Reklama

Solidarne miasto

Lipiec 1997 r. 15 lat od przyjścia wielkiej wody. Południową i zachodnią Polskę, a także części Czech, Niemiec, Słowacji i Austrii nawiedziły gigantyczne powodzie. W dorzeczu Odry powódź przybrała szczególnie katastrofalne rozmiary

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Do Wrocławia szczytowa fala powodziowa zaczęła docierać w sobotę, 12 lipca. Ilość wody, która zbliżała się do miasta, przekraczała o 2-3 m najwyższe notowane dotąd stany. Nawet znakomicie zorganizowany przedwojenny system przeciwpowodziowy niewiele mógł pomóc. Stąd już 10 lipca prezydent Bogdan Zdrojewski apelował do mieszkańców, by gromadzili zapasy wody, a do instytucji w mieście aby podjęły odpowiednie działania. Woda wdarła się do miasta przez Żabią Groblę i ul. Traugutta. Następnie rozlewając się wzdłuż ul. Kościuszki i ul. Komuny Paryskiej dotarła do fosy, na południu do ul. Piłsudskiego i Dworca Głównego, a na zachodzie płynąc w stronę ul. Legnickiej i osiedla Szczepin. Mocno ucierpiał wybudowany na polderach powodziowych Kozanów, woda sięgała tam miejscami powyżej pierwszego piętra. Również w tzw. Trójkącie Bermudzkim powódź spowodowała duże szkody, przyczyniając się do zniszczenia wielu przedwojennych kamienic. Powódź zaatakowała miasto także wodami mniejszych rzek stanowiących dorzecze Odry. Np. już 12 lipca nad ranem mieszkańców Księża Małego zaalarmowali policjanci, ogłaszając przez megafony konieczność natychmiastowej ewakuacji przed falą powodziową z Oławy. Większość mieszkańców zalanych dzielnic pozostała jednak w swoich domach. Ewakuowano za to wiele instytucji, szpitali bibliotek, a budynki nieczynnych szkół zamieniły się w tymczasowe lokalne sztaby przeciwpowodziowe. Dość szybko wrocławianie przyzwyczaili się do widoku pływających po ulicach łodzi, pontonów i wojskowych amfibii, a także latających nad dachami helikopterów, które przez następne kilka dni zrzucały na dachy budynków żywność, wodę i lekarstwa. Sytuacja ciągle była jednak poważna, gdyż tysiące mieszkań nie miało wody, prądu i gazu, nie działały oczyszczalnie ścieków, a rozkładające się ciała martwych zwierząt groziły epidemią. Nie wszystkie dzielnice zostały jednak zalane. Bohaterską bitwę z wielką wodą stoczyli m.in. mieszkańcy Karłowic, okolic rynku i Ostrowa Tumskiego, niezwykle dramatyczna walka rozegrała się o wrocławskie ZOO. Tysiące ludzi przez wiele godzin z poświęceniem układało kolejne warstwy worków. Widok wspólnie pracujących pokoleń - dzieci, młodzieży, rodziców, seniorów - był powszechny. Powszechna też była solidarność i współpraca, choć nie zabrakło też i takich osób, które przyglądały się walce z żywiołem popijając piwo. W sumie ok. 100 tys. wrocławian, a później także wojsko i służby, stanęło do walki w żywiołem. W mieście ułożono od 300 do 480 tys. worków z piaskiem, a część z nich sprowadzono drogą lotniczą z całego kraju a także zagranicy. Ważną rolę w walce z powodzią odegrały wrocławskie media.
A co zmieniło się po powodzi we Wrocławiu? Żywioł, paradoksalnie, stał się impulsem do rozwoju miasta. Rozpoczęły się liczne remonty, a z czasem inwestycje. Przede wszystkim jednak, jak pokazują liczne badania, zmienili się sami wrocławianie. Powódź stała się wydarzeniem integrującym mieszkańców, ugruntowała tożsamości ludzi, którzy poczuli, że zawalczyli o swoje. Kto wie, czy kolejne sukcesy miasta, nie są więc w jakiejś mierze pokłosiem wielkiej wody.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tam, gdzie dociera Jego słowo, tam zaczyna się porządek Królestwa Bożego

2026-08-16 08:51

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Paweł pisze do wspólnoty żyjącej w mieście, które kochało mowę popisową, spór oraz uznanie. W takim środowisku łatwo było mierzyć Ewangelię sprawnością języka. Apostoł prowadzi ku innemu źródłu poznania. Poznanie Boga przychodzi przez Ducha. Paweł mówi o „głębiach” Boga, czyli o tajemnicy dostępnej tylko Bogu samemu. Greckie bathē wskazuje na to, co przekracza zwykłe badanie. Człowiek sam z siebie nie dochodzi do wnętrza Boga. Bóg sam otwiera swoje życie tym, których nawiedza Duch.
CZYTAJ DALEJ

Do Częstochowy na rowerach

2026-09-01 11:52

Ryszard Szyszka

Pielgrzymka rowerowa na Jasna Górę z Rzeszowa

Pielgrzymka rowerowa na Jasna Górę z Rzeszowa

Pielgrzymka rozpoczęła się Mszą świętą w kościele św. Huberta w Rzeszowie - Miłocinie pod przewodnictwem biskupa seniora Kazimiera Górnego. Uczestników przywitał gospodarz parafii ks. Józef Mucha. We Mszy św. uczestniczyli księża, którzy jechali na rowerach: ks. Witold Pazdan, proboszcz parafii w Straszydlu (jechał po raz 21) i ks. Janusz Miąso, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Rzeszowskiego (jechał po raz 7). Homilię wygłosił ks. Wiesław Matyskiewicz. Rowerzyści podzieleni na grupy ruszyli na pierwszy etap do Wiślicy. W Radomyślu Wielkim od kilku witają nas władze miasta. W Łączkach Brzeskich tradycyjnie konferencja dla pielgrzymów. Pełne wzruszeń było spotkanie na trasie z uczestnikami 49 Rzeszowskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę. Drugi dzień zmagań zakończyliśmy w Olsztynie. Na Błoniach Jasnogórskich czekały na nas nasze rodziny, przyjaciele, którzy specjalnie przyjechali, aby być razem. Po mszy świętej w Kaplicy Matki Bożej i Drodze Krzyżowej na Wałach Jasnogórskich 47 pielgrzymka rowerowa, której hasłem przewodnim były słowa: Bóg - Wiara – Ojczyzna! została zakończona.

Pielgrzymka ma korzenie Solidarnościowe, bo rowerowe pielgrzymowanie zapoczątkował samotnie w 1979 r. mieszkaniec Słociny, Marian Celek. Pracownik WSK - Rzeszów, działacz Solidarności. Było to podziękowanie za wybór kard. Karola Wojtyły na papieża. Nie ograniczamy się tylko do członków Solidarności, ale od zawsze jesteśmy otwarci na wszystkich, którym jest bliski taki trud i wartości pielgrzymowania.
CZYTAJ DALEJ

Polityka przychodzi po swoje

2026-09-02 07:36

[ TEMATY ]

polityka

wybory

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Polityka ma jedną paskudną cechę. Można się nią nie interesować. Można przewijać wiadomości, wyciszać polityczne profile, mówić: „wszyscy są tacy sami”, „mam to gdzieś”, „niech się kłócą między sobą”. Można nawet uważać, że polityka jest nudna i nie ma nic wspólnego z naszym życiem.

A potem przychodzi rachunek. Czasem ma postać czynszu, którego nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Czasem kredytu, na który nas nie stać. Czasem ceny wynajmu kawalerki wielkości większej łazienki. Czasem braku akademika, mimo że kilka lat wcześniej ktoś obiecywał go za symboliczną złotówkę. I wtedy nagle okazuje się, że polityka jednak jest bardzo osobista.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję