Reklama

Przytulisko dla bezdomnych matek z dziećmi Caritas

Swoje miejsce na ziemi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mój dom wymarzony

Mój dom wymarzony
Jest cały wkoło zielony.
Ma malutki płotek,
Na którym zawsze siedzi kotek.
W oknach na górze
Rosną piękne róże.
W domu ściany są kremowe,
A u dzieci kolorowe.
W kuchni niezapominajki,
A dziadek pali fajki.
W salonie porcelanowe konie,
A na stole w wazonie piwonie.
Łazienka jest w kafelkach,
A mama w pantofelkach.
W sypialni nowe łóżka
I ciepła poduszka.
W jadalni ozdobny kominek,
A na stole kminek.
I przedpokój jest uroczy,
Jego czystość was zaskoczy.

Ten wiersz napisały trzy 12-letnie dziewczynki. Ile ciepła i światła ma w sobie ten krótki utwór mówiący o dziecięcych marzeniach. Każdy potrzebuje kawałka przestrzeni dla siebie i swojej rodziny. Człowiek, który nie ma swojego miejsca na ziemi, żyje z piętnem bezdomności. Tak jest w przypadku mieszkanek Przytuliska dla kobiet prowadzonego przez częstochowską Caritas w Domu Dobroczynności przy ul. Staszica w Częstochowie.
24 kobiety w wieku od 24 do 60 lat mieszkają pod wspólnym dachem, próbując odbudować swoje życie. Ich losy były bardzo różne, nie brakuje w nich trudnych doświadczeń. Niektóre walczą z nałogiem, inne musiały odejść ze swojego domu, żeby uchronić siebie i dzieci przed przemocą. Każda z nich ma swoją historię, każda przeżyła tragedię i doszła do granicy, za którą kończy się ludzka wytrzymałość na ból, cierpienie i poniżenie.
Spaceruję po piętrze, zaglądam do pokojów. Piętrowe łóżka, szafki, duże okno. W każdym pokoju mieszkają dwie mamy i ich dzieci. Na pierwszym piętrze mieści się 6 pokoi, na drugim - 4, jeden jest podwójny - dla 8 osób. Na każdym piętrze jest kuchnia, świetlica i toalety. Jest również kaplica, w której w każdą niedzielę dyrektor Domu Dobroczynności - ks. Andrzej Stępień celebruje Mszę św. dla mieszkanek Przytuliska.
Obserwuję funkcjonowanie placówki. Pensjonariuszki przychodzą do pokoju wychowawców i mówią, dokąd wychodzą i o której wrócą. Te, które na chwilę opuszczają Przytulisko, dzieci zostawiają pod opieką wskazanej koleżanki. Zachowują się swobodnie, tak jakby były u siebie. Z podziwem patrzę na pracę wychowawczyni. Na dyżurze jest sama przez cały dzień. Interesuje się wszystkim. Sprawdza, co dzieje się w pokojach. Cały czas ktoś przychodzi do pokoju wychowawców - po żelazko, suszarkę do włosów... Ktoś puka i prosi o radę, ktoś inny chce być wysłuchany. Często dzwoni telefon. Ludzie pytają o to, czy konkretna osoba jest w Przytulisku, inni przychodzą do jednej z mieszkanek w odwiedziny. Dzieci, umieszczone w domach dziecka, przyjeżdżają do swoich mam.
Wychowawczyni zna wszystkie problemy swoich podopiecznych, zna też ich reakcje, przywary i zalety. Wie, jak z nimi rozmawiać. Zdarza się, że kobiety przychodzą, żeby rozstrzygnęła kłótnię czy spór i doprowadziła do zgody. Innym razem ktoś przybiega, prosząc o krople na żołądek czy leki przeciwbólowe. Nauczyciel, psycholog i lekarz w jednej osobie - myślę - obserwując pracę wychowawczyni. I cały czas na pełnych obrotach, gotowa być tam, gdzie w danej chwili jest potrzebna. Ta praca wymaga niezwykłej siły fizycznej i psychicznej. Życie nauczyło korzystające z Przytuliska kobiety, że wygrywa tylko silny, dlatego wychowawca musi mieć silną osobowość, wie, jak pomóc, ale nie pozwala, aby nim kierowano.
„Przychodzą do nas studentki na praktykę - pani Basia, wychowawca, relacjonuje pracę Przytuliska - ale tylko niektóre mówią, że podejmą w przyszłości pracę w podobnym ośrodku. Większość stwierdza, że to nie dla nich”.
Mieszkanki Domu pochodzą z trudnych środowisk. Często mają problemy z prawem, podejmują walkę z nałogiem, awantury widziały w domu rodzinnym jako małe dziewczynki, później przeniosły takie zachowanie w swoje dorosłe życie i nieświadomie skazały swoje dzieci na przechodzenie przez piekło, którego same kiedyś doświadczyły. Tego nie da się tak po prostu przerwać i z dnia na dzień postanowić, że moje życie będzie odtąd uczciwe i spokojne. Są w psychice człowieka nieznane mechanizmy, które popychają go w stronę ludzi i zachowań, które już zna. Na nic zdaje się świadomość, że takie czyny pogłębią tylko ból i przysporzą problemów. Trzeba z przyzwyczajeniami i utrwalonymi zachowaniami walczyć w sposób cierpliwy, codzienny, ale przede wszystkim pod okiem fachowców. W Przytulisku każda kobieta jest otaczana opieką i pomocą, ale jest również kierowana do ośrodków psychologicznych, gdzie podejmuje odpowiednią dla niej terapię. Proces zdrowienia nie jest łatwy ani błyskawiczny. Wychowawczyni opowiada o kobiecie, która wiele razy przechodziła leczenie antyalkoholowe w ośrodku zamkniętym, ale wracała do nałogu. W pewnym momencie stwierdziła, że koniec z piciem. Jest abstynentką prawie rok i dzielnie się trzyma.
Do Domu przy ul. Staszica trafiają różne osoby, ale każda szuka swojego miejsca i na chwilę zatrzymuje się w oazie, gdzie otrzymuje pomoc, jakiej potrzebuje. Nikt na siłę nie wypytuje o życie i doświadczenia. Czasami wiele dni musi minąć, zanim można mówić o tym, co boli. Wiedzą o tym pracownicy Przytuliska, wie o tym zarządzający Domem dyrektor ks. Andrzej Stępień, gdyż matki przychodzą do niego porozmawiać o swoich problemach. Na co dzień jednak Ksiądz Dyrektor boryka się przede wszystkim z problemami wynikającymi z trudności w prowadzeniu Domu, jak choćby z awarią kaloryferów w najcięższe mrozy tej zimy.
„Okazuje się, że wszystko jest zależne od tego, jakich ludzi Bóg stawia w określonym miejscu i jakie przydziela im obowiązki - mówi dyrektor częstochowskiej Caritas, ks. prał. Stanisław Iłczyk. - W nowym roku zaskoczyły nas zmiany dotyczące darowizn artykułów spożywczych, np. chleba, dla takich ośrodków jak Przytulisko, i związanych z tym podatków, ale na szczęście o chleb dla swoich podopiecznych nie muszę się na razie martwić, jeśli dobroć, wrażliwość i ofiarność piekarzy nie ulegną zmianie”.
Trudne jest wychodzenie z bezdomności. Przede mną leży kartka z zestawieniem liczby mieszkanek Przytuliska, które w ciągu ostatnich czterech lat wróciły do domów rodzinnych - 26; 8 dostało przydział na mieszkanie komunalne (warto wiedzieć, że na taki przydział czeka się ok. 10 lat); 23 wynajęły mieszkania; 14 opuściło Przytulisko, nie podając miejsca pobytu.
Nikt tutaj nie jest zatrzymywany na siłę. Reguły są jasne, jeśli chcesz tu zostać, musisz przestrzegać regulaminu, szanować innych, nie ulegać nałogom, leczyć je, jeśli takie są. Istnieją też ustalenia dotyczące funkcjonowania domu: wspólne posiłki, dyżury na piętrze i w kuchni. Nie wszystkie kobiety umieją się tutaj odnaleźć, niektóre odchodzą, ale mają świadomość, że mogą tu wrócić i otrzymać pomoc.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

2026-09-24 11:52

[ TEMATY ]

opactwo

Adobe Stock

Na terenie Opactwa Benedyktynek w Jarosławiu doszło do ataku nożownika. Pięć osób rannych zostało przewiezionych do szpitala. Trzech księży jest w stanie zagrażającym życiu. Sprawca ataku został zatrzymany.

Zgłoszenie o ataku nożownika na terenie Opactwa Benedyktynek na ul. Benedyktyńskiej w Jarosławiu policjanci otrzymali dziś ok. 9.30. Na miejscu zatrzymany został 31-letni obywatel Ukrainy, który ranił nożem 5 osób - czterech mężczyzn i kobietę. Poszkodowani zostali trzej księża i 2 osoby świeckie. Wszyscy ranni trafili do szpitala.
CZYTAJ DALEJ

Mistrzostwa Europy: Polscy siatkarze uczestniczyli we Mszy świętej

2026-09-24 13:43

[ TEMATY ]

siatkówka

PAP/Darek Delmanowicz

Wilfredo Leon

Wilfredo Leon

Reprezentanci Polski w siatkówce spędzili niedzielny poranek w Katedrze św. Józefa w Sofii. We Mszy św. uczestniczyli Kamil Semeniuk, Wilfredo Leon, Maksymilian Granieczny i Jakub Nowak. Po liturgii zawodnicy znaleźli też czas na spotkania z kibicami.

Zawodnicy pozowali do fotografii z fanami, a później wybrali się na spacer po bułgarskiej stolicy.
CZYTAJ DALEJ

Historia ma twarz kobiety

2026-09-26 19:11

Marzena Cyfert

IV edycja Orszaku Dziejów we Wrocławiu

IV edycja Orszaku Dziejów we Wrocławiu

Królowe, święte, uczone, artystki i bohaterki pojawiły się na ulicach Wrocławia. IV Orszak Dziejów przypomniał kobiety, które przez swoją wiarę, odwagę, pracę i poświęcenie współtworzyły historię Polski.

Wydarzenie odbyło się pod hasłem „Piękne – mądre – dobre” i rozpoczęło się Mszą św. w kościele NMP Na Piasku. Eucharystię sprawował ks. Paweł Stypa z fundacji Studium Culturae Ecclesiae, organizującej orszak. Po Mszy św. barwny korowód władców, uczonych, artystów i świętych w starannie dobranych kostiumach przeszedł na wrocławski Rynek.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję