Reklama

Do „Nie-ba”…

Do Nieba najprościej dotrzeć, trzymając się drogowskazów Bożych, unikając ryzykownych manewrów. Do „Nie-ba”, polskiej księgarni katolickiej, otwartej kilka miesięcy temu przy Irving Park, najpewniej dojechać podobnie, przestrzegając jednak przepisów drogowych...

Niedziela w Chicago 38/2004

Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie

Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zaparkowałam tuż pod „Nie-bem”. Wita mnie migoczący na zielono i fioletowo neon z napisem „Open”. „Zapraszamy: książki religijne, muzyka, kawa, herbata, ciasto domowej roboty…” - 5849 West Irving Park, prawie w sąsiedztwie kaplicy Ojców Jezuitów. Niebieskawe szyldy, ciekawe wnętrze zza szyby od razu przyciąga moją uwagę. Tak jakoś swojsko. Nie waham się ani chwilę. Wchodzę…
Niebiańskie sklepienie z migoczącymi gwiazdami, otoczone błękitnymi przestworzami. W oddali słyszę śpiew znanej polskiej wokalistki chrześcijańskiej Magdy Anioł. Dobiegają do mnie słowa refrenu piosenki: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co się w Niebie będzie działo...”. Na zaproszenie gospodarzy siadam przy okrągłym stoliku i rozglądam się z ciekawością.
Joanna Majka właśnie zaparza cappucino, jak podkreśla z pełnym przekonaniem, najlepszą włoską lavazzę. W tej chwili przy kasie prawdziwego mola książkowego, chrześcijańskiego chce się powiedzieć, oceniając po ilości nabywanych egzemplarzy i poważnych tytułów teologicznych. Roman Majka znika na parę minut wśród półek z płytami CD i wideo, by pomóc starszej pani w wybraniu prezentu dla wnuka.

Nie, nie. Tak, tak. Czyli o genezie słowa „nie-bo”

Reklama

- Z tą nazwą naszej księgarni „Nie-bo” było tak... - mówi Joanna M. po chwili zastanowienia. - Szukaliśmy nazwy... no i przyszło kilka pomysłów: Droga do Nieba, Schody do Nieba... Ale to wciąż nie było to. Potem nasz znajomy, Konrad, który razem z żoną Ewą zaprojektował całe wnętrze, słuchając moich pomysłów, odpowiedział na nie opowiastką: Spotyka kolega kolegę i mówi, że ma superksiążkę. A tamten pyta, gdzie ją kupił. Kolega na to: w niebie! Nie wygłupiaj się, gdzie ją kupiłeś? Ja to podchwyciłam, choć trochę mi było żal zrezygnować z drogi czy ze schodów.
Roman przyłącza się do rozmowy. Pytam, dlaczego nazwa „Nie-bo” jest z myślnikiem w środku? - Nie-bo jest dwuczęściowe, bardzo łatwo przekłada się na słowa ewangeliczne: Nie, nie. Tak, tak. Robimy coś, bo tak; i czegoś nie robimy, bo nie. To bardzo mocno wiąże się z naszymi wyborami, których dokonujemy ze względu na to, że jesteśmy osobami wierzącymi.
Obydwoje przyznają, że współczesny człowiek boi się sprzeciwić temu, co świat mu narzuca. Wszyscy tak robią, takie są zasady. A my właśnie chcemy powiedzieć: nie-bo, ale żeby odważyć się tak zareagować, trzeba wcześniej dużo się dowiedzieć, przeczytać, poszukać samemu. Żeby się sprzeciwić albo wytłumaczyć, dlaczego nie, nie wystarczy powiedzieć po prostu „nie”. Dzisiaj ludzie chcą rozumieć, dlaczego nie. Trzeba mieć argumenty, potrafić wytłumaczyć, aby być wiarygodnym w swoich przekonaniach. Szczególnie, jeśli mówimy o zasadach i wartościach chrześcijańskich, przykazaniach Bożych... Oczywiście, nasza wiara wypływa nie tylko z wiedzy. Nie wszystko możemy udowodnić, a o wielu rzeczach możemy zaświadczyć przede wszystkim naszym życiem. Wiedza pomaga nam rozumieć, pomaga nam rozwijać się. We współczesnej rzeczywistości nie wystarczy wierzyć, trzeba też wiedzieć. Tak sformułowana nazwa „Nie-bo” jest intrygująca i zmusza do myślenia. Zatem szukać! Joanna dodaje z uśmiechem: - A gdzie szukać, to mój mąż najlepiej może powiedzieć, bo jest pasjonatem książek.
Znów musimy przerwać naszą rozmowę, bo przy kasie zebrało się trochę ludzi. Siadam na wiklinowej kanapie przy oknie z wystawą najnowszych pozycji. A to zerkam na kupujących, a to przeglądam czasopisma katolickie, równocześnie przysłuchując się muzyce gospel płynącej z głośników... Przy okazji zajadam się przepyszną szarlotką domowej roboty i popijam waniliową kawę. Właściciele księgarni przez cały czas są zajęci, ale czekam cierpliwie. Roman poszedł na chwilę na zaplecze, by dołożyć na półkę brakujące numery czasopism katolickich: Niedzieli, Listu, Miłujcie się, Jezus żyje, Ruah... Wreszcie zrobiło się trochę spokojnie i możemy rozmawiać.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Z Krakowa do Chicago na Irving Park...

Reklama

Roman uśmiecha się tajemniczo. Idea polskiej katolickiej księgarnio-kawiarni w Chicago zrodziła się kilkanaście lat temu, jeszcze w Krakowie. Ten pomysł nosił w sobie od ponad 15 lat. W Polsce brakowało mu takich księgarni chrześcijańskich, gdzie można przyjść, usiąść, poczytać i porozmawiać. A po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych, z marzeń nie zrezygnował. Tutaj, w rzeczywistości amerykańskiej, nie było to coś wyjątkowego. Czuł, że brakuje tego typu miejsca w chrześcijańskim stylu. I polskiego. Przyszedł w końcu czas, żeby odważyć się i zrealizować długoletnie plany. Lokalizacja w sąsiedztwie Jezuickiego Ośrodka Milenijnego na Irving Park, niemal ściana w ścianę, nie była przypadkowa. - Od kilku lat współpracujemy z polskimi Jezuitami, prowadząc m.in.: kursy przedmałżeńskie, rekolekcje czy wieczory duchowości - mówią właściciele „Nie-ba”.
Lokal dla „Nie-ba” znalazł się dzięki Opatrzności Bożej i od końca lutego zaczął wpisywać się w tło polsko-amerykańskiej dzielnicy Chicago. Księgarnia z kawiarenką otwarta jest przez cały tydzień wraz z weekendem, a w dni robocze już od wczesnych godzin, specjalnie z myślą o rannych „kawoszach”. Podwoje „Nie-ba” zamykają się wieczorem ok. godz. 21.00. „Nie-bo” jest otwarte w niedzielę, w ramach służby tym, którzy w tygodniu nie mają szans do niego trafić i zaopatrzyć się w czasopisma lub inne książki katolickie. Wielu ludzi podkreśla, że tylko w niedzielę, jadąc na Mszę św., często z dalekich przedmieść Chicago, mogą trafić do „Nie-ba”.

Spotkajmy się w „Nie-bie”

„Nie-bo” ma być miejscem spotkania ze słowem, miejscem spotkania z drugim człowiekiem, ze sztuką szeroko pojmowaną, nie tylko religijną, jednak tworzoną przez ludzi wierzących. Gospodarze chcą promować twórców chrześcijańskich i zapraszają ich do współpracy. Obecnie na niebiańskich ścianach „Nie-ba” wiszą płaskorzeźby, tkaniny, ikony. Na początku pierwsi bywalcy mieli szansę podziwiać obrazy olejne i grafiki z aniołami.
Kontynuujemy podjęty wątek. Dzielenie się wiarą, ewangelizacja... Swoją wiarę można przekazywać w sposób piękny, który pobudza do myślenia, który daje innym natchnienie. Tego typu rzeczy są - jak podkreśla Roman - tylko trzeba je dostrzec. - Jesteśmy na etapie odkrywania tych, którzy chcą naprawdę dzielić się swoją wiarą i na różny sposób potrafią to robić. Zatem nie tylko książka, ale sztuka, muzyka... jako najprostsza, najlepsza i najpiękniejsza droga do odnajdywania Boga i Jego piękna - mówi.
W przyszłości planują wieczorki kulturalne, poetycko-muzyczne. Trzeba od czegoś zacząć, najpierw przyjrzeć się potrzebom i stopniowo, z pomocą Bożą, realizować różne idee. Obydwoje podkreślają wielofunkcyjność „Nie-ba”.

Dużo wyśmienitej chrześcijańskiej literatury, muzyki, sztuki...

Już niedługo zamykają, bo zbliża się godz. 21.00. Jeszcze kilku zainteresowanych przeglądaniem książek lub całkiem przyziemnym popijaniem kawy lub herbaty i gawędzeniem. Sama jeszcze przeglądam z zainteresowaniem album z filmu Pasja. Oczywiście, przy stoliku z ciepłą kawą i ciastem. Tuż nade mną lampa w kształcie słońca, zwisająca z niebiańskiego sklepienia, ułatwia mi niezwykle czytanie opisów do fotografii. Piosenki gospel zdążył zastąpić popularny młodzieżowy zespół wokalno-ewangelizacyjny z Łodzi „Mocni w Duchu”. Znowu zasłuchuję się.
Asortyment publikacji to działka Romana. Postawił sobie dość wysoką poprzeczkę i chciałby zadowolić zarówno tych, którzy potrzebują niewiele, jak i tych, którzy potrzebują dużo więcej. Sam układ księgarni też temu służy. Zaczyna się jakby od powierzchni, a potem wchodzi się coraz bardziej w głąb. Dalej znajdują się ukryte książki, można by rzec, księgi, czekające specjalnie na czytelnika wymagającego, już wyrobionego, poszukującego... Z przodu czekają pozycje, które można wziąć do ręki i złapać tzw. pierwszy oddech. A dopiero potem „zanurzyć się”. Pozycje lekkie w czytaniu oraz takie na poziomie akademickim dla ludzi, którzy interesują się teologią. Piękne wydania Pisma Świętego i komentarze do niego. Romanowi zależy bardzo na biografiach. Uważa, że najsilniej przemawiają one do ludzi. Warto czytać biografie, listy, bo są świadectwami życia osób, które mogą być przewodnikami w wierze dla wielu poszukujących. - Ludzie bardzo często odnajdują Boga, kiedy spotykają człowieka, który im Go pokazuje, nie w sensie teologicznym, ale dając świadectwo życia - podkreśla z przekonaniem Roman. Szeroko pojęta literatura religijna dla młodzieży, dla dzieci, dorosłych... - Chciałbym sprowadzać wartościowe tytuły z literatury pięknej. Jest dużo książek, które nie mówią wprost o Bogu, ale historia i przesłanie w nich zawarte jest historią o Bożej obecności w życiu kogoś lub promocją piękna, dobra, czyli wartości, które otwierają człowieka na prawdziwe Dobro. Nie powinniśmy zamykać się tylko do książek z Bogiem w tytule, ale zwracać się do pozycji, które na różny sposób mówią o naszym Panu. Bóg jest obecny w całym naszym życiu. Joanna dodaje: - Chcielibyśmy, żeby ludzie wychodzili stąd lepsi.
Młodych powinna zainteresować bogata oferta muzyki chrześcijańskiej w języku polskim i angielskim, poczynając od chrześcijańskiego rocka, popu, techno, rap, gospel... Wiele tytułów sprowadzanych jest z Polski. Joanna i Roman chcą rozszerzyć ofertę o rynek amerykański. Muzyka chrześcijańska zdobywa ostatnio coraz większą popularność w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Dobra muzyka chrześcijańska jest doskonałym nośnikiem wiary. Młodemu pokoleniu, i nie tylko, może niezwykle pomóc w odkrywaniu miłości i drogi do Boga.
Majkowie myślą o szerokiej ofercie sztuki sakralnej, jak ikony czy grafiki. W „Nie-bie” znajdziemy też filmy religijne na DVD, wideo, nietuzinkowe dewocjonalia dobrej jakości, w różnym stylu. Właściciele księgarni pracują wciąż nad poszerzaniem oferty.
„Nie-bo” powoli opuszczają ostatni miłośnicy dobrej literatury, muzyki chrześcijańskiej... oraz wyśmienitej kawy. Już ciemno. Powoli żegnam gospodarzy. Podwoje „Nie-ba” zamykają się za mną lekkim dźwięczeniem dzwonków. Nagle uświadamiam sobie, że przez ten czas czułam się jak „u Pana Boga za piecem”. Pobyt w „Nie-bie” był jakby przedsmakiem prawdziwego Nieba.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na Madagaskarze masowo znikają dzieci

2026-08-02 12:09

[ TEMATY ]

Madagaskar

Vatican Media

W raporcie policja Madagaskaru informuje o 172 zaginięciach w ciągu roku. 91 z nich to dzieci. Liczby rosną z miesiąca na miesiąc, a od czerwca porwania zdarzają się niemal codziennie. Niedawno w Nosy Be zaginęły dwie dziewczynki w wieku 8 i 13 lat - podaje Vatican News.

Jak wynika z raportu, ludzie znikają bez śladu. Najmłodsi są narażeni na ogromne ryzyko. Mogą paść ofiarą handlu organami. Proceder się rozprzestrzenia. Dzieci znikają ze stolicy, Antananarywy, ale także z krystalicznie czystego raju na Nosy Be, wyspy w wyspie, gdzie w kurortach mieszkają turyści za 2 tys. dolarów tygodniowo na głowę.
CZYTAJ DALEJ

Najlepszą obroną przed pokusą jest ucieczka

2026-08-06 08:36

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Agata Kowalska

Wielka jest pokusa próżności. Pokusa bycia sławnym cudzym kosztem. Wspinać się na szczyty kosztem innych. Co czyni zatem Jezus? Jak reaguje? W jaki sposób broni uczniów przed taką pokusą?

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!» Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?» Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».
CZYTAJ DALEJ

Św. Filomena. Miłość, która daje siebie

2026-08-08 20:57

Marzena Cyfert

Misterium o św. Filomenie w Gniechowicach

Misterium o św. Filomenie w Gniechowicach

Modlitwa, procesja, misterium i świadectwa pielgrzymów złożyły się na uroczystości odpustowe w Sanktuarium św. Filomeny w Gniechowicach. Ich centralnym punktem była Eucharystia pod przewodnictwem o. Damiana Stachowicza OFM.

– To jedyny w Polsce kościół pw. św. Filomeny i zarazem jej sanktuarium. Dziękujemy dziś za jej opiekę nad nami i prosimy o dalsze orędownictwo i wstawiennictwo. Jak mówił św. Jan Maria Vianney, jest to święta, której Bóg niczego nie odmawia. Ona duchowo czeka na swoich czcicieli, którzy do niej przychodzą, i wyprasza potrzebne łaski – mówił ks. Jarosław Wawak, proboszcz i kustosz sanktuarium.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję