Reklama

Niedziela Częstochowska

Paulini zakończyli Rok bł. Euzebiusza

– Być paulinem to przyprowadzać ludzi do Boga – powiedział o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów, 20 stycznia w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze podczas Mszy św. wieńczącej obchody Roku bł. Euzebiusza związane z 750. rocznicą śmierci założyciela paulinów.

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Rok bł. Euzebiusza

Jasna Góra/Twiiter

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

– Dziękujemy za życie, przykład świętości i charyzmat bł. Euzebiusza, który pozostał w naszej wspólnocie zakonnej. Kończąc rok jubileuszowy, dziękujemy także za wszystkie wydarzenia, które w tym czasie stały się naszym udziałem. Dziękujemy Bogu za drogę zawierzenia wskazaną przez bł. Euzebiusza, który początki nowej wspólnoty zakonnej wpisał bardzo mocno w tajemnicę Krzyża św. i orędownictwo Bożej Matki Maryi – powiedział na rozpoczęcie Eucharystii o. Arnold Chrapkowski, generał Zakonu Paulinów, którzy przewodniczył liturgii.

Reklama

W kazaniu o. Lukoszek przywołał słowa św. Jana Pawła II skierowane do paulinów podczas jego pielgrzymki na Jasną Górę. – Jasna Góra to ołtarz i konfesjonał narodu, a paulini są sługami Boga, Maryi i każdego człowieka, który tutaj przychodzi. Papież powiedział, że powołanie paulińskie to odpowiedzialna służba kapłańska i duszpasterska. Wymaga ona od każdego paulina „szczególnej duchowej dojrzałości, wielkiego życia wewnętrznego, wielkiej doskonałości zakonnej”, a celem tej doskonałości jest miłość. Każdy paulin jest szczególnie powołany „do wielkiej miłości dusz ludzkich, która ma swoje źródło w wielkiej miłości Boga”. Paulini mają być „szafarzami i wyrazicielami tej miłości”, którą Bóg, przez Matkę swego Syna, chce obdarzać ludzi. Ażeby tak było, na pierwszym miejscu sami muszą się wciąż tą miłością napełniać. Na tym polega paulińska doskonałość zakonna – wskazał wikariusz generalny paulinów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jak zauważył, słowa papieża Polaka korespondują z zamysłem bł. Euzebiusza, którego miłość do Boga „wzbudziła w nim miłość do drugiego człowieka”. O. Lukoszek zwrócił uwagę, „że w centrum życia pierwszej wspólnoty pustelników bł. Euzebiusz postawił krzyż”. – Nie ma wymowniejszego znaku miłości naszego Zbawiciela – podkreślił. Jak dodał, „autentyczna miłość do Boga kształtuje serce, które kocha także ludzi” i przyciąga innych.

Reklama

Przejawem takiej miłości u bł. Euzebiusza była wyjątkowa otwartość i gościnność, podkreślana przez jego biografów. – Stała się ona tak słynna, że liczni młodzi i starsi przychodzili do niego, by pokrzepić ducha jego obecnością. Dziś możemy jedynie stawiać pytania: jak mogły wyglądać te gościnność i spotkania i dlaczego przyciągały tak licznych przybyszów? Czy były to teologiczne dysputy, wymiana złotych myśli, dyskusja o polityce? A może pobożne karcenie, napominanie i reprymendy? Jednak czy tym sposobem można wzbudzić miłość do Boga w ludzkim sercu? Może było to raczej cierpliwe wysłuchanie, łagodne tłumaczenie, a nade wszystko świadectwo własnego oddania Bogu? Może powodowała to pokora, świadoma własnej słabości, która sprawia, że nie osądza się bliźniego, ale traktuje jak brata czy siostrę w Chrystusie, który tak samo jak ja potrzebuje Bożego miłosierdzia? Jeżeli tak było, to zapewne Euzebiusz nauczył się takiej postawy wobec ludzi, klęcząc u stóp krzyża. Tak właśnie, z miłością i miłosierdziem, traktował ludzi Jezus Chrystus, bo to jest jedyny, prawdziwy i skuteczny klucz do ludzkich serc – kontynuował o. Lukoszek.

– Czyż nie tak właśnie winno wyglądać życie paulińskich zakonników, którzy posługują ludziom przybywającym do różnych sanktuariów, na czele z Jasną Górą? Życie, którego rdzeniem jest miłość do Chrystusa, który umarł na krzyżu dla naszego zbawienia, miłość do Maryi, która wiernie trwała pod krzyżem, i miłość do ludzi obmytych Najświętszą Krwią Zbawiciela – zaznaczył.

Jak stwierdził, mimo tego, że „zmieniają się czasy, mentalność ludzka i zwyczaje, wiele najgłębszych potrzeb ludzkich nie ulega zmianie”, a „jedną z nich jest pragnienie autentycznego spotkania z Bogiem i zaspokojenie tęsknoty niespokojnego serca”. – W tym celu zawsze niektórzy ludzie szukali mężów Bożych, którzy wskazaliby im autentyczną drogę do Boga, nauczycieli, którzy naprowadzą na właściwy szlak. Do takich należał także bł. Euzebiusz – przypomniał wikariusz generalny paulinów.

Reklama

– Zarówno współczesny nam św. Jan Paweł II, jak i bł. Euzebiusz mocno wskazują, że być paulinem to przyprowadzać ludzi do Boga. Żeby to było jednak autentycznie możliwe, najpierw samemu trzeba przeżywać osobiste spotkanie z Chrystusem – powiedział. Zachęcał współbraci, by zapisali w głębi serc ostatnie przesłanie bł. Euzebiusza: miłość Boga ponad wszystko, a następnie miłość bliźniego. – Niech modlitwa Bożej Matki wspiera nasze starania, aby miłość Boga i człowieka była najistotniejszą treścią naszego paulińskiego życia – zakończył o. Lukoszek.

Po kazaniu paulini zawierzyli swoją posługę Bogu przez wstawiennictwo bł. Euzebiusza. Modlili się, by Bóg zesłał swego Ducha Świętego, napełniał Jego obecnością wszystkie ich klasztory oraz by był spoiwem ich jedności braterskiej i mocą ich apostolstwa.

Po Komunii św. odśpiewano uroczyste „Te Deum”.

Podczas Mszy św. ojcowie i bracia paulini dziękowali Bogu za wszystkie dzieła zrealizowane w Roku bł. Euzebiusza. Były to m.in: dwie wystawy poświęcone ich założycielowi, okolicznościowy znaczek wydany przez Pocztę Polską oraz cykl filmów „Płomyki w zakon zebrane” przedstawiający różne aspekty życia zakonnego.

2021-01-20 13:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Do takich należy…

Scena pierwsza. Jestem pod szczytem na którejś z uroczystości (dla niewtajemniczonych – to plac przed murami Jasnej Góry od strony wschodniej, gdzie odbywają się większe celebracje). Plac przerzedzony, bo jest to Liturgia dla miasta, wieczorna, w odróżnieniu od tej południowej – dla pielgrzymów, kiedy jest o wiele tłoczniej i bywa, że brakuje miejsca, przez co rzesza ludzi wylewa się jeszcze na aleje między parkami. Zatrzymałem się gdzieś pośrodku, bo wtedy widać cokolwiek na szczycie i ogarnia się całość. Zanim się zacznie, od ołtarza płyną komunikaty, podawany jest porządek pieśni. Tuż przede mną zjawia się siostra zakonna z małym chłopcem. Poznaję po habicie, który to zakon, bo tu blisko jej zgromadzenie prowadzi Dom Małego Dziecka. Siostra sadowi się na składanym zydelku (wygląda na wędkarski – przemknęło mi przez myśl), a malec rozgląda się ciekawie. Uwaga przenosi się na szczyt, bo właśnie rozpoczyna się pieśń na wejście, uderzono w dzwon i rusza procesja do ołtarza. Z każdą chwilą robi się coraz gęściej, przybywa ludzi. Obok na kocu sadowią się młodzi rodzice z dwójką dzieci. Chłopiec wydaje się równolatkiem tego od siostry zakonnej, a dziewczynka – o jakiś rok starsza. Trwa Liturgia, chór śpiewa gromkie Alleluja, a dzieci zaczynają się trochę nudzić. Na kazanie wszyscy siadają na kocu. Ojciec zawiązuje but dziewczynce, ta obejmuje go za szyję, coś do niego mówi, przekomarzają się. Za chwilę chłopiec wchodzi na kolana mamy, głaszcze ją po buzi, każe na siebie patrzeć i robi miny. Mama go uspokaja, przytula, całuje. Dziewczynka wisi na szyi ojca, a on kiwa nią na boki. Malec od siostry patrzy łapczywie, wręcz chłonie każdy gest – bezwiednie otworzył buzię, nie może się napatrzyć. W którymś momencie przytula się do ramienia siostry, zadziera nóżkę na jej kolana, łapie ją za szyję i przesuwa welon. Ona zdziwiona, zasłuchana w kazanie, nie wie, o co nagle mu chodzi. Okazuje swoje niezadowolenie, poprawia welon, strofuje chłopca, pokazuje palcem na ołtarz. On przyjmuje potulnie jej uwagi, chce tylko trzymać ją za rękę i kurczowo ją trzyma, aż siostra się poddaje. Tyle wystarczy. Widać po buzi, że coś odkrył, coś go pewnie zabolało. Nie wiem, jak sobie to w małej główce tłumaczy, ale chyba widzi jakiś brak, że coś mu odebrano. Może pierwszy raz w życiu ma poczucie krzywdy? Stoi grzecznie wciąż zapatrzony na tamtych. Może zapyta siostrę, jeśli potrafi ubrać to w słowa, jak będą wracać? Rodzina zwinęła koc i poszła – dzieci były coraz bardziej marudne. Patrzył za nimi, dokąd było ich widać w tłumie. Nie mogłem już skupić się na Liturgii, ze ściśniętym sercem patrzyłem na niego. Puścił rękę siostry i kucnął. Najpierw z głową w rączkach medytował, a później znalazł jakiś patyk, ubił ziemię przed sobą i zaczął rysować. Ludziki o dużych głowach, patykowatych tułowiach i kończynach. Chyba nie był zadowolony, bo starł rączką swój rysunek, na nowo ubił ziemię i zaczął od początku. Dwa większe ludziki, a pośrodku mniejszy, trzymały się za ręce. Siostra uklękła na podniesienie i zobaczyła obrazek. – O, co narysowałeś? Mały bezradnie patrzył to na obrazek, to na nią. – To ty? – pokazała na małego. Skinął głową. – A to ja? Palec powędrował na większego. Chyba nie był pewny, ale kiwnął potakująco. – A ten? – Był bezradny, nie wiedział. Czuł pewnie, że powinien być, bo u tamtych, co poszli, tak było. Patrzył na nią z nadzieją, że mu powie, nazwie, pokaże...
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV radzi starszym księżom, jak radzić sobie z samotnością

2026-02-26 08:16

[ TEMATY ]

kapłani

Leon XIV

Vatican Media

Kapłani powinni od młodości przygotowywać się na to, że w starości nie będą mogli być tak aktywni, aby umieć ofiarować Bogu chwile samotności – wskazał Leon XIV w odpowiedzi na pytanie jednego ze starszych kapłanów, jak księża mają radzić sobie z samotnością i chorobą. Zachęcił młodszych kapłanów, by towarzyszyli starszym.

Co mogą czynić starsi księża, aby po latach aktywności nie czuć się na emeryturze lub w chorobie samotni i izolowani – zapytał jeden z rzymskich księży Papieża Leona XIV, podczas audiencji u Ojca Świętego. Dodał, że ze swego doświadczenia jako osoby starszej od Papieża wie, że wielu starszych księży odczuwa samotność po życiu całkowicie poświęconym Ewangelii i Kościołowi. „Po tak wielu spotkaniach z ludźmi, tak wiele samotności. Wielu dotkniętych chorobą musiało wycofać się jeszcze przed osiągnięciem wieku emerytalnego” – mówił ksiądz. I zapytał, jakie sugestie może Papież przekazać tym kapłanom, a także jak kapłani starsi mogą pomagać młodszym w głoszeniu z pasją Słowa Bożego.
CZYTAJ DALEJ

Będzie pierwsze w historii widowisko o księdzu Blachnickim! Rusza projekt „Blachnicki. Człowiek Nowej Kultury”

2026-02-27 10:51

[ TEMATY ]

ks. Franciszek Blachnicki

Muza Dei

Mat.prasowy

To pierwsza taka inicjatywa w historii! Fundacja Muza Dei – Centrum Nowej Kultury oraz Stowarzyszenie Diakonia Ruchu Światło-Życie właśnie ogłosiły start wyjątkowego projektu. 27 lutego 2027 roku, dokładnie w 40. rocznicę śmierci Czcigodnego Sługi Bożego księdza Franciszka Blachnickiego, odbędzie się widowisko w całości poświęcone jego osobie. Data premiery jest absolutnie nieprzypadkowa.

Ksiądz Franciszek Blachnicki to postać niezwykle barwna i o wielkim formacie. Dla wielu z nas to przede wszystkim twórca Ruchu Światło-Życie oraz inicjator duchowych i społecznych przemian w Polsce, który dawał młodym przestrzeń wolności w szarej rzeczywistości komunizmu. To jednak również więzień obozu Auschwitz, wybitny teolog, kapłan, wychowawca pokoleń Polaków, odważny patriota, a nade wszystko – prorok, którego życie było bezkompromisową walką o godność drugiego człowieka. Celem najnowszego projektu nie jest stawianie mu kolejnego spiżowego pomnika, ale pokazanie kogoś z krwi i kości, z kogo życiowych doświadczeń możemy dziś wprost czerpać inspirację w naszej codzienności.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję