Reklama

Skoszewy Stare

Rocznica Sanktuarium

Niedziela łódzka 46/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dla ludzi wierzących sanktuarium to miejsce kultu Bożego, miejsce wyjątkowej obecności Boga, znak pielgrzymującego Kościoła i jego świętości. Sanktuarium w Skoszewach Starych jest właśnie takim miejscem. Dekret Ordynariusza łódzkiego, ustanawiający 7 października ubiegłego roku kościół w Skoszewach Starych sanktuarium, był usankcjonowaniem wielowiekowego kultu, którego symbolem jest słynący łaskami obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem.
Od XV w. do tego kościoła wierni przybywali w pielgrzymkach dziękczynno-błagalnych. W 1934 r. obraz Matki Bożej spłonął podczas pożaru kościoła. Bp Wincenty Tymieniecki podarował wówczas parafii wierną kopię spalonego obrazu, poświęconą przez papieża Piusa XI 8 października 1934 r. Obraz został wprowadzony do nowego kościoła 20 czerwca 1936 r., w dniu jego konsekracji. Jednak w marcu 1989 r. skradziono srebrne suknie i korony z obrazu. 15 sierpnia 1996 r. abp Władysław Ziółek, w obecności rzeszy wiernych, dokonał nałożenia nowych koron, ufundowanych przez parafian.
W rocznicę nadania kościołowi w Skoszewach Starych tytułu sanktuarium przybył tu abp Władysław Ziółek. Na początku uroczystości dostojnego Gościa powitał miejscowy zespół ludowy „Byszewianie”. Słowa powitania wygłosił także ks. Czesław Zbiciak, proboszcz i kustosz sanktuarium.
Abp Władysław Ziółek przewodniczył Mszy św. koncelebrowanej z ks. Czesławem Zbiciakiem i ks. Pawłem Stołowskim - proboszczem parafii św. Ojca Pio. Pasterz Kościoła łódzkiego wyznał, że przybył do Skoszew Starych jako pielgrzym, aby się modlić.
- Pielgrzymowanie przypomina nam, że nasze życie jest wędrowaniem do domu Ojca - mówił Ksiądz Arcybiskup w homilii. - Jest także okazją do modlitwy, pokuty i refleksji. Choć minęło ponad 2000 lat od przyjścia Chrystusa, świat jest wciąż szarpany niepokojami. Zobojętnienie religijne, negatywne postawy moralne ludzi, napięcia społeczne i polityczne sprawiają, że żyjemy w lęku i niepewności. Nie wiemy, co nam przyniesie jutrzejszy dzień. Ojciec Święty Jan Paweł II wzywa ludzi, by przyjęli od Chrystusa dar pokoju, budzi sumienie świata. Tutaj, w Skoszewach, pragniemy być razem z Ojcem Świętym w nurcie jego serdecznego zatroskania - deklarował abp Ziółek. - Chcemy przyjąć skierowane do nas przed rokiem wezwanie Ojca Świętego do modlitwy różańcowej, która jest streszczeniem Ewangelii. Uwielbiajmy Boga i prośmy Maryję, by była naszą Przewodniczką na drodze do zbawienia.
Modlitwa wzywała wiernych do wewnętrznej przemiany i wierności Bogu. Do Komunii św. przystąpili prawie wszyscy uczestnicy uroczystości. Następnie Ksiądz Arcybiskup poświęcił marmurową tablicę upamiętniającą nadanie kościołowi tytułu sanktuarium. Na zakończenie uroczystości Ksiądz Proboszcz podziękował Pasterzowi archidiecezji za nawiedzenie Sanktuarium, modlitwę i pouczenie. Podziękował także za przybycie kapłanom oraz wszystkim, którzy pomagali w dotychczasowej pracy, w tym głównie: asyście, „Byszewianom”, orkiestrze parafialnej i ministrantom. W uroczystości uczestniczyli: ks. prał. Bartłomiej Rurarz - sekretarz Ordynariusza łódzkiego, ks. dr Sławomir Szczyrba - wykładowca WSD i UKSW, ks. Benedykt Węglewski - dyrektor ekonomiczny Kurii, o. Walerian - franciszkanin z Brzezin, oraz Księża z dekanatu brzezińskiego na czele z ks. prob. Bogumiłem Walczakiem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do św. Franciszka z Asyżu

Św. Franciszku, naucz nas nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać, nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć, nie tyle szukać miłości, co kochać!

Wszechmogący, wieczny Boże, któryś przez Jednorodzonego Syna Swego światłem Ewangelii dusze nasze oświecił i na drogę życia wprowadził, daj nam przez zasługi św. Ojca Franciszka, najdoskonalszego naśladowcy i miłośnika Jezusa Chrystusa, abyśmy przygotowując się do uroczystości tegoż świętego Patriarchy, duchem ewangelicznym głęboko się przejęli, a przez to zasłużyli na wysłuchanie próśb naszych, które pokornie u stóp Twego Majestatu składamy. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Automat do zabijania nienarodzonych dzieci? Aktywistki uruchomiły abortomat

2026-10-01 11:36

[ TEMATY ]

aborcja

kobiety

zagrożenie

abortomat

banalizacja

paczkomat

Adobe Stock

Aktywistki aborcyjne uruchomiły - jak same się chwalą na swojej stronie internetowej - "pierwszy na świecie system paczkomatowy stworzony specjalnie w celu wydawania tabletek aborcyjnych". Abortomat - bo tak eufemistycznie nazwano przerażające urządzenie, mające wspierać odbieranie życia nienarodzonym dzieciom - stanął 29 września w Warszawie. Już dziś wywołało to szereg kontrowersji i pytanie, czy aktywistki w sposób bezczelny nie łamią polskiego prawa.

Kiedy czytamy komunikaty wypuszczane przez "aborcjonistki", przeraża, jak bardzo banalizują one stosowanie nie tylko tabletek aborcyjnych, ale i samego - jak to nazywają - "zabiegu", którego konsekwencją jest zabicie życia rozwijającego się w łonie matki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję