Przeleżał w butelce 104 lata. Mowa o liście napisanym na pergaminie, a znalezionym w butelce w kolumnie ołtarza. To niecodzienne znalezisko miało miejsce w sosnowieckiej bazylice katedralnej Wniebowzięcia NMP. „Podczas przenoszenia ołtarza Matki Bożej znaleźliśmy butelkę. Znajdował się w niej list od budowniczych ołtarza i administratora świątyni, prośba o modlitwę oraz gazeta «Głos Zagłębia» z 12 grudnia 1906 r.” - tłumaczy ks. kan. Jan Gaik, proboszcz sosnowieckiej bazyliki. Z listu dowiadujemy się, że prezydentem Sosnowca był Sofronow, gubernatorem - Essen, naczelnikiem powiatu będzińskiego - Mirbach, policmajstrem Sosnowca - Bocheński. Znajdują się także informacje o ówczesnej strukturze kościelnej: bp kieleckim był ks. Tomasz Kuliński, dziekanem będzińskim ks. Leopold Dobrzański, proboszczem Sosnowca ks. Dominik Milbert, wikarymi ks. Julian Staniszewski, ks. Szymon Łukowicz i ks. Józef Raszkiewicz. Z listu dowiadujemy się, że ołtarz został wzniesiony z ofiar Bractwa św. Franciszka. Wykonany jest wg projektu i planu Gustawa de Martin, który własnoręcznie wykonał wszystkie rzeźby; prac złotniczych dokonał Michał Woźniak, zaś roboty stolarskie wykonał Ludwik Wałkowski razem z swoimi pomocnikami, Andrzejem Jakubcem i Józefem Herodem. Wszystkie wymienione osoby proszą o modlitwę.
Jak zapewnił ks. Gaik, znalezione dokumenty wzbogacą archiwum parafii, zaś kopie z opisem poczynionych prac i bieżącymi gazetami trafią z powrotem do butelki i zostaną umieszczone w kolumnie ołtarza. „Może ktoś za 100 lat znów je odkryje?” - mówi z uśmiechem ks. Gaik.
Polski Kościół 4 września wspomina jedenaście błogosławionych nazaretanek zamordowanych przez Niemców pod Nowogródkiem latem 1943 roku. Ofiarowały życie za około 120 aresztowanych mieszkańców miasta. Same zostały rozstrzelane już kilkanaście dni później. Znane jest ich męczeństwo, ale mniej wiadomo o nich samych.
W zbiorowej pamięci funkcjonują jako Męczennice z Nowogródka. Jedenaście kobiet w habitach, jedna wspólnota, jedna mogiła i jedna data śmierci. Tymczasem zanim połączył je las pod Batorówką, każda z nich miała osobną historię. Jedna miała wyjść za mąż, inna pracowała w fabryce. Kolejna kilka lat spędziła w Stanach Zjednoczonych. Była wśród nich nauczycielka prowadząca tajne lekcje, kobieta cierpiąca na ciężki artretyzm i 26-latka, która jeszcze niedługo przed śmiercią przeżywała kryzys powołania, ale w chwili próby nie zawahała się. To właśnie te różnice najlepiej pokazują, jak niezwykła była decyzja, którą podjęły wspólnie.
Miał być wzmocniony trójpodział władzy, a mamy prawą rękę premiera sięgającego po sędziowską togę. „Prawa ręka” - dlaczego w ogóle Donald Tusk tak go publicznie nazwał?
Przecież takie hasło tylko daje argumenty krytykom, którzy uznają, że to przekroczenie granic. Przecież nawet środowiska niesympatyzujące z Prawem i Sprawiedliwością wzywały Macieja Berka do wycofania się. A może właśnie o to premierowi chodzi, żeby pokazać z pełną butą: „Ja mogę więcej!” Koalicjantom pokazał, bo ponarzekali, ponarzekali i co? Poparli Berka.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.