Wspomniany w Dziejach Apostolskich diakon Filip to człowiek, którego nie da się zatrzymać w miejscu. Nie należał do grona Dwunastu – należał do grona siedmiu diakonów wybranych do posługi w Kościele. Otóż w młodej wspólnocie Kościoła narastał konflikt między Hellenistami (Żydami wychowywanymi w środowisku greckim i mówiącymi po grecku) a Hebrajczykami (Żydami palestyńskimi, którzy byli zanurzeni w tradycji jerozolimskiej, i mówili po aramejsku), szczególnie o sprawy organizacyjne (zaniedbywanie wdów, dystrybucje posiłków). Apostołowie, by załagodzić spór, polecili wybrać mężów cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Wśród wybranych diakonów był właśnie Filip, który podobnie jak Szczepan nie ograniczył się do obsługiwania stołu, lecz stał się aktywnym głosicielem Słowa. To dzięki niemu Ewangelia rozszerzała się na świat pogański. Nie wiemy, skąd pochodził ani kim był przed wyborem na diakona, ale jego greckie imię można tłumaczyć jako „miłujący konie”. Przez Łukasza został nazwany Ewangelistą, dla odróżnienia od Filipa Apostoła (euangelistes – głosiciel Dobrej Nowiny, misjonarz, a nie autor Ewangelii), z którym czasami tradycja chrześcijańska go myliła.
Zaproszenie do tego, by wyśpiewać Bogu pieśń nową, zawarte jest na początku Psalmu 96. Bardzo wiele psalmów jest określanych jako pieśni. Ten zaliczany jest do grupy pieśni pochwalnych. Wykonywano je przy akompaniamencie muzycznym, by wychwalać Boga. Czynili to zarówno poszczególni Izraelici, jak i cała wspólnota. Wysławiali oni Boga za dobro, jakiego sami doświadczyli, a także zapraszali do tej modlitwy innych, by budzić w ich sercach nadzieję na łaskawość Wszechmocnego.
Szczególnym powodem do chwalenia Boga były dzieła, których On dokonał dla swego ludu w przeszłości, obdarzając go wielkimi zwycięstwami, ratując z zagrożeń, obdarzając ziemią czy potomstwem. Niewątpliwie do najważniejszych z tych dzieł zaliczano wyjście z niewoli egipskiej. Wspominanie tych dzieł i wdzięczność okazywana za nie Bogu czyniły chwalących Go uczestnikami dawnych wydarzeń.
Nieprawdą jest podana w tytule i leadzie artykułu red. Szymona Piegzy informacja, że „kardynał Ryś obiecał powołanie komisji, ale się z tego wycofuje”. Metropolita krakowski jest przekonany o potrzebie powołania diecezjalnej komisji historycznej, która wyjaśni także sprawę zmarłego biskupa Jana Szkodonia. Kardynał czeka jednak na ukonstytuowanie się komisji ogólnopolskiej, żeby ustalić możliwości współpracy oraz zakres działania komisji diecezjalnej.
– Po to są jubileusze, żeby sobie uzmysławiać, jak Bóg jest wierny, jak Bóg jest kochający, jak Bóg nie odwołuje powołania, jak nie odwołuje łaski – mówił kard. Grzegorz Ryś w katedrze na Wawelu, sprawując Mszę św. z księżmi obchodzącym 40. rocznicę święceń.
Msza św. sprawowana była przy Konfesji św. Stanisława Biskupa i Męczennika, czyli przy ołtarzu, przy którym 40 lat temu jubilaci przyjęci święcenia kapłańskie. – To jest ważne uczyć się sprawowania Eucharystii od męczennika. Było ważne 40 lat temu i jest bardzo ważne dzisiaj – mówił na początku Mszy św. kard. Grzegorz Ryś.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.