Reklama

Plusy ujemne

Niedziela warszawska 9/2012

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

- Jest nowa ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, która przekazuje ośrodki adopcyjne marszałkowi województwa. To dobrze?

- Jak każda nowa ustawa, ma swoje plusy i minusy. Ale rzeczywiście, dla ośrodków adopcyjnych wymogi były szczególne. Do tej pory ośrodki adopcyjne podlegały powiatowi, a w naszym przypadku - miastu. Zgodnie z nową ustawą, by zostać ośrodkiem zarejestrowanym w Urzędzie Marszałkowskim i dostać dotację na ten rok, trzeba było spełnić kryterium - 20 adopcji w 2010 r. w przypadku niepublicznych ośrodków adopcyjnych, a 10 - w przypadku publicznych.

- To dużo czy mało?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- U nas ta liczba wyniosła 119. To najwięcej w województwie.

- Jesteście więc jako ośrodek zakwalifikowani w ramach nowej formuły do dalszego działania. To w czym leży problem?

- Może w finansach. Kiedyś było tak, że 1/3 funduszy pochodziła z dotacji miasta, resztę pokrywał założyciel i my, jako ośrodek, z pozyskiwanych funduszy własnych. Teraz teoretycznie wszystkie środki na działanie dostajemy z Urzędu Marszałkowskiego. Ale są to „wszystkie środki” w rozumieniu urzędników marszałkowskich, którzy muszą podzielić pieniądze uzyskane z ministerstwa. Bo prowadzenie ośrodków adopcyjnych to dla nich zadanie zlecone.

Reklama

- Z Waszych doświadczeń wynika, że dostaniecie mniej pieniędzy niż potrzebujecie?

- O kwotach na razie mówić nie chcemy. Ale wiemy, że np. ośrodki publiczne, które zostały przekształcone w Wojewódzki Ośrodek Adopcyjny wraz z filiami, dostały większe pieniądze niż my. Podczas gdy mamy dużo większą liczbę adopcji niż ośrodki publiczne. Statystycznie niepubliczne ośrodki adopcyjne w 2010 r. przeprowadziły 60 proc. wszystkich adopcji na Mazowszu. Ale przyznajemy, że rozmowy w sprawie finansowania ośrodków niepublicznych jeszcze trwają. Bo to się przekłada także na liczbę zatrudnionych pracowników, pensje itp. Na razie proponowane nam środki pozwolą na przetrwanie naszego ośrodka. Ale nie na rozwój i na zrównanie płac naszych pracowników z pracownikami ośrodków publicznych.

- Czy tylko pieniądze są problemem związanym z nową ustawą? A co z osobami, które ubiegają się o adopcję dziecka? Czy zmiana podmiotów pomagających w tych staraniach nie spowolni możliwości pozyskania dziecka?

- Spowolni. Wprawdzie osoby, które np. w naszym ośrodku już są po szkoleniach i czekają na dziecko, mogą być spokojne. Dla nich zmiany nie będą miały dotkliwych konsekwencji. Ale nowe rodziny muszą się liczyć z pewnym przestojem procedur, choćby ze względu na konieczność napisania programu zgodnie z podstawą programową zawartą w rozporządzeniu. Taki program trzeba napisać, zatwierdzić. To chwilę potrwa.

Reklama

- To źle, że zgodnie z nową ustawą jest wymagany program przygotowawczy dla wszystkich rodzin adopcyjnych, bez względu na typ ośrodka?

- Merytorycznie to dobrze. U nas taki program zawsze był i nowe wytyczne w dużej mierze go wykorzystują. Przecież nie wystarczy chcieć mieć dziecko, zwłaszcza np. taką śliczną Kasię, jak córka sąsiadki. Trzeba się liczyć z tym, że dziecko jest obciążone historią odrzucenia i sieroctwa. Dlatego należy się do rodzicielstwa przygotować, wiedzieć, jakie dziecko się przyjmuje. Obdarzyć je miłością, a nie zaspokajać własne potrzeby emocjonalne. Przygotowanie do takiego rodzicielstwa wymaga czasu i specjalistycznej pomocy. Bo okazuje się, że nie każdy może zostać adopcyjnym rodzicem.

- Skąd więc u Państwa pewien dystans, gdy rozmawiamy o szkoleniu?

- Dotyczy on finansów. Zgodnie z nową ustawą, koszt 35-godzinnego szkolenia może wynosić nie więcej niż 150 proc. minimalnego wynagrodzenia, co w przeliczeniu na parę rodziców wynosi ok. 4,5 tys. zł. To bardzo dużo. U nas koszt takiego szkolenia wynosił do tej pory ok. 900 zł za parę.

- Ale może był za niski. Przecież koszt takich kursów ktoś bilansował. Wiemy, że były ośrodki, w których szkolenie rodziców adopcyjnych kosztowało dużo więcej, nawet do 6 tys. zł. A chętni byli i procedura adopcyjna postępowała szybko.

Reklama

- I pojawił się pogląd, że dziecko można sobie szybko kupić. A przecież nie na tym polega adopcja. A co do bilansu, to sprawdziliśmy. Z wyliczeń wynika, że przy ośmiu parach, a tyle zazwyczaj jest na kursie, koszt godziny szkolenia wynosiłby 600 zł. Jaki prelegent tak zarabia?

- To co zamierzacie zrobić z kosztem szkoleń?

- Jeszcze nie wiemy. Obawiamy się jednak jednego. Jeśli zorganizujemy je po niższej cenie, to możemy spotkać się z zarzutem, że zbyt mało pieniędzy odprowadzamy do budżetu państwa. Bo tam idą pieniądze ze szkoleń. Będziemy prowadzić rozmowy w tej sprawie.

- Wróćmy do rodziców, którzy czekają na dziecko. Przeszli szkolenia w ośrodkach, które musiały zaprzestać od nowego roku swojej działalności. Co z nimi?

- Zgodnie z wytycznymi w ustawie, mogą sobie teraz wybrać ośrodek, z którym chcieliby współpracować. Nie będą musieli ponosić żadnych kosztów dodatkowych szkoleń. Ale nie ukrywamy, że ośrodki są różne. U nas np. oczekujemy rodziców otwartych na katolickie wychowanie dziecka, takich, którzy mają uporządkowane sprawy sakramentalne. Ale ludzie mają wolny wybór. I wprost o naszych wymaganiach będziemy im mówić. Niewątpliwie jednak w każdej sytuacji czas oczekiwania na dziecko się wydłuży.

- Nie obawiacie się, że zbyt ostre wymagania stawiane rodzicom, zwłaszcza tym, którzy oczekiwali na dziecko w ośrodkach świeckich, spowodują, że adopcji w Katolickim Ośrodku Adopcyjnym będzie mniej?

Reklama

- Liczba adopcji nie jest jedynym miernikiem jakości pracy ośrodka. Wprawdzie koszt pobytu dziecka w placówce opiekuńczej to ok. 4-5 tys. zł miesięcznie, które obciążają państwo, ale to nie adopcja jest najlepszym lekarstwem dla finansów państwa, a przede wszystkim dla dziecka. Największym sukcesem jest powrót dziecka do rodziny naturalnej, o co też ośrodki adopcyjne zabiegają.
Drugi ważny element to prawidłowa diagnoza potencjalnej adopcyjnej rodziny. Niestety, bywa, że dzieci po adopcji ponownie wracają do domów dziecka. Nowi rodzice nie radzą sobie nie tylko np. z fizyczną chorobą maluchów, ale też z ich problemami emocjonalnymi. Nie zawsze do końca rozumieją, że są to dzieci z dużym negatywnym bagażem. Nawet te najmniejsze.

- Więc podsumowując: nowa ustawa jest dobra czy zła?

- Ma plusy w postaci obowiązkowych i zatwierdzonych przez ministerstwo szkoleń dla rodziców. Problematyczne są finanse. Pozytywem jest też zapisanie obowiązku zgłaszania dziecka pozostawionego do adopcji tuż po urodzeniu przez matkę przez szpitale. Obowiązek taki mają również placówki, w których są dzieci, których rodzice zostali pozbawieni władzy rodzicielskiej.

- Czy nowa ustawa zapobiegnie tzw. adopcji w szarej strefie?

- Niestety nie. W ub.r w skali kraju 900 dzieci zostało przysposobionych bez pośrednictwa ośrodka adopcyjnego. W tym były też adopcje wewnątrz rodziny, które nie są „szarą strefą”. Dokładnie trudno policzyć, ile dzieci jest oddawanych przez matki poza ośrodkami adopcyjnymi. Z powodzeniem funkcjonuje strona internetowa, na której można zadeklarować oddanie dziecka, znaleźć dla niego nowych rodziców. Pytanie, czy z dobrem dla dziecka, dla nowej rodziny i wreszcie matki oddającej to dziecko...

* * *

Katolicki Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy

W Katolickim Ośrodku Adopcyjno-Opiekuńczym w latach 1994-2011 do adopcji krajowej powierzono 1048 dzieci. Powstało 1050 rodzin adopcyjnych. Do adopcji zagranicznych przekazano 1310 dzieci. Powstało 831 takich nowych rodzin. To w adopcjach zagranicznych dominują rodzeństwa dwu- albo nawet trzyosobowe.
Obecnie w ośrodku na adopcję czeka 50 rodzin. Przygotowanie do takiego rodzicielstwa trwa rok. Tyle samo czasu trwa oczekiwanie na adopcję dziecka. Większość dzieci trafiających do nowych rodzin to niemowlęta. Wyjątkowo trafiają tam dzieci w wieku 8-10 lat. A starsze właściwie tylko do adopcji zagranicznych.
(MG)

2012-12-31 00:00

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niemcy: biskup będzie nocował pod gołym niebem, aby pomóc bezdomnym

2026-10-29 15:29

[ TEMATY ]

Caritas

pomoc

Niemcy

Adobe Stock

Biskup pomocniczy niemieckiej diecezji Hildesheim, Martin Marahrens, planuje spędzić noc z 10 na 11 listopada pod gołym niebem razem z grupą uczniów, nauczycieli i pracowników Caritas. Celem tej inicjatywy jest zwrócenie uwagi na sytuację osób bezdomnych w okresie zimowym oraz zebranie pieniędzy na programy pomocowe, poinformowała Caritas diecezji Hildesheim. Bp Marahrens pełni obecnie funkcję administratora diecezji.

Uczestnicy akcji będą nocować na dziedzińcu należącym do Caritas w Hildesheim od godziny 20.00 10 listopada do godziny 8.00 następnego dnia. Będą ubrani w tzw. kombinezony ochronne, czyli połączenie kurtki i śpiwora, zaprojektowane w celu ochrony osób bezdomnych przed zimnem i wilgocią. Po wydarzeniu kombinezony zostaną przekazane na projekty pomocy osobom bezdomnych.
CZYTAJ DALEJ

Kościół katolicki w Norwegii odnotowuje wzrost liczby wiernych

2026-10-30 11:49

[ TEMATY ]

Norwegia

katolicyzm

Adobe Stock

Kościół katolicki w Norwegii odnotowuje wzrost liczby wiernych. Dotyczy to zarówno liczby bierzmowań, jak i kursów przygotowujących dorosłych do chrztu. Według statystyk Konferencji Biskupów Krajów Nordyckich za 2025 r. Kościół katolicki w tych państwach liczy ponad 406 tys. wiernych zarejestrowanych w siedmiu diecezjach w Szwecji, Danii, Norwegii, Finlandii i Islandii.

„Kościół zyskuje na sile dzięki gwałtownemu wzrostowi liczby osób nawracających się na katolicyzm” - powiedziała w rozmowie z OSV News Ragnhild Aadland Høen, rzeczniczka Norweskiej Rady Biskupów Katolickich. „Młodzi ludzie spotykają się w parafiach w całym kraju, a inni interesują się Kościołem w sposób, jakiego dotąd nie widzieliśmy” - dodała.
CZYTAJ DALEJ

Do sanktuarium w Fatimie dotarło w tym roku już ponad 5,5 mln pątników

2026-10-30 19:15

[ TEMATY ]

pątnicy

sanktuarium w Fatimie

Adobe Stock

Do sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie dotarło w tym roku już ponad 5,5 mln pątników, wynika ze statystyk rektoratu tego portugalskiego miejsca kultu maryjnego. Jak przekazała KAI rzecznik prasowa sanktuarium w Fatimie Patricia Duarte, największe grono pielgrzymów stanowili Portugalczycy.

W analizowanym okresie, pomiędzy 1 stycznia a 15 października, największą grupę narodowościową wśród cudzoziemców docierających w grupach pielgrzymkowych stanowili w Fatimie Hiszpanie. Ich liczba wyniosła 34,4 tys., czyli o blisko 2 tys. więcej w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję