Reklama

Niedziela Kielecka

Piękno pracy misjonarzy

Po wizycie misyjnej w Afryce o „Kościele, który żyje nadzieją”, z bp. Janem Piotrowskim rozmawia Władysław Burzawa.

Niedziela kielecka 12/2026, str. IV

[ TEMATY ]

misje

Archiwum bp. Jana Piotrowskiego

Biskup Jan Piotrowski podkreśla wyjątkową pracę sióstr

Biskup Jan Piotrowski podkreśla wyjątkową pracę sióstr

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Władysław Burzawa: Jaki był cel wizyty Księdza Biskupa w Afryce?

Bp Jan Piotrowski: Działalność misyjna Kościoła – mimo upływu wieków jakie mijają od nakazu Jezusa Chrystusa: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” – pozostaje wciąż aktualna. Jest to misja uniwersalna, skierowana do wszystkich ludów, cywilizacji i kultur. Przypominał o tym św. Jan Paweł II w swoich dokumentach, szczególnie adresowanych do Kościoła w Oceanii.

Jako przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji staram się każdego roku odwiedzać naszych misjonarzy. W tym roku towarzyszyli mi sekretarz komisji o. Kazimierz Szymczycha SVD oraz ks. Michał Kacprzyk, kapłan diecezji kieleckiej i dyrektor Dzieła Pomocy „Ad Gentes”. Taka wizyta jest wyrazem szacunku dla misjonarzy, którzy swoją codzienną pracą dają autentyczne świadectwo wiary. Potwierdza się to, o czym pisał 50 lat temu papież św. Paweł VI, że misja ewangelizacyjna Kościoła obejmuje troskę o całego człowieka, o jego duszę i ciało.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Odwiedzając Rwandę i Burundi, mogłem zobaczyć piękno pracy misjonarzy i misjonarek, zakorzenione w młodych Kościołach, bogatych kulturą, a jednocześnie doświadczonych dramatem wojen, ludobójstwa oraz biedy. Misjonarze pracują w warunkach bardzo trudnych, ale ich posługa jest świadectwem i odpowiedzią na słowa Jezusa: „Po tym poznają, żeście uczniami Moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”.

Ksiądz Biskup co roku odwiedza misje. Tegoroczna podróż do Afryki była w pewien sposób powrotem do przeszłości, bo Ksiądz Biskup sam pracował tam jako misjonarz. Czy Afryka się zmieniła?

Afryka to kontynent ogromny i niezwykle zróżnicowany: cywilizacyjnie, kulturo i językowo. Powtarzam często, że „Afryka ma wiele imion”, bo tak naprawdę trzeba mówić o wielu Afrykach, nie o jednej.

Spotykając misjonarzy, wspomniałem też moją pracę, kiedy 41 lat temu zostałem posłany do Ludowej Republiki Konga. Był to kraj w miarę przyjazny misjonarzom, zwłaszcza po wizycie Jana Pawła II w 1983 r., chociaż funkcjonujący w ramach tzw. socjalizmu naukowego. Z tamtego okresu dobrze wspominam współpracę z katechistami, formację ogromnej rzeszy młodzieży i dzieci (w pewnym momencie miałem ponad 1500 katechumenów) oraz budowę nowej parafii Ducha Świętego w Kimongo. Mimo ubogich środków materialnych, bo złotówka miała wtedy niewielką wartości, wspólnie z wiernymi udało się stworzyć zręby parafii.

Reklama

Z perspektywy minionych lat mam ogromny szacunek dla polskich misjonarzy, zarówno w Rwandzie, jak i Burundi. Polska jest dziś krajem zamożniejszym, dlatego możliwa jest większa pomoc materialna, np. zakupy samochodów terenowych, wózków inwalidzkich czy łodzi, a także wsparcie inwestycji przez diecezje, zakony oraz organizacje kościelne, takie jak MIVA Polska, która w tym roku obchodzi swoje 25-lecie oraz Dzieło Pomocy „Ad Gentes”.

Które dzieła misyjne szczególnie poruszyły Księdza Biskupa podczas wizyty?

Ogromne wrażenie zrobił na mnie ośrodek dla dzieci niewidomych i słabowidzących w Rwandzie. W pewnym sensie jest to historia, z którą czuję się osobiście związany. W 2007 r. na prośbę s. Rafaeli Nałęcz FSK, po zatwierdzaniu prośby przez Radę Najwyższą PDM w Rzymie, dyrekcja krajowa PDM w Polsce przekazała 20 tys. USD na zakup ziemi. Dziś funkcjonuje tam okazały ośrodek dla niewidomych prowadzony przez Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża, a jego budowę wsparły poważne dotacje państwa polskiego. Dzieci starsze i młodsze uczą się tam alfabetu Braille’a, pisania na maszynach i komputerach, metod orientacji przestrzennej. W klasie szkoły średniej widziałem uczniów ćwiczących pisanie na klawiaturach pozbawionych oznaczeń – jedynie na podstawie dźwięku. Później potrafią pisać płynnie normalnym alfabetem łacińskim.

Czy – patrząc na Rwandę i Burundi – Ksiądz Biskup widzi nadzieję, że tamtejsze społeczeństwa idą w stronę jedności i stabilizacji?

Tak, choć trzeba pamiętać, że są to kraje nadal bardzo zranione dramatyczną historią. Europa, opuszczając swoje kolonie, zostawiła sztuczne podziały etniczne, które stały się podłożem ludobójstwa i okrutnych wojen.

Dziś jednak w Kościele nikt nie pyta, kto jest Hutu, a kto Tutsi. Wspólnota wiary przekracza dawne granice plemienne. Także na poziomie państwowym obserwuje się mniej napięć – w rządach obu krajów zasiadają przedstawiciele obu grup etnicznych. Mimo trudności widzę dużo nadziei: rozwijające się szkoły, ośrodki zdrowia, wzrost miejscowych powołań oraz coraz większą współodpowiedzialność lokalnych wspólnot za dzieła Kościoła. Chciałbym podkreślić, że w Burundi trwa godna pochwały praca ojców karmelitów bosych. Sam poświęciłem tam kilka domów w ramach projektu, który co roku obejmuje budowę kolejnych mieszkań dla Pigmejów, ludzi, którzy dawniej żyli w lasach. Oni czuli się tam dobrze, ale gdy wyparto ich z lasu, stali się zależni od innych Afrykańczyków, często wręcz traktowani jak niewolnicy. Pigmeje nie należą do rasy negroidalnej, stanowią odrębną grupę etniczną mieszkańców Afryki, i ich sytuacja społeczna jest bardzo trudna.

Mówiąc o Rwandzie i Burundi, chciałbym przede wszystkim pogratulować wszystkim, którzy tam pracują: siostrom karmelitankom, siostrom od aniołów, siostrom szarytkom, kanoniczkom Ducha Świętego, a także księżom pallotynom, marianom, karmelitom oraz innym zgromadzeniom żeńskim. Ich wytrwała praca daje ludziom nadzieję. W Rwandzie i Burundi Kościół pomaga patrzeć na człowieka w duchu Ewangelii, przywraca mu podmiotowość i uczy odpowiedzialności za własne życie. Nie przypuszczałem, że ta wizyta tak bardzo mnie ubogaci. Jeśli znam świat, to przede wszystkim znam go od strony ludzi, których spotykam. Wszystkim moim podróżom misyjnym zawsze towarzyszyły spotkania z misjonarzami i współpracownikami Kościoła, co pozwalało poznać sytuację mieszkańców i wyzwania misyjne. Trzeba dziękować Bogu, że wciąż są misjonarze, którzy głoszą Ewangelię, będąc żywymi świadkami Jezusa i Kościoła w tych dwóch afrykańskich krajach.

2026-03-17 11:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościół z ludzkich serc

Niedziela Ogólnopolska 31/2022, str. 26-27

[ TEMATY ]

misje

Archiwum ks. Krzysztofa Kowala

Ks. Krzysztof Kowal

Ks. Krzysztof Kowal

O podróżowaniu blisko 800 km, aby odprawić Mszę św. dla kilku osób, i o tym, jak zorganizować pogrzeb, gdy ziemia przykryta jest 4-metrową warstwą śniegu, rozmawiamy z ks. Krzysztofem Kowalem – byłym misjonarzem, prezesem Fundacji „Serce dla Kaukazu”.

Krzysztof Tadej: Ile lat był Ksiądz na misjach? Ks. Krzysztof Kowal: W sumie ponad 15. W Rosji 12 lat i 3 lata w Gruzji. W Rosji byłem m.in. proboszczem parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus na Kamczatce. Głównym miastem, w którym mieszkałem, był Pietropawłowsk Kamczacki.
CZYTAJ DALEJ

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św., ks. Stanisław zmarł w szpitalu

2026-09-24 13:12

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Diecezja Przemyska

Atak nożownika miał miejsce przed Mszą św., która miała być sprawowana w kościele rektoralnym św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa przy Ośrodku Formacji i Kultury Chrześcijańskiej. Ośrodek znajduje się na terenie Opactwa Benedyktynek w Jarosławiu - precyzuje w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB, przełożona jarosławskiej wspólnoty benedyktynek. Jeden z zaatakowanych duchownych - ks. Stanisław - zmarł w szpitalu.

- Wszystko wydarzyło się przed Mszą św., która miała być sprawowana w działającym przy ośrodku kościele rektoralnym pw. św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa - relacjonuje w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB. Na teren kościoła miał wtargnąć napastnik z 80 cm nożem. - Rozpoczął bójkę z jednym z kapłanów, którego ugodził - opowiada s. Dendor. - Zaatakowane zostały też kolejne osoby, w tym, ks. Stanisław, który zmarł w szpitalu. Jeden z kapłanów, ks. Marek, wyszedł z konfesjonału, próbując zaradzić sytuacji. Został również zaatakowany i przebywa w szpitalu stanie ciężkim.
CZYTAJ DALEJ

Francuskie korzenie Leona XIV

2026-09-24 20:44

[ TEMATY ]

Francja

Przodkowie

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Kiedy Leon XIV przybędzie do Francji 25 września, postawi stopę na ziemi, na której mieszkała znaczna część jego przodków. Urodzony jako Robert Francis Prevost 14 września 1955 roku w Chicago, papież ma złożoną historię rodzinną, obejmującą Europę, Karaibami i Stanami Zjednoczonymi. Za jego amerykańskim, włoskim i kreolskim pochodzeniem kryje się kilka francuskich linii pochodzenia, udokumentowanych obecnie badaniami genealogicznymi.

Najbliższa linia prowadzi do Hawru. Jego babka ze strony ojca, Suzanne Marie Louise Fontaine, urodziła się tam w 1894 roku. Z kolei jej ojciec, Ernest Auguste Fontaine, urodził się w Saint-Pierre-sur-Dives w pobliskim departamencie Calvados, a jej matka, Jeanne Eugénie Prévost, urodziła się w Paryżu i należała do rodziny związanej z regionem Pays de Caux.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję