla włoskiej agencji SIR o. Patton zwraca uwagę, że przeżywana w Jerozolimie uroczystość ukazuje Maryję jako znak nadziei, pokoju i pojednania dla Ziemi Świętej oraz całego świata zranionego konfliktami i podziałami.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję