Moc ludzkiego słowa jest wielka, bezwzględnie. A cóż dopiero słowa Bożego? Stypendystka studentka opowiada podczas wakacyjnego obozu o radości studiowania prawa na uniwersytecie, co było jej marzeniem od dzieciństwa. Zasłuchana w swą wychowawczynię podopieczna, uczennica liceum, stawia wiele pytań. Jej jeszcze nieśmiałe podobne plany zaczynają się krystalizować. Wola studiowania i dołączenia do środowiska palestry się utwierdza. Wolontariuszka i wychowanka często rozmawiają, spotykają się i wreszcie zaprzyjaźniają. Po wakacjach uczennica z godną podziwu motywacją przystępuje do nauki kluczowych przedmiotów. I finał: kilka lat później pracują w tej samej kancelarii prawnej. Piękna historia o sile słowa. Inny obraz. Uczeń liceum poszukuje drogi życia. Odnajduje w sobie czasem mgliste, a innym razem nieco bardziej wyraziste przekonanie, że być może jest powołany do kapłaństwa. Na parafię jako praktykant trafia pobożny, kulturalny i pięknie mówiący kazania diakon. Wszyscy go lubią. Po latach już jako kapłan wspomina, że ta postać odegrała ważną rolę w jego decyzji o wstąpieniu do seminarium. Słowa płynące z ambony, wypowiadane w zakrystii czy podczas spotkań na plebanii miały urzekającą moc przekonywania. I duchowa ciekawostka: wszyscy byli pod wrażeniem sposobu, w jaki ksiądz diakon klękał przed Najświętszym Sakramentem i czynił znak krzyża. Kolejny znak wagi komunikacji werbalnej i pozawerbalnej. Nie tylko w dyplomacji, negocjacjach czy w sztuce. W życiu wiary nade wszystko. Ile prawdy, dobra i piękna można przez obydwie wyrazić?! Są, niestety, i smutniejsze w skutkach słowa. Uczeń po imprezie, melanżu, jak mawiają młodzi, opowiada o swojej narkotycznej inicjacji. Po wypaleniu jakiegoś „skręta” jest zachwycony doznaną ekstazą. Wychwala atmosferę, euforię przekraczania granic i, jak mawia – „prawdziwą wolność”. Niebawem dołącza do niego czterech kolegów, a pod koniec szkoły do pójścia podobną drogą „wtajemniczenia” przyznaje się, niestety, blisko połowa klasy.
Realizm dzisiejszych czytań uderza życiową praktycznością. Niemal wszystko, co w naszym życiu ważne, dokonuje się mocą słów i spotkań. Trzeba wsłuchiwać się w Boga, w Kościół, w mądrych ludzi. Niekiedy czegoś nie zrozumiemy od razu, jak Apostołowie. Dlatego pytajmy i doczytujmy oraz niestrudzenie próbujmy realizacji. Jakie przeszkody napotyka ziarno słowa Bożego w dotarciu do nas? Zatwardziałość serca, zawinione niezrozumienie, słomiany zapał i brak odporności na prześladowania (hejt, marginalizacja, parodiowanie wiary), przesadne troski doczesne, przyjemności życia i inne żądze oraz ułuda bogactwa. Wypisz wymaluj – współczesność. W jakimś stopniu każdy z nas. Nadawanie kluczowego znaczenia sprawom marginalnym, by nie mieć serca („czasu”) na zbawienne dobro. Ale Ewangelia ukazuje dziś także strategię Boga! On pozwala na to, że liczne Jego słowa mogą pójść na marne, ale jeśli ktoś się nimi przejmie, przynoszą plon za trzydziestu, sześćdziesięciu czy stu. Słuchajmy Pana!
Pomóż w rozwoju naszego portalu
