Mury ich klasztoru od wieków dają schronienie przed gwarem miasta, a nieustanna modlitwa płynąca zza klauzury jest niewidzialnym, lecz potężnym duchowym fundamentem Krakowa.
Zwieńczenie jubileuszu
W niedzielę 26 lipca w Kościele Sióstr Karmelitanek Bosych (przy ul. Kopernika) uroczyście zwieńczono obchody 300-lecia obecności zakonu na Wesołej. To niezwykła okazja, by zatrzymać się w pędzie codzienności i spojrzeć na fascynującą historię tego wyjątkowego miejsca, w którym czas odmierzany jest rytmem modlitwy, a nie uderzeniami zegarów i miejskim zgiełkiem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Zwieńczeniem trwającego od roku jubileuszu była uroczysta Msza św. dziękczynna sprawowana pod przewodnictwem o. Alberta Wacha, prowincjała Krakowskiej Prowincji Karmelitów Bosych. Liturgia zgromadziła w kameralnym wnętrzu kościoła wiernych, kapłanów oraz świeckich przyjaciół klasztoru, którzy pragnęli wspólnie dziękować Bogu za to niezwykłe dziedzictwo. Ojciec Albert Wach w swoim słowie skierowanym do zgromadzonych przypomniał o nieocenionym sensie i pięknie życia kontemplacyjnego, wskazując na to, co niewidoczne dla oczu, a tak bardzo potrzebne dzisiejszemu społeczeństwu. Zwracając się bezpośrednio do sióstr, zakonnik w pięknych słowach wskazał na duchową głębię ich klauzurowej izolacji, w której odnajdują to, co najważniejsze. – Żeby znaleźć skarb ukryty, samemu trzeba się ukryć. A to szukanie w ukryciu nazywa się modlitwą. I to jest właśnie wasze powołanie – modlitwa, którą pomagacie nam szukać tego jednego skarbu, jakim jest Jezus. On jest całym sensem naszego życia – podkreślał kaznodzieja.
Te słowa doskonale oddają charyzmat karmelitanek, które, choć fizycznie oddzielone od spraw doczesnych, pozostają ze światem w nieustannym, najgłębszym zjednoczeniu duchowym, otaczając go codzienną modlitwą.
Historyczny kontekst
Aby w pełni zrozumieć wagę tego jubileuszu i historyczny kontekst uroczystości, trzeba cofnąć się w czasie o równe trzysta lat. Był 26 lipca 1725 r. To właśnie wtedy cztery karmelitanki bose na zawsze opuściły mury swojego pierwotnego, krakowskiego klasztoru przy ul. Grodzkiej, gdzie znajdowała się najstarsza polska fundacja zakonu. W uroczystej procesji, przy śpiewie nabożnych pieśni, w otoczeniu duchowieństwa i wiwatujących mieszkańców ówczesnego Krakowa, zakonnice przeszły do nowego domu na tzw. Wesołej. Wówczas były to tereny podmiejskie, zielone i spokojne, które idealnie odpowiadały surowej regule zakonu i głębokiej potrzebie samotności oraz kontemplacji.
Przez trzysta lat burzliwej historii, mimo mrocznych czasów zaborów i koszmaru obu wojen światowych, modlitwa kolejnych pokoleń sióstr nie ustała tu ani na jeden dzień. Co niezwykłe, krakowski Karmel na Wesołej to jedyny żeński klasztor kontemplacyjny w Polsce, który przetrwał zabory i wojenne zawieruchy w sposób całkowicie nieprzerwany.
Reklama
Z fascynującymi, bardzo szczegółowymi dziejami powstawania klasztoru, jego unikalną architekturą, a także kryzysami i triumfami, z jakimi przez wieki mierzyły się mniszki, czytelnicy mogą zapoznać się na oficjalnej stronie internetowej krakowskiego Karmelu: karmelitankibose.krakow.pl/historia.
Wyzwanie
Z perspektywy trzech stuleci krakowski Karmel jawi się nie jako pamiątka minionych epok, lecz jako dom tętniący życiem. To wciąż niezwykle dynamiczna i pełna wiary wspólnota kobiet, które każdego dnia na nowo odpowiadają na zaproszenie Chrystusa, odnajdując w tej ukrytej codzienności pełnię radości, pokoju i siostrzanej bliskości.
O tym, jak dziś wygląda struktura personalna zgromadzenia i kto dba o to wyjątkowe miejsce, opowiada karmelitanka, s. Grażyna od miłości Bożej. – Nasza wspólnota liczy obecnie dziewiętnaście osób: siedemnaście sióstr klauzurowych oraz dwie siostry zewnętrzne, które pośredniczą między klasztorem a światem wokół niego – przyjmują gości, czuwają nad kościołem. Można je spotkać na krakowskich ulicach podczas załatwiania różnych spraw albo robienia zakupów – informuje karmelitanka.
Reklama
Taka organizacja ról pozwala mniszkom klauzurowym całkowicie oddać się modlitwie w intencjach Kościoła i świata. Ich klasztorna codzienność to piękna przestrzeń, którą wypełnia autentyczna życzliwość, ciepło i wzajemna troska. Łączenie codziennych obowiązków z głęboką kontemplacją to wyzwanie, z którym na co dzień mierzą się siostry. – W Karmelu po prostu uczymy się kochać i wybierać to, co służy miłości. Naszym głównym wyzwaniem w obecnym czasie jest właściwe zorganizowanie codzienności, tak by praca i pęd życia, które także nas dotykają, nie przysłoniły nam istoty powołania. Szukamy równowagi między wymiarem pustelniczym a życiem we wspólnocie, codziennymi obowiązkami przy utrzymaniu klasztoru a trwaniem przed Panem. – tłumaczy s. Grażyna i podkreśla: – Wyzwaniem jest więc łączenie zwykłej prozy życia z kontemplacją, tak aby każdego dnia priorytetem był Jezus, bo dla Niego tu jesteśmy.
Otwarcie na przyszłość
Te głębokie słowa uświadamiają nam jasno, że karmelitanki toczyły na przestrzeni wieków i nadal toczą twardą, codzienną walkę. Ich duchowe zmagania nie polegają jednak na głośnych podbojach świata, lecz na cichym utrzymaniu wewnętrznego pokoju i nieustannym kierowaniu wzroku na Boga, bez względu na dużą ilość codziennych obowiązków czy zmęczenie.
Dla tysięcy Krakowian bezcenna pozostaje świadomość, że zza grubych murów przy Wesołej nieustannie płynie cicha, wstawiennicza modlitwa. Każdy, kto potrzebuje duchowego wsparcia, przeżywa trudności lub stoi przed ważnym wyborem, może poprosić mniszki o modlitwę. Swoje intencje można łatwo przesyłać za pośrednictwem formularza na oficjalnej stronie internetowej klasztoru.
Zamknięcie obchodów jubileuszu 300-lecia nie oznacza końca tej pięknej historii. Jest to pełne ufności otwarcie czwartego już stulecia, w które siostry wkraczają z niezachwianą wiarą, udowadniając zewnętrznemu światu, że w ukryciu znajduje się miłość potężniejsza niż czas.
