Gdy w niedalekiej przyszłości Ryland Grace (w tej roli świetny Ryan Gosling), doktor biologii i nauczyciel fizyki, zbudził się ze śpiączki, nie pamiętał, kim jest, skąd się wziął w statku kosmicznym pędzącym w stronę układu Tau Ceti i dlaczego pozostali członkowie załogi nie żyją. Okazało się, że mieli ratować Słońce i ludzkość, i to nie przed np. kosmitami, a nawet, rzec można – przeciwnie. Prawdziwym zagrożeniem były astrofagi, jednokomórkowce pochłaniające energię słoneczną, które przez to oziębiają klimat na Ziemi. Gdy okazało się, że jednokomórkowce zagrażają także innym gwiazdom i planetom, główny bohater zyskał sojusznika w kamieniopodobnym obcym z kosmosu. Nie musiał ratować świata w pojedynkę.
Film z zainteresowaniem mogą obejrzeć nawet ci, którzy nie cenią gatunku sci-fi i dla których 2,5 godziny w kinie to przesada. Tak było też z głośnym i uznanym Marsjaninem Ridleya Scotta, będącym tak jak Projekt... adaptacją powieści Andy’ego Weira, ze scenariuszem Drewa Goddarda. Porównania obu filmów nie da się uniknąć, tym bardziej że to sukces ekranizacji Marsjanina walnie przyczynił się do tego, iż filmowcy sięgnęli po kolejną książkę Weira. Tu także samotny bohater musi przetrwać w przestrzeni kosmicznej dzięki swej pomysłowości. Ale są też różnice: w Projekcie... mniej ważna niż w Marsjaninie jest nauka, liczą się natomiast emocje. Wszak gra idzie o wielką stawkę. /w.d.
Od 7 do 10 grudnia trwa w Krakowie, w kinach Kijów i Mikro, festiwal filmowy Arka 2016. Zaplanowane i realizowane w 8 polskich miastach wydarzenie ma służyć promocji światowej kinematografii charakteryzującej się wysokimi walorami etycznymi i artystycznymi.
W ramach festiwalu organizatorzy - Fundacja Węzeł i Rafael Film przygotowali prezentację 12 filmów długometrażowych, 12 krótkich metraży, spotkania wokół filmów i medialne wystawy. Jak podkreślają: „W obecnym świecie, dla wychowanych w kulturze obrazu widzów film jest tą dziedziną sztuki, która w najlepszy sposób opisuje rzeczywistość. Jak każde dzieło sztuki ma pomóc w zrozumieniu świata, człowieka, a także własnych zachowań, wyborów, czy postaw. Poprzez obraz filmowy oddziałujemy nie tylko na wrażliwość odbiorcy, ale również kształtujemy jego umiejętności analityczne stanowiące podstawę do reprodukcji kultury i komunikacji międzypokoleniowej.”
Pieśń nad Pieśniami osiąga tutaj jeden z najwyższych szczytów całej księgi. Oblubienica prosi: „Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu”. W świecie starożytnym pieczęć potwierdzała własność, chroniła i uwierzytelniała. Zostawiała znak, który każdy umiał rozpoznać. Prośba dotyka więc trwałości więzi. Serce oznacza wnętrze człowieka, jego pamięć i wolę. Ramię oznacza działanie. Miłość ma przeniknąć jedno i drugie: być obecna w sercu i w czynie. To przynależność przeżywana całą osobą, trwalsza niż chwilowe wzruszenie.
Dalej pada zdanie: „Miłość jest potężna jak śmierć”. W ludzkim doświadczeniu śmierć sięga po każdego. Pieśń zestawia z nią miłość, by ukazać jej siłę i nieustępliwość. Kolejny obraz mówi o żarliwości nieustępliwej jak Szeol - o przywiązaniu, które obejmuje serce całe i niepodzielone. W samym środku wersetu pojawia się zwrot rzadki: „płomień Pański”. Hebrajskie słowo zachowuje skróconą postać imienia Boga. Miłość okazuje się więc ogniem, którego ostateczne źródło bije w samym Panu. Wielkie wody i rzeki nie zdołają jej zagasić. W Biblii wody oznaczają zwykle chaos i zagrożenie; tutaj przegrywają. Ostatnie zdanie odrzuca handel: miłości nie kupuje się za cały majątek domu. Hipolit Rzymski, autor najstarszego chrześcijańskiego komentarza do tej księgi, w szukającej Oblubienicy widział niewiasty, które o świcie biegły do grobu Jezusa. Orygenes odczytywał te słowa jako wezwanie do więzi obejmującej pamięć, wolę i wierność. Kościół słyszy w nich także miłość Boga do duszy i do Kościoła. Ten ogień pozostaje jedyny.
Uczestnicy 6. Sztafetowej Pielgrzymki Biegowej Wrocław-Jasna Góra
Już po raz 6. z parafii pw. Miłosierdzia Bożego we Wrocławiu-Jagodnie wyruszyła na Jasną Górę Sztafetowa Pielgrzymka Biegowa.
Potrwa dwa dni – pielgrzymi mają do przebiegnięcia 160 km, na nocleg zatrzymają się w gościnnym domu Sióstr Świętego Józefa w Kluczborku. Biegną zmieniając się co kilka kilometrów. Odpoczywają na rowerach i w jadących z nimi dwóch samochodach. Jako opiekun duchowy pielgrzymom towarzyszy ks. Kamil Motyka. – Biegniemy do Jasnogórskiej Mamy, by zanieść jej nasze troski, trudy dnia codziennego, ale też nasze radości. W Maryi jest nasze ukojenie i pokrzepienie. Biegniemy, aby się jej oddać na kolejny rok – mówi Zbyszko Roszko, inicjator biegowej pielgrzymki w parafii na Jagodnie. Tłumaczy, że dwudniowa pielgrzymka biegowa to szansa dla osób, które lubią ruch, a nie mają czasu i przestrzeni na dłuższą pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.