Reklama

Na planie „Pawełka”

Niedziela Ogólnopolska 34/2006, str. 29

Zmęczeni upałem i trudami kręcenia filmu
Wiesław Adamik

Zmęczeni upałem i trudami kręcenia filmu<br>Wiesław Adamik

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

27 czerwca br. Studio Filmowe „Zebra”, m.in. dzięki funduszom z PISF i TVP SA, rozpoczęło zdjęcia do nowego filmu w reżyserii Tomasza Wiszniewskiego pt. Pawełek. Film jest realizowany na podstawie scenariusza Rafała Szamburskiego, Roberta Bruttera i Tomasza Wiszniewskiego. Operatorem obrazu jest Jarosław Szoda, zaś kierownikiem produkcji - Ewa Jastrzębska. Producentem filmu jest SF „Zebra”. Główną rolę męską gra Robert Więckiewicz, a Pawełka - nastoletni Adam Werstak. Pawełka i jego brata Piotra grają dwaj młodzi naturszczycy z Mazur. Robert Więckiewicz wciela się w postać Andrzeja. Beata Kawka gra dziennikarkę Annę, a Izabella Dąbrowska - chorą matkę Pawełka.
Wysportowany 12-letni chłopiec i jego 35-letni nauczyciel WF-u ruszają na pielgrzymkę do Częstochowy. Pierwszy chce uratować umierającą na raka matkę, a drugi ma nadzieję na wyzwolenie się ze szponów alkoholizmu. Jest i Piotr - lekko opóźniony w rozwoju.
Wyruszają z małego nadmorskiego miasteczka, mają do pokonania ponad 350 km.
Przygody, które im się przytrafiają po drodze, świadczą o dziecinnej wierze Pawełka w cud oraz o braku tej wiary u Andrzeja. Spędzone razem dni w drodze sprawią, że Pawełek i Andrzej zaprzyjaźnią się. Wspólne przejścia cementują ich wzajemne relacje.
- Zarówno dla Pawełka, jak i dla Andrzeja dotarcie do Częstochowy stanowi próbę charakterów. Choć każdy z nich wyruszył na tę pielgrzymkę z konkretnymi intencjami, u jej kresu okaże się, że obaj odnajdą i zrozumieją głębszy sens tej niezwykłej wyprawy. W Pawełku staram się stawiać podstawowe pytania: o wiarę w Boga, w absolut, w siłę sprawczą. Pytania, które prowadzą lub nie prowadzą nas przez życie, od których uciekamy, choć uciec nie sposób, pytania o sprawy, które pragniemy pojąć, choć nie sposób ich zrozumieć - mówi Wiszniewski, reżyser oraz współautor scenariusza. - Temat filmu stał mi się bliski. To temat bardziej uniwersalny i nie dotyczy tylko samej wiary i religii, aczkolwiek postawa moich bohaterów uosabia w pewnej mierze przeżycia opisane w biblijnej Księdze Hioba. Taki temat może zainteresować każdego współczesnego Polaka i na to najbardziej liczę. Mój film opowie o tym, że trzeba wierzyć, aby nie zgubić się w życiu. Na planie po raz pierwszy w mojej karierze reżyserskiej zetknąłem się z czymś, co uznałem za wyraźny znak od Boga. Kiedyś, gdy kręciłem film Tam, gdzie żyją Eskimosi, z Bobem Hopkinsem, takiej opieki Boskiej nie czułem, nic nam się nie udawało. Teraz jest inaczej. Jeszcze przed rozpoczęciem pierwszego klapsa Pawełka przekonałem produkcję, aby najpierw zorganizować moje spotkanie z całą ekipą. I to się udało, a w dodatku miało ono miejsce na ławkach przed kościołem w Zakroczymiu, gdzie niespodziewanie znaleźliśmy się. Zważywszy, że kilka ważnych scen nakręcimy także w kościele, był to wyraźny sygnał Opatrzności Bożej. Tak, mam nadzieję, będzie do końca, aż do ostatniego klapsa w samym Sanktuarium Jasnogórskim w sierpniu.
- Mój pielgrzymujący chłopiec nie idzie z tradycyjną grupą pielgrzymkową, lecz ma własną prywatną pielgrzymkę z Gdańska do Częstochowy. Dopiero w jej końcowym etapie jego droga skrzyżuje się z dużą grupą pielgrzymujących - dodaje Wiszniewski.
Rozmawiamy na planie (w miejscowości Moczydłowo k. Góry Kalwarii), gdzie przekonujemy się, że cały czas przed każdym ujęciem trwa dyskusja trzech twórców Pawełka - reżysera, operatora oraz aktora grającego główną rolę męską, Więckiewicza. Aktor powiedział nam: - Gram postać Andrzeja, nauczyciela WF-u, który biegnie ze swoim uczniem do Częstochowy. Ma on kłopoty i w rodzinie, i w pracy, walczy z alkoholizmem. Niespodziewanie przyjdzie mu też wziąć na siebie rolę ojca swojego ucznia. Wskutek niezwykłych przeżyć w trakcie tej sprinterskiej pielgrzymki zachodzi w Andrzeju przemiana wewnętrzna. Czas spędzony w drodze był czymś niezwykłym, Andrzej został na dobre i na złe związany ze swoim podopiecznym. Na końcu ich drogi cel, do którego dąży nastoletni chłopiec, staje się mu bliski. Kiedy czytam znakomity scenariusz tego filmu, widzę, że na każdej jego stronie coś się dzieje, a w sferze duchowej staje się jasne, dlaczego wiara chłopca w ingerencję Matki Bożej była tak silna. Tworzymy na planie pewną wspólną rodzinę, walczymy z kurzem i upałem wyjątkowo gorącego lipcowego lata Anno Domini 2006. Myślę, że każdy z nas ma w swoim życiu taką własną prywatną pielgrzymkę. Sam wracam dwa razy do roku do mojej rodzinnej miejscowości Nowa Ruda na Śląsku. Staram się latem lub zimą chodzić do sanktuariów górskich.
Operator Jarosław Szoda mówi: - Bardzo ważna jest rola operatora w Pawełku. Staram się, aby chwilami kamera filmowa była jeszcze jednym, trzecim uczestnikiem tego biegu.

OSTATNI KLAPS

Ekipa realizująca film Pawełek ostatnią scenę spotkania pielgrzymującego chłopca i jego nauczyciela z innymi pielgrzymami nakręciła w sierpniu br. na Jasnej Górze. - Byliśmy pierwszą od ponad trzydziestu lat - czyli od realizacji Potopu Jerzego Hoffmana - ekipą filmową, która uzyskała zgodę władz klasztoru na realizację jednej z finałowych scen filmu fabularnego w jasnogórskiej Kaplicy przed Cudownym Obrazem Matki Bożej - powiedział reżyser Tomasz Wiszniewski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Włochy/ Wypadek tramwajowy w Mediolanie - dwie osoby zginęły, około 40 rannych

2026-02-27 19:51

[ TEMATY ]

Włochy

PAP/EPA/DAVIDE CANELLA

Dwie osoby zginęły, a około 40 zostało rannych w piątek w centrum Mediolanu w wypadku tramwaju, który wykoleił się i przy dużej prędkości uderzył w budynek - to najnowszy bilans podany przez burmistrza miasta Giuseppe Salę za ekipami ratowniczymi.

Do wypadku doszło po południu na jednej z centralnych ulic w stolicy Lombardii, Viale Vittorio Veneto. Tramwaj wypadając z torów uderzył w kamienicę. Zginął pieszy, potrącony przez pojazd, a także jeden z pasażerów. Ranni to osoby, które jechały zatłoczonym tramwajem.
CZYTAJ DALEJ

„Sprawiedliwość” ma znaczenie wierności wobec woli Boga

Ezechiel przemawia do wygnańców w Babilonii. Wśród nich krąży przysłowie: „Ojcowie jedli cierpkie grona, a synom cierpnieją zęby” (Ez 18,2). Rozdział 18 prostuje takie myślenie i mówi o odpowiedzialności osoby. Po utracie ziemi i świątyni łatwo uznać los za przesądzony. Prorok otwiera drogę nowego początku. W tej perykopie powraca hebrajskie (šûb), „zawrócić”. Nawrócenie zostaje opisane w kategoriach czynów: odejście od występków oraz zachowywanie „prawa i sprawiedliwości”. Bóg ogłasza, że dawne grzechy nie staną jako oskarżenie. To język sądowy. Wspominanie win utrzymywało oskarżenie w mocy, a przebaczenie usuwało je z pola widzenia. Formuła „będzie żył, a nie umrze” brzmi jak wyrok uniewinniający ogłoszony nad człowiekiem, który zmienił drogę. Prorok opisuje Boga, który przyjmuje zawrócenie jako nowy kierunek życia, a nie jako chwilowy zryw. Równie mocno brzmi druga strona obrazu - odejście od dobra ku nieprawości. Tekst mówi o utracie życia przez sprawiedliwego, który porzuca prawo. Nie ma tu zgody na religijną pewność siebie. W tle słychać spór o „drogę” (derek). Izraelici zarzucają Panu brak sprawiedliwości, a Ezechiel odsłania nierówność ludzkiego postępowania. Najbardziej wyraziste zdanie odsłania wolę Boga. On nie chce śmierci grzesznika. Wezwanie do zawrócenia ma charakter ratunkowy i zakłada realną możliwość zmiany. „Życie” oznacza trwanie w Bożej opiece i wśród ludzi, „śmierć” oznacza wejście w konsekwencje czynów, które niszczą relacje i wspólnotę.
CZYTAJ DALEJ

Polityka ślepego

2026-02-27 21:04

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Najgroźniejsza w polityce zagranicznej nie jest tylko zdrada, ale i ślepota. Z taką ślepotą mamy do czynienia, gdy państwo przestaje myśleć kategoriami własnego interesu i zaczyna funkcjonować jako element cudzego projektu – większego, głośniejszego, bardziej elegancko opakowanego. A co z jego zawartością?

Wystąpienia sejmowe Donalda Tuska (przed kamerami na korytarzu) i Radosława Sikorskiego (z mównicy) nie były tylko ostrą retoryką wobec USA. Były sygnałem, że znów ustawiamy się w pierwszym szeregu nie swoich wojenek. Zamiast usiąść do stołu i wykorzystać zmianę układu sił w relacji USA-UE, wolimy demonstrować moralną wyższość, a nawet wrogość wobec najważniejszego sojusznika.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję