Reklama

Pierwsi w Polsce

Po beatyfikacji Papieża Polaka mieszkańcy Radzymina będą mieć świątynię pod wezwaniem błogosławionego Jana Pawła II

Niedziela warszawska 6/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dla ks. Krzysztofa Ziółkowskiego, delegowanego do tworzenia parafii na osiedlu „Victoria” w Radzyminie, rok 2010 był dobry. W czerwcu, w 11. rocznicę wizyty Jana Pawła II w tym mieście, wmurowano kamień węgielny w fundamenty budowanej świątyni. A w końcu roku budowany przez ks. Ziółkowskiego kościół dedykowany Papieżowi nabrał konkretnego kształtu.
- Udało się już wybudować dom parafialny i kilka metrów murów kościoła. To duży sukces, także mój osobisty - przyznaje kapłan. Jak można przypuszczać, w tym roku prace też będą posuwały się szybko naprzód, ale na zakończenie budowy trzeba będzie poczekać co najmniej 5-7 lat.
Z pewnością życzliwość będzie tym większa, im bliżej do majowych uroczystości beatyfikacyjnych. - Czekamy bardzo na tę chwilę, dla mnie będzie to moje osobiste oczekiwanie - mówi ks. Krzysztof. - Czujemy się wyróżnieni, że jako pierwsi w Polsce budujemy kościół dla Ojca Świętego. To nasze wotum wdzięczności, bo dzięki niemu o Radzyminie sobie przypomniano.

Spłacając dług

Reklama

Gdy w czerwcu ub.r. ordynariusz warszawsko-praski abp Henryk Hoser wmurowywał kamień węgielny pod budowę, działo się to dokładnie 11 lat po wizycie Papieża w Radzyminie. Na pamiątkę wizyty ten dzień zawsze jest obchodzony w Radzyminie uroczyście. Właśnie podczas jednej z takich uroczystości, przed kilkoma laty, pomysł budowy kościoła pw. Jana Pawła II rzucił ówczesny ordynariusz warszawsko-praski abp Sławoj Leszek Głódź. Gdy Jan Paweł II będzie już błogosławionym, jego imię będą nosiły kościoły na całym świecie - przewidywał arcybiskup, - ale Radzymin będzie pierwszy.
Papież nawiedził Radzymin w 1999 r., podczas wizyty w nowo powstałej wówczas diecezji. Spotkał się z żyjącymi bohaterami wojny polsko-bolszewickiej, modlił się na cmentarzu, gdzie spoczywają szczątki polskich żołnierzy poległych w Bitwie Warszawskiej w 1920 r., ale także w czasie kampanii wrześniowej 1939 r. oraz wojennej konspiracji.
„Urodziłem się w roku 1920, w maju, w tym czasie, kiedy bolszewicy szli na Warszawę - mówił Papież. - I dlatego noszę w sobie od urodzenia wielki dług w stosunku do tych, którzy wówczas podjęli walkę z najeźdźcą i zwyciężyli, płacąc za to swoim życiem. Tutaj, na tym cmentarzu, spoczywają ich doczesne szczątki. Przybywam tu z wielką wdzięcznością, jak gdyby spłacając dług za to, co od nich otrzymałem”.
Cmentarz działa na wyobraźnię. Na bramie i mogiłach zawieszono tablice poświęcone żołnierzom pułków walczących o Radzymin. W kaplicy cmentarnej - obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, pamiątkowe tablice z urnami z ziemią z Katynia oraz z cmentarzy wojskowych w Grodnie, Nowogródku i Wołkowysku.
Radzymin działał też na władze PRL. Miasto miało być zapomniane. W 1952 r. zlikwidowano powiat radzymiński po to, by ta nazwa nie kuła w oczy i była jak najrzadziej wypowiadana.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wszystko przyspieszyło

Reklama

Ks. Krzysztof Ziółkowski kiedyś myślał, że tak jak inni duchowni obejmie probostwo z gotowym, stojącym kościołem, plebanią itd. Jednak stało się inaczej. Nie dość, że sam buduje świątynię, to jeszcze pod (wymagającym dla budowniczych) patronatem Papieża Polaka. Gdy budowę rozpoczynał, wiedział jednak, co go czeka. Pochodzi z parafii, gdzie była budowana świątynia.
- Wiedziałem, ile zdrowia i zaangażowania to kosztuje. I ile potrzeba ludzkiego wsparcia - mówi. - I jak ważna jest dobra atmosfera wokół budowy. Tymczasem w Radzyminie ta atmosfera jest - podkreśla. Wszyscy jakby chcieli w budowę mieć jakiś wkład, dołożyć choćby cegiełkę. Wielu bezinteresownie radzi, podpowiada. A to cenne, bo sporo księdzu daje.
I z góry wiedział, ile trzeba cierpliwości, gdy czasem idzie jak po grudzie. Do czasu wmurowania kamienia węgielnego mieli tylko fragmencik, myśleli, że do końca roku uda się zbudować może z 1,5 metra muru. Tymczasem właśnie wtedy - w cudowny sposób - wszystko przyspieszyło i metrów jest już pięć!
W jego życiu - jak podkreśla ks. Ziółkowski - wszystko jakby splatało się z wojną polsko-bolszewicką i postacią Jana Pawła II. Wstąpił np. do seminarium akurat podczas pielgrzymki Papieża do Polski, pracował w parafiach związanych w różny sposób z Bitwą Warszawską albo Ojcem Świętym, na Wawrze, Targówku, w Wołominie i Zielonce. Tym chętniej teraz angażuje się w tę budowę. I w szerzenie kultu Jana Pawła II, choćby przez głoszenie rekolekcji związanych z nauczaniem Papieża Polaka.

Na początku był krzyż

Początki budowy były trudne, i wciąż jest niełatwo, ale widać, że prace posuwają się naprzód. - Na początku mieliśmy tu tylko krzyż, potem małą wiatę, a dziś mamy kaplicę, w której co niedzielę odprawiamy dwie Msze św. - mówi ks. Krzysztof Ziółkowski.
Teraz, ze względu na ziąb, Msze św. są odprawiane na parterze domu parafialnego. Tak jak wcześniej o beatyfikację, tak teraz w kaplicy na „Victorii” modlą się o kanonizację Papieża.
Dziś już nie trzeba wiele wysiłku, żeby wyobrazić sobie, jak kościół będzie wyglądał. Mimo zalegających wszędzie zwałów śniegu, widać, że świątynia (budowana wg projektu architektów z Białegostoku) będzie mieć tradycyjną, zwartą bryłę, nawiązującą do baroku.
Na osiedlu Victoria (nazwa ma przypominać zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej), gdzie powstaje papieski kościół, mieszka dziś prawie 2 tys. osób. Z czasem będzie ich więcej, bo nowych domów i ludzi wciąż przybywa. - Taki patron na pewno zintegruje ludzi, ułatwi asymilację w nowym miejscu. Bo większość mieszkańców osiedla to przyjezdni - mówi ks. prał. Stanisław Kuć, dziekan dekanatu radzymińskiego, wspierający budowę.

Miejsce kultu

Oficjalny wniosek o patronat dla powstającej świątyni miał dotrzeć do kurii warszawsko-praskiej w końcu ubiegłego tygodnia. Bo jest już pewność, że Patron zostanie wyniesiony na ołtarze. Wszyscy spodziewają się, że na reakcję arcybiskupa długo po beatyfikacji nie będą czekać.
Zgodnie z wolą abp. Henryka Hosera, świątynia ma być sanktuarium, miejscem kultu Jana Pawła II. - Chcielibyśmy mieć relikwie Papieża. Byłoby to coś niezwykłego - mówi ks. Ziółkowski.
Na razie jednak trwa budowa. Potrwa co najmniej kilka lat. Kiedy się zakończy, to zależy. - Życzliwość ludzi jest duża. A im będzie większa, tym szybciej kościół stanie - mówi ks. prał. Stanisław Kuć. Ale sama życzliwość nie wystarczy. Tempo budowy świątyni zależy od finansów, czyli hojności ludzi. Dlatego ks. Krzysztof Ziółkowski jeździ po parafiach, rozprowadza cegiełki, prosi o wsparcie budowy.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wybór ludzi prostych odsłania sposób Boga, który buduje wspólnotę od dołu

2026-01-14 21:02

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Grażyna Kołek

Izajasz mówi do ziemi, która zaznała upokorzenia. Zabulon i Neftali leżały na północy. W VIII wieku przed Chr. te okolice pierwsze przyjęły cios Asyrii i doświadczyły przesiedleń. Prorok pamięta o „drodze nadmorskiej” i o „Zajordaniu”, o szlakach, którymi przechodzili obcy. W takich miejscach rodzi się zdanie o światłości. „Naród kroczący w ciemnościach” opisuje ludzi idących dalej, choć widzą mało. Ciemność w Biblii dotyka nocy, lęku i utraty sensu. Światłość (’ôr) jest znakiem obecności Pana. Ona wschodzi nad tymi, którzy „mieszkają w krainie mroków”, w przestrzeni naznaczonej śmiercią i przemocą. Izajasz mówi o świetle „wielkim”. Ono zmienia sposób widzenia. W tekście brzmi też obietnica pomnożenia narodu. To język życia, które wraca, gdy lud przestaje się kurczyć pod naciskiem. Radość zostaje nazwana „przed Tobą”, przed obliczem Boga. Prorok porównuje ją do radości żniwiarzy i do podziału zdobyczy. To obrazy ulgi po ucisku i oddechu po czasie ciężkiej pracy. Prorok opisuje rozbicie jarzma, kija na barkach i rózgi ciemięzcy. Przywołuje „dzień Midianu”, pamięć zwycięstwa Gedeona. To zwycięstwo przyszło bez siły wielkiej armii. Wskazuje na Boga, który potrafi przerwać spiralę strachu i oddać godność uciskanym. „Galilea pogan” brzmi jak przestrzeń (goyim), narodów. To miejsce mieszane, słabiej chronione, często lekceważone przez centrum. Izajasz widzi tam początek odnowy. Światło rozpala się właśnie na pograniczu. Proroctwo pokazuje Pana, który wchodzi w historię ran i czyni ją miejscem nowego początku. W tej obietnicy Pan sam staje się światłem drogi.
CZYTAJ DALEJ

Potrzeba roztropności – apeluje swoją postawą Jezus

2026-01-21 08:10

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Ks. Krzysztof Młotek

Bazylika Św. Pawła za Murami

Bazylika Św. Pawła za Murami

Potrzeba roztropności – apeluje swoją postawą Jezus. Uderzają słowa Ewangelisty, który mówi, że Jezus, kiedy usłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Dla czego? Obawiał się Heroda? Ale czy Bóg może się kogoś bać? Przed kimś uciekać?

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło». Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie». Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: jesteśmy wezwani do głoszenia Ewangelii wszystkim i wszędzie

2026-01-25 12:28

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

„My, chrześcijanie, musimy pokonać pokusę zamykania się: Ewangelia musi być bowiem głoszona i przeżywana w każdych okolicznościach i w każdym środowisku, aby była zaczynem braterstwa i pokoju między osobami, kulturami, religiami i narodami” - powiedział papież 25 stycznia w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”.

Drodzy Bracia i Siostry, dobrej niedzieli!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję