Reklama

W wolnej chwili

Bystra woda

2026-05-05 14:37

Niedziela Ogólnopolska 19/2026, str. 54-56

[ TEMATY ]

opowiadanie

Anna Wiśnicka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wiosna nareszcie i chwała Najwyższemu, bo zima już wszystkim obrzydła z kretesem. Wracam z lekcji z odległej wioski. Mamy ich w parafii ponad dwadzieścia, oczywiście nie wszystkie jednakie, bywa, że i przysiółki po parę domów. Ta akurat znaczna, ze szkołą. Na skraju wsi w opuszczonym domu, w jednej z izb, mamy salkę katechetyczną. Dziś wyjątkowo per pedes, czyli na nogach, bo proboszczowi rower był potrzebny. Proponował mi, żebym pożyczył od kościelnego, ale wybrałem się piechotą, bo z panem kościelnym spółki niosą ze sobą spore wyzwania i kłopoty. I dobrze się stało, błoto takie, że łatwiej meandrować i kluczyć między kałużami na nogach, rowerem nie dałbym rady. Taki slalom mógłby się skończyć upadkiem i błotną kąpielą w największej kałuży. Słońce dogrzewa od paru dni, dlatego też tam, gdzie ziemia lżejsza, na górce, i już obeschło, roboty w polu ruszyły na całego. Przy kopcach okutane kobiety, bo wiatr jeszcze chłodny, wybierają i sortują kartofle. Z drogi to malowniczy obrazek, ale praca ciężka. Machają do mnie, pozdrawiają, życzę im szczęść Boże, krzycząc pod wiatr. Od jednego z takich kopców przywołują mnie energiczniej, żebym podszedł, bo mają jakąś sprawę. Tyle wyrozumiałem z gestów i krzyków. Skaczę przez miedze, bruzdy, redliny, skiby i docieram do nich ciekawy, co też za sprawę mogą mieć. Cztery panie siedzą w tym kopcu, niezwykle zręcznie i sprawnie przebierają ziemniaki i tłumaczą mi: te do sadzenia, te pastewne, a jak nadgnity, to jeszcze do innego koszyka. Robią to mechanicznie, nie patrząc na ręce. Okazuje się, że sprawy żadnej nie mają, tylko im się nudzi tak cały dzień, wszystko już sobie poopowiadały i wyśpiewały, to mnie zawołały. Założyły się, czy podejdę, czy się wystraszę. Trudno je rozpoznać w tych chustach szalówkach, zapaskach. Śmieją się głośno, wypytują o dzieci. Okazuje się, że właśnie je uczyłem dzisiaj, choć z innej wioski, to przynależą do tej szkoły. I nagle jedna z nich, wydaje się najstarsza, pyta mnie, czy bym się nie napił bystrej wody. Nie bardzo wiem, co to za napój, ale brzmi tak jakoś naturalnie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 19/2026 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu .

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trzy pokolenia

Dzisiejszy bohater ma kilka lat, płową czuprynę, rozważne spojrzenie i rozbrajający uśmiech – pół na pół mleczaki i miejsca na nowe zęby. Biega z psem po łąkach w jakichś tylko sobie wiadomych sprawach. Tego dnia zapuścili się jeszcze dalej, pod sam kanał. Pies się wytaplał, bo jego przodek pewnie był z tych, co to brodzą z upodobaniem po każdej wodzie – kałuży, bagnie czy jeziorze. Pies co chwilę się otrząsa z wody i błota. Obaj wyglądają więc nieszczególnie. Wracają prędko, skrótem, żeby tylko było szybciej. Ale tą drogą muszą przejść przez dosyć ruchliwą trasę. Rozważnie zatrzymują się na skraju. Chłopiec rozgląda się na wszystkie strony, tłumaczy coś psu i w odpowiedniej chwili ruszają biegiem przez jezdnię. Dobiegają szczęśliwie na drugą stronę drogi. Pies jednak, jakby sobie coś przypomniał, wraca na środek jezdni i obwąchuje jakiś ślad. Mały go woła coraz głośniej. Pokazuje wyciągniętą ręką, że nadjeżdża samochód, krzyczy na niego, tupie nogą. Pies tylko na małą chwilę podnosi głowę, patrzy na niego i wraca do przerwanej czynności. Chłopiec denerwuje się coraz bardziej, coraz głośniej woła i zaklina, ciągle pokazuje oburącz na zbliżające się niebezpieczeństwo. Na nic. Samochód trąbi raz i drugi, pies jakby w ogóle nie słyszał. Kierowca zaczyna hamować z piskiem opon i wtedy chłopiec wbiega na jezdnię, porywa psa za głowę i wlecze na skraj drogi, bo podnieść go nie daje rady. Kierowca opuszcza szybę, wyzywa obu, grozi im i odjeżdża. Malec zbiega do przydrożnego rowu, płacze i coś tłumaczy psu, mocno gestykulując. Ten słucha, nieśmiało kiwa ogonem, w końcu podchodzi i liże chłopca po twarzy po tych łzach strachu, trwogi i ocalenia.
CZYTAJ DALEJ

Choć jesteśmy różni, to Chrystus sprawia, że Duch Ojca mieszka w każdym z nas

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii J 17, 20-26.

Sobota, 16 maja. Święto św. Andrzeja Boboli, prezbitera i męczennika.
CZYTAJ DALEJ

Komunikat bp. Tadeusza Lityńskiego o święceniach

2026-05-16 11:09

[ TEMATY ]

Zielona Góra

Red.

W wszystkich kościołach całej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej 17 maja zostanie odczytany komunikat bp. Tadeusza Lityńskiego o zbliżających się święceniach diakonatu i prezbiteratu.

Biskup informuje, że w sobotę 23 maja o godz. 11.00 w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Świebodzinie święcenia diakonatu z rąk biskupa Adriana Puta otrzyma pochodzący z tej parafii alumn Jan Siemaszko. Tydzień później, również w sobotę, 30 maja o godz. 11.00 w gorzowskiej katedrze święceń kapłańskich bp Tadeusz Lityński udzieli diakonowi Łukaszowi Kozakiewiczowi pochodzącemu z parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Głogowie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję